- Juan, powieś pranie na balkonie! - Zwariowałaś? Przecież zakurzy się od piachu, za chwile zaczyna się korrida. Żeby zrozumieć, jaki związek mają byki i pranie, musimy się przenieś do niewielkiej miejscowości w prowincji Saragossa o nazwie Tarazona (zobacz na mapie).
W 1790 roku, ośmiu mieszkańców Tarazony zapragnęło oglądać walki byków niemal nie podnosząc się z kanapy w salonie. Co zrobili? Po pierwsze, o swoim pomyśle poinformowali miasto. W Tarazonie nie było jeszcze wtedy żadnej areny, a pod koniec XVIII w. korrida zrobiła się w Hiszpanii niezwykle popularna. Była więc szansa na dotację lub jakiekolwiek inne wsparcie.


Władze miasta przystały na pomysł, dając przyszłym sąsiadom sporych wielkości teren na budowę „domowej areny walk byków” otwartej dla wszystkich mieszkańców Tarazony.
- Panie sąsiedzie, ściągnij pan tą piżamę, bo powiewająca nogawka zasłania mi toreadora -zwiedzając arenę zastanawiałam się, ile razy słychać było podobne komentarze…
W ciągu kilku lat powstała najdziwaczniejsza w całej Hiszpanii przestrzeń, w której organizowano walki byków. Piaszczystą arenę, gdzie rozgrywały się walki, otaczał ośmiokątny blok mieszkalny z dużymi balkonami.

Tradycyjnych trybun praktycznie nie było. Czasem tylko dostawiano drewniane krzesełka. Żeby zobaczyć show należało dostać się na jeden z balkonów.

Mniej więcej sto lat później, w Tarazonie powstała druga arena – typowa, klasyczna i przede wszystkim pozwalająca pomieścić większą publiczność. Dom – arena zaczął popadać w ruinę.Na szczęście na korridzie świat się nie kończy. Zainwestowano spore pieniądze i budynek znów przyciaga tłumy. Tym razem jednak turystów, którzy chcą zobaczyć to dość niezwykłe miejsce.

Na placu pachnie świeżo powieszonym praniem i smażonymi rybkami. Dzieci się bawią; starsze panie robią na drutach. I kto by pomyślał, że jeszcze niedawno odbywały się tu korridy…?

Podczas podróży po Aragonii napisałam również dwa krótkie wpisy:
- Pocztówka z Saragossy
- Marząc o niebieskich migdałach

źródło fot. 1 (cc)

Spodobał Ci się wpis? Podziel się!

Komentuj albo Wyślij RSS feed.

10 Responses to Okno z widokiem na byka

  1. akermann pisze:

    Czekam na kazda relacje

  2. Ania pisze:

    @akermann: bardzo się cieszę:)
    Już niedługo relacje z Walencji i Murcji!

  3. akermann pisze:

    Wspaniale wpisy,czytam i czytam tyle ciekawych miejsc.Odkrywasz dla nas niesamowity swiat.

  4. AM pisze:

    @kama: Im więcej podróżuję po Hiszpanii, tym więcej spotykam przedziwnych miejsc, fiest, obyczajów. Czasem aż nie chce mi się wierzyć, że istnieją miejsca, gdzie obrzuca się ludzi kalarepami i żeby zostać „celem” trzeba odczekać na swoją kolejkę ponad 10 lat! (El Piornal w Ekstremadurze) albo gdzie organizuje się wojny na pomidory.
    Pomysły faktycznie mają, jedyny minus to taki, że w wielu miejscach nadal główną atrakcją są byki…z płonącymi rogami, ostrzeliwane z lotek…Szkoda…

  5. kama pisze:

    Ach ci Hiszpanie i ich pomysły…:-) i jak tu ich nie kochać?

  6. Ania pisze:

    @Aldona: taak, wyobraz sobie teraz tych biednych mieszkancow, co im turysci w okna zagladaja :)

  7. Ania pisze:

    @Aga: z dwie-trzy ciekawostki tego typu juz szykuje do wpisu, ale tak na prawde, co miasteczko to niespodzianki :)

    @Julia: widzialam na oknach napisy „se vende”, ale nie bylam na tyle dociekliwa zeby sie dopytac za ile- jakos za chlodno mi tam na polnocy zeby sie przenosic;)

  8. Julia pisze:

    Ania a pytałas sie ile tam m2 kosztuje? Bom sie teraz ciekawa zrobiła

  9. Aga pisze:

    Brzmi to i wygląda niesamowicie!:)
    Bardzo jestem ciekawa ile jeszcze niespodzianek kryje Aragonia.;)

Dodaj komentarz