- Spójrz w górę i wypatruj czarownic- usłyszałam w pirenejskiej wiosce Aínsa. Spojrzałam w górę i jedyne co rzuciło mi się w oczy to stożkowate, kamenne kominy. Bingo! – Kominy, to pierwszy i najbardziej widoczny dowód na „istnienie” w Pirenejach czarownic – ciągnął przewodnik.
Himalaje mają swojego yeti. Góry Świętokrzyskie – sabaty czarownic na Łysej Górze. Również Pireneje mają swoje fantastyczne opowieści o kobietach latających na miotłach, wiedźmach rzucających złe czary oraz czarownikach paktujących z diabłami.

Pirenejskie kominy „przeciwczarownicowe”

Gdybym żyła w średniowieczu – w odciętej od świata, pirenejskiej wiosce – pewnie też wierzyłabym w czarownice. Bo jak, tak samemu, wytłumaczyć powstanie tych masywnych, granitowych gigantów? Albo pojawiający się „znikąd” i siejących spustoszenie lawin? Wreszcie, zawsze łatwiej uwierzyć, że to sąsiadka – czarownica zabiła moje stado owiec, niż zrozumieć że dopadła je po prostu zaraza.

Co prawda nie jest czarny, ale od razu skojarzył mi się z czarownicami, gdy tak słuchałam opowieści przewodnika

Skoro po Pirenejach harcowały złe duchy, bojaźliwi mieszkańcy musieli wymyśleć sposób, by je jakoś od siebie odgonić. Tak powstały espantabrujas – coś w rodzaju amuletu przeciw czarownicom, którymi wykańczało się kominy. Wierzono, że latające na miotłach czarownice dostawały się do domów właśnie poprzez kominy.

  Komin ze swoim espantabrujas („bruja”, to po hiszpańsku czarownica)

Kominowe amulety przybierały różne formy – ja widziałam głównie podłużne kamienie, choć równie często były to figurki zwierząt i krzyże. Dla wzmocnienia efektu, na noc zostawiało się obok komina otwarte obcęgi, które przybierały w ten sposób formę lub krzyża lub znaczono w popiele znak krzyża.

Amulety przeciw złym czarom
Skoro wiedźmy nie mogły dostać się do domów przez kominy, trzeba było także zabezpieczyć drzwi. Jeszcze kilkaset lat temu, drzwi pirenejskich domów pełne były…łap dzików, które upolowane przez pana domu miały na dobre odpędzić zlośliwe czarownice.
To jednak nie wszystko, jeśli chodzi o pirenejskie wierzenia…
Na takie, jak na zdjęciu powyżej konstrukcje, natrafić można szczególnie w aragońskich Pirenejach. To nie żaden dom, ani schronisko. To esconjuradero – miejsce, w którym w średniowieczu zaklinano deszcze i burze. Odprawiając tutaj tradycyjne rytuały wierzono w możliwość wyproszenia deszczu w okresie suszy lub uniknięcia zbliżającej się burzy…

Spodobał Ci się wpis? Podziel się!

Komentuj albo Wyślij RSS feed.

7 Responses to Polowanie na czarownice

  1. Ania pisze:

    @Aldona: ten kot był strasznie natrętny, ale w sumie nie wiem, czy to oznaka, że jest od czarownicy:)

  2. Aldona pisze:

    Ten biały kot to na bank czarownicy :> widać od razu !

  3. akermann pisze:

    Niesamowite

  4. AM pisze:

    @Ela: w kraju Basków i w Nawarze jest ponoć jeszcze więcej czarownic i dziwnych historii i przesądów…

  5. Anonymous pisze:

    Uwielbiam takie historie!
    Ela

  6. Ania pisze:

    @Julia: Hahah, dobre ;)

  7. Julia pisze:

    Gdybym żyła w tamtych czasach w tamtym rejonie…… to juz dawno by mnie spalili na stosie….

Dodaj komentarz