Seleccionar página
Najważniejszy zabytek Kordoby

Mezquita to najważniejszy zabytek Kordoby

Pod najważniejszą świątynią Kordoby zawsze jest pełno ludzi. Jedni chcą zwiedzić jej wnętrze, inni – pomodlić się przez chwilę. Założę się jednak, że nie wpadniecie na to, kim są ci, którzy stanowią trzecią grupę osób okupujących niemal bez przerwy murek zabytkowej katedry. No dalej, spróbujcie. Nie, żadni dresiarze, żule, czy cyganki wróżące z dłoni. To…miłośnicy ziemniaczano-jajecznych omletów. W barze nieopodal wejścia do Mezquity sprzedają podobno najlepsze w całej Hiszpanii.

Hiszpańska tortilla w Kordobie

Gdzie zjeść najlepszy omlet w mieście? Na schodach katedry, oczywiście…

Gdyby zapytać przeciętnego Hiszpana za czym najbardziej tęskni na emigracji, to większość powiedziałaby zapewne, że za słońcem i jedzeniem a zwłaszcza…

“omletem u mamy”

Ziemniaczano-jajeczne omlety (po hiszp. “tortilla de patatas”, nie mylić z meksykańską tortillą) są dla Hiszpanów gastronomiczną “świętością” porównywalną do naszych schaboszczaków. A może nawet bardziej, bo jadają je tak często, jak tylko się da: na śniadanie i w formie przystawek do obiadu i kolacji.

Tortilla de patatas to nic innego, jak danie, które przygotowuje się na patelni na bazie jaj, ziemniaków, soli i oliwy. W barze “Santos” działającym tuż przy kordobskiej Mezquicie, omlety są przepyszne i…gigantyczne. Przeciętna tortilla w tym miejscu waży aż 4 kilogramy.

Hiszpańska tortilla

Taki omlet może ważyć koło 4 kg. Fot. minume.com

Wnętrze lokalu jest maciupeńkie. W porze obiadowej i pod wieczór kłębi się tam tyle osób, że czasem ciężko przedostać się w ogóle do lady barowej, żeby złożyć zamówienie. Spotkać tu można starych, młodych, miejscowych i przyjezdnych, a nawet znanych torreadorów, czy polityków.

Bar Santos w Kordobie

Wnętrze Baru Santos

Ponieważ o miejsce na posiłek jest ciężko, większość klientów przenosi się na zewnątrz, a więc na znajdujący się zaraz naprzeciwko murek należący do miejscowej katedry.

Nie sądzę, by w naszym kraju było to możliwe, ale Andaluzja jest zupełnie inna – tutaj to, co “święte” i “świeckie” przyjaźnie ze sobą koegzystują niemal wszędzie. Ci, którzy tu byli, wiedzą, co mam na myśli. Na standardowy wystrój andaluzyskiego baru składają się wypchane głowy byków i obrazy zapłakanej twarzy Matki Boskiej. Hiszpanie z Południa wielbią świętych także pijąc piwo.

No, ale wróćmy do omletów. Po lewej stronie od wejścia znajduje się przeszklona lodówka, gdzie są przechowywane. Bez komentarza, po prostu zobaczcie jakie z nich wielgasy.

Hiszpańska tortilla

Hiszpańskie tortille wersja XXL

Nikt oczywiście nie zamawia całej tortilli. Za kilka euro kupuje się jedynie plasterek. Podana na plastikowym talerzyku i w towarzystwie napoju w papierowym kubku nie prezentuje się już tak okazale, ale broni się smakiem.

Odbierz zamówienie, wyjdź z baru i poszukaj kawałka murku, który spełnia rolę i stołu i krzesła. Uśmiechnij się – zaraz i Ty przekonasz się, jak smakuje Kordoba.

Hiszpańska tortilla w Kordobie

Czas na tortillo-ucztowanie

Na zakończenie dzisiejszego wpisu prawdziwa wisienka na (ziemniaczano-jajecznym) torciku: filmik promujący Bar Santos i jego gigantyczne omlety. Muszę przyznać, że wyszło im doskonale. Sami zobaczcie…i posłuchajcie.