Frigiliana

Frigiliana to typowe andaluzyjskie miasteczko z kamienicami pobielanymi wapnem

Zawsze mam problem z pierwszym zdaniem. Chcę, żeby każdy mój tekst zaczynał się idealnie: lekko, trafnie, zabawnie. Tymczasem już od trzech godzin po głowie chodzi mi tylko takie zdanie: „Do andaluzyjskiej Frigiliany pojechałam, żeby najeść się bigosu”. Sami przyznacie, że zdanie to nie jest ani błyskotliwe, ani do końca zrozumiałe. Bo w końcu dlaczego ktoś miałby odwiedzać jedno z najurokliwszych miejscowości południowej Hiszpanii dla kapusty z mięsem? No, ale cóż – takie są fakty. Tamtego dnia pojechałam do Frigiliany, żeby najeść się bigosu.

Polskie smaki w Andaluzji

Polska restauracja w Andaluzji

Polska restauracja w Andaluzji – Sal y Pimienta

Nie zrozumcie mnie źle. Kocham hiszpańską kuchnię. Na samą myśl o gazpacho i krewetkach w czosnku cieknie mi ślinka. Uwielbiam zajadać się tapas i degustować lokalne wino. Raz na jakiś czas w życiu każdego emigranta przychodzi jednak taki moment, że po prostu musi powrócić swoimi kubkami smakowymi do korzeni. Restauracja „Sal y Pimienta” we Frigilianie jest idealnym miejscem, by poczuć się znów jak w domu.

Polska restauracja w Andaluzji

Bigosik i polskie piwko na andaluzyjskiej ziemi!

Lokal prowadzi para młodych Polaków; w kuchni bryluje Mama, której jestem oficjalną fanką. Oprócz bigosu zamówiłam „polskie tapas”, a więc przystawki w postaci pierogów, surówki z buraczków oraz gołąbki. Wszystko było smaczne i świeżutkie.

Polska restauracja w Andaluzji

W „Sal y Pimienta” można zamówić „polskie tapas”, czyli nasze dania podane w hiszpański sposób

Białe miasteczko

Frigiliana w Andaluzji

Frigiliana w oddali

Nie dziwię się właścicielom polskiego lokalu, że zamieszkali właśnie we Frigilianie. To jedno z tych miejsc, które potrafi urzec chyba każdego. Niewysokie kamieniczki pobielane wapnem przylegające do górskiego zbocza wyglądają z oddali,  jak płaty śniegu zalegające na zielonym wzgórzu.

Frigiliana

Typowa uliczka Frigiliany.

Po Frigilianie lubię po prostu spacerować bez żadnego celu. Choć byłam tutaj kilka razy, do dziś gubię się w labiryncie ciasnych uliczek udekorowanych doniczkami z przeróżnymi kwiatami: petuniami, różami, jaśminami…

Frigiliana

Kolory Frigiliany

Lubię delektować się kolorami Frigiliany. One wszystkie są tak bardzo optymistyczne: błękitne okiennice, niebieskie drzwi, białe fasady domów, czerwone i różowe bugenwille. Spacerując po wiosce przyjemnie jest trafić na na jeden z punktów widokowych, skąd rozciagają się widoki na majaczące w oddali Morze Śródziemne.

Frigiliana

We Frigilianie warto zwracać uwagę na detale.

We Frigilianie warto zwracać uwagę na detale. Koładki, doniczki, czy lokalne ceramiczne wyroby prezentowane przed drzwiami sklepów mogą okazać się małymi dziełami sztuki.

Uliczki Frigiliany

Uliczki Frigiliany

Wiecie za co jeszcze kocham Frigilianę? Za to, że dosłownie kilka kilometrów dalej leży Nerja, mój raj na Ziemi. Jestem pewna, że kiedyś zamieszkam właśnie tam. Ale na bigos i niespieszne spacery będę nadal jeździć do Frigiliany.

Spodobał Ci się wpis? Podziel się!

Komentuj albo Wyślij RSS feed.
Tagged with →  

33 Responses to Spacerkiem po Frigilianie

  1. Krzysztof pisze:

    Pewnie,że Frigiliana, to urokliwe miejsce. Do Frigiliany od siebie mam 6 km, bo mieszkam i pracuje w Nerja.
    Do tej pory nikt tu nie wspomina o tradycyjnym winie z Frigiliany ” wino de Frigiliana” Bardzo słodkie lub mniej słodkie wino z suszonych na słońcu winogron. Jezeli ktos pamieta z lat 80-tych wino Malaga, to, to z Frigiliany jest lepsze. Poza tym w tej miejscowosci jest ostatnia w Europie fabryka miodu wytwarzanego z trzciny cukrowej. ( ciemny miód o specyficznym smaku, który w tej chwili głownie uzywany jest jako dodatek do wykwintnych sosów miosowo winnych. Chcecie wiedzieć wiecej o tym regionie, zajżyjcie do mnie do biura w Nrja.
    Pozdrawiam i zapraszam na wakacje.

  2. Wielki Marsz pisze:

    Witam, totalnie się zgadzam z tą polską kuchnią! Hiszpańskie jedzenie jest super smaczne i zdrowe, ale czasem po prostu człowiek musi… Pasztet, Żywiec, pierogi, bigos i możliwie schaboszczak. :) Mieszkałam prawie pół roku w Torremolinos i tego właśnie mi brakowało najbardziej… :) Pozdrawiam!

  3. Nina pisze:

    Dokladnie Aniu, koniecznie w polaczeniu z Nerja!:)) Nie mialam okazji jeszcze odwiedzenia Frigiliany, ale wiem , ze mozna z Nerja do Frigiliany dojsc nogami po cudownej rzeczce z wodospadami…:) Znalazlam link na youtube:

    http://www.youtube.com/watch?v=XkQCApunLs0

    Pozdrawiam !!!!

  4. Fasola pisze:

    Cudowne miasteczko! Uwielbiamy takie klimaty wąskich uliczek, kolorowych kwiatów i białych domków. Ach bigosik…stęskniłam się za Tobą..mniam :)

  5. Mo. pisze:

    Uwielbiam takie białe miasteczka, jestem ich zagorzałą fanką. I zawsze zazdroszczę mieszkańcom, bo dla mnie to zawsze turystyczna atrakcja i zachwytom nie ma końca, a są szczęściarze, dla których to codzienność. Do szkoły, do pracy, na zakupy – codziennie sobie chodzą tymi cudnymi, wąskimi uliczkami jakby to była rzecz najzwyklejsza pod słońcem:).Wpisuję sobie Frigilianę na listę miejsc do zobaczenia.

    • Ja się tak właśnie zastanawiam, czy gdybym mieszkała na codzień we Frigilianie, to czy po kilku latach potrafiłabym się nią nadal tak zachwycać? Czasem niestety łapię się na tym, że spaceruję po starówce Sewilli przestaję już zwracać uwagę na detale, czy zabytki, które tak bardzo mnie zachwycały zaraz po przeprowadzce. No ale jakby nie było, pod słońcem Andaluzji i to w takich miejscach życie musi wydawać się łatwiejsze i przyjemniejsze :)

      • Patrycja pisze:

        Mieszkałam we Frigilianie pół roku… początkowo byłam nią zachwycona- ale!
        po miesiącu miałam dość tego miejsca (głośnom tloczno… mnostwo turystów) a po 3 ciężko mi było przechodzić się tymi samymi, znudzonymi uliczkami

        • Patrycja, wiesz, nawet się nie dziwię. Sama zaczęłam stwierdzać, że powoli przestaję dostrzegac piękno (jakby nie było dość dużej)Sewilli, a co dopiero tak małego miasteczka. Hmmm, no i temat turystów. Gdy nie ma, źle, ale gdy są…też niestety nie jest zawsze idealnie. Myślę, że to jest raczej dobre miejsce na krótsze pobyty, spacery, kawka…Choć może i na dłuższe wakacje z przyjemnością bym sie tam wybrała:) Pozdrawiam!

  6. Dominika pisze:

    Dawno mnie tu nie było i jakie cudowne uczucie tu wrócić :-) . To znaczy zaglądałam dosyć często i nic się nie pojawiało. Ale wreszcie coś jest!!! A przypomniałaś mi o sobie wczoraj kiedy robiąc prezentację o agroturystyce w Hiszpanii…google wyświetlił twoją stronkę na drugiej pozycji. Cóż za wyróżnienie!!! :-) . A…i urzekła mnie twoja opowieść o Frigilianie.

  7. Dorota pisze:

    Czytam z ciekawością… do momentu gdy zobaczyłam zdjęcie z Żywcem i bigosem – aż mi ślinka poleciała ;-P Tęsknie za takim jedzeniem… ale zwróciłam też uwagę na przepiękne i kolorowe ulice Firgiliany;-)

    • Ech, bo Frigiliana ma wszystko, klimacik i pyszne jedzenie :) Ja tymczasem znów spojrzałam na zdjęcia i znów zachciało mi się bigosu….Pozdrawiam serdecznie!!!

  8. Nana i Lena pisze:

    Fantastyczne zdjęcia. Widać zachwyt Frigilianą :)
    Miasteczko urzeka chyba każdego. Biel przełamana kolorami drzwi i kwiatów. I ten klimat….

  9. Magda pisze:

    Te kolory kojarzą mi się z Grecją :) Co oczywiście nie zmienia faktu, że są bardzo pozytywne :) Na pewno dzień spędzony w takim miejscu musi należeć do udanych :)

    Hehe a z tym bigosem, to mnie rozwaliło totalnie, ale rozumiem doskonale, że mógł być celem i powodem podróży. Ja przez jakiś czas nie jadłam mięsa, ale powróciłam właśnie przez bigos :P

    Mam jeszcze taką prośbę, ponieważ wszystko wskazuje, że za kilka miesięcy sama znajdę się w Andaluzji i muszę zacząć się przygotowywać pod paroma względami. Gdzie w necie można posłuchać np. jakiegoś radia gdzie używają dialektu charakterystycznego dla tego rejonu? Chciałabym sama się przekonać jak brzmi, a nie bazować na opiniach innych osób, które są bardzo zróżnicowane.

    Czy na blogu jest może jakiś wpis z radami dla wybierających się do Hiszpanii? Interesuje mnie absolutnie wszystko :) Poprzez komunikację (autobusy, pociągi), wynajem mieszkania, język, i pewnie wszystko inne o czym sobie jeszcze nie zdaję sprawy. Tak swoją drogą ciekawy pomysł na temat wpisu :) Wiele osób mogłoby skorzystać :D

    Pozdrawiam :D

    • Ania pisze:

      Cześć Magda! Faktycznie Frigiliana ma nieco grecki klimat :) Zawsze twierdziłam, że wyspach greckich też bym mogła mieszkać, więc…coś w tym jest!

      Jeśli chodzi o radio, polecam w takim bądź razie Canal Sur: http://alacarta.canalsur.es/directo/ver/canal-sur-radio

      Polecam też pooglądać regionalną TV:

      http://alacarta.canalsur.es/directo/ver/andalucia-television

      Jeśli interesuje Cię dialekt andaluzyjski zobacz ten filmik…na wesoło:
      http://www.youtube.com/watch?v=wJgr_mwcR1g

      Co do porad, to na blogu nie ma jeszcze jakiegoś specyficznego działu na ten temat, ale pracuję nad forum, które w pewnym sensie będzie miało pomóc w przygotowaniu do podróży po Andaluzji czy Hiszpanii w ogólę. Mam nadzieję, że już niedługo ruszy. Tymczasem jeśli masz jakieś pytania, pisz śmiało, mam nadzieje, że będę w stanie pomóc :)

      Pozdrawiam!!

      • Magda pisze:

        Dziękuję za linki :) Z pewnością skorzystam :) Co do pytań to w razie czego będę pisać :) Należę do osób, które wszystko muszą mieć przygotowane przed wyjazdem, lubię wszystko wiedzieć, mieć przydatne adresy, informacje i duży zasób wiedzy :) Twój blog też pomaga mi poznawać hiszpańską kulturę, zwyczaje czy ciekawe zakątki, z tej strony wydaje mi się, że jestem w miarę przygotowana :) Chociaż wiadomo, że na miejscu człowiek weryfikuje pewne sprawy. Aktualnie jestem na etapie przeszukiwania zasobów internetu, mam jeszcze trochę czasu, więc myślę, że zdążę wszystko ogarnąć, aczkolwiek znając życie, to zacznę panikować jak termin wyjazdu będzie się zbliżał.

        • Słuszne masz podejście, wcześniejsze przygotowanie pozwala później na miejscu korzystać na maksa z tego, co tutaj jest. A planujesz wakacje w Andaluzji? Studia? Pracę? Gdybyś wybierała się do Sewilli, to daj znać. Może na winko z pomarańczy się wybierzemy? :)

          • Magda pisze:

            Studia :) chociaż nie wykluczam, że będę się za jakąś pracą rozglądać. Moim celem jest Cordoba :) chociaż Sewillę też planuję odwiedzić :) Naczytałam się Twoich opisów tego miasta i jestem nim bardzo zainteresowana :D Jak będę planować wypad do Sewilli to dam znać :) wybieram się do Hiszpanii na 9 miesięcy, więc trochę czasu będę miała :) Cieszę się na mój wyjazd, z tym, że czasem przerażenie mnie dopada, ale to raczej normalne ;P

          • Pewnie, że normalne :) Kordoba jest urocza i do Sewilli będziesz miała blisko. Z resztą podejrzewam, że w ciągu 9 miesięcy dasz radę większość Andaluzji zjechać:) Będę więc czekać na wieści odnośnie wyjazdu do Sewilli. W międzyczasie pytaj, o co tylko chcesz:)

  10. Agata pisze:

    Nigdy nie dojechałam do Frigiliany i… to jest mój główny powód (no dobrze, jeden z głównych), dla którego chciałabym wrócić do Andaluzji. Po roku w Granadzie i dziennych wypadach do Nerjy i innych wojażach andaluzyjskich pozostaje mi niedosyt, że właśnie tam nie dotarłam:( Dziękuję bardzo za wpis!

  11. monika -dina :) pisze:

    Annuszka, kolory mnie powaliły. I odświeżony blog -fajnie softowy!

  12. adaaa pisze:

    Cudownie po prostu :) ))

    • Ania pisze:

      Tak!!! absolutnie cudowne miejsce, mam nadzieję, że najpóźniej w sierpniu będę tam ponownie:)

  13. Ola K pisze:

    Smakowanie polskiej kuchni w takim typowo andaluzyjskim miejscu to dopiero musi być egzotyczne doświadczenie :) no i pogratulować właścicielom restauracji pomysłu na życie :) a jak tam idzie w restauracji? Klienci to głównie Polacy z wizytą, czy Hiszpanie też tam jadają?

    A tymczasem dodałaś kolejne miejsce do mojej listy, które chciałabym odwiedzić w Andaluzji. W końcu mi wakacji nie starczy na te wszystkie cuda:):)) (zakładając, że uda mi się być w Andaluzji w te wakacje tak jak planuję ;) )

    • Ania pisze:

      Jak my byliśmy to siedziało jeszcze małżeństwo bodaj z Holandii i kilku Hiszpanów, więc widocznie knajpka ma famę międzynarodową:) Z tego co kojarzę działają już kilka lat, więc podejrzewam, że i stałych klientów mają całkiem sporo. Mam nadzieję, że tak jest i będe miała okazje jeszcze przez wiele lat jeździć tam na bogosik:)

      Dopisz koniecznie do listy, oczywiście w połączeniu z Nerja!

      Pozdrawiam ciepło!

  14. monika pisze:

    Zgadzam się z każdym słowem – miasteczko jest niesamowicie urokliwe, no i polskie akcenty też miło zaskakują! aaaaaa i jeszcze polecam wdrapać się powyżej miasteczka – kontakt z „żarłocznymi” burros NIEZAPOMNIANY :-)

    • Ania pisze:

      To mnie zaintrygowałaś tymi żarłocznymi osiołkami!!! Napisz coś więcej, następnym razem muszę je poszukać :)

Dodaj komentarz