Nerja na Costa del Sol

Nerja – obowiązkowy przystanek na Costa del Sol

Za 40 lat, odchodząc na emeryturę, wyprowadzam się do andaluzyjskiej miejscowości Nerja. Nie żebym myślała już o emeryturze, ale gdy w listopadzie leżałam przy 25C na ławce oglądając widok ze zdjęcia obok, pomyślałam, że jest to świetne miejsce na  „długodystansowy” odpoczynek.

Jest plaża, ciepłe morze, kolorowe kwiatki, łagodny klimat, smaczne jedzenie, widok na góry. Jest też w razie czego blisko do dużego miasta. Malaga leży zaledwie 50 kilometrów stąd. A z Malagi to już tylko 4 godziny lotu do Polski. Kto wie, może w 2050 r. będzie już nawet bezpośrednie połączenie na trasie Malaga – Bydgoszcz? (no dobra, ja też w to nie wierzę)

Ten mój entuzjazm nad Nerją dzieli jak widać wielu obcokrajowców. Jedną trzecią wioski stanowią angielscy i niemieccy emeryci. Reszta to przesympatyczni Hiszpanie, co to swoją otwartością i poczuciem humoru potrafią rozweselić każdego zestresowanego przybysza z północy.

Sjesta

Nerja: ciepło i słonecznie. Aż chce się uciąć sjestę

W wiosce nie ma co prawda problemu z dostępem do Internetu, ale miło że można tu dostać świeżutką prasę w niemal każdym języku. Uśmiałam się, gdy w jednym z kiosków znalazłam taki oto obrazek:

Nerja

W Nerja kupić można gazety niemal w każdym języku. Żeby kupić te po hiszpańsku trzeba się troszkę natrudzić

Gdzieś tam, w kącie znajdował się mały dział zwany: Prasa po hiszpańsku. Ha! Czasem łatwiej tu dostać „The Guardian”, niż „El Pais”. No, ale ta akurat powolna utrata andaluzyjskiej autentyczności nie jest już fajna.

W samym sercu miasteczka znajduje się promenada zwana “Balkonem Europy”. Położona jest na skalistym przylądku, z którego roztaczają się wyjątkowo piękne widoki na krystaliczne morze, złociste plaże oraz góry tonące w błękicie nieba.

Promenada ta jest bardzo popularnym miejscem spotkań i spędzania wolnego czasu. Taki oto widok można zobaczyć z „Balcón de Europa”.

Nerja i Balkon Europy

Widok na plażę Calahonda z Balkonu Europa

Po aromatycznej kawie z widokiem na Morze Śródziemne, można iść na spacer. Niezwykle urzekające są labirynty krętych uliczek z białymi fasadami domów i zdobiącymi je barwnymi płytkami azulejos. Jak przystało na tradycyjne andaluzyjskie miasteczko, niemal każdy balkon i każde patio tonie w kwiatach, wielokolorowych, pachnących, pnących się fantazyjnie po ścianach budynków.

Nerja

Nerja – esencja Andaluzji

Nerja posiada ponad 16 kilometrów plaż, zarówno tych gwarnych, szerokich, jak i tych zacisznych przy stromych zboczach, gdzie można zażywać kąpieli morskich i słonecznych w ciszy i spokoju. Niezależnie od miejsca, plaże pokryte są białym i delikatnym piaskiem. Ta pani w czerwonym sweterku też pewnie marzy o emeryturze w Nerja…

Nerja

Sjesta na plaży w Nerja

Komu znudzi się spacer, leżenie na plaży i czytanie gazety, zawsze może pojechać kilka kilometrów za miasto na koncert do…jaskinii.

Jaskinia w Nerja

Jaskinia w Nerja

Jaskinie w Nerja zamieszkiwane były przez człowieka już 25.000 lat p.n.e, a na nowo zostały odkryte w 1959 roku przez chłopców polujących na…nietoperze. Największa sala jaskini została przekształcona w jeden z najbardziej atrakcyjnych i o wyjątkowej akustyce, amfiteatrów, gdzie cyklicznie odbywa się międzynarodowy festiwal muzyki poważnej.

A Wy, gdzie byście z chęcią chcieli spędzić emeryturę? :)

Spodobał Ci się wpis? Podziel się!

Komentuj albo Wyślij RSS feed.
Tagged with →  

45 Responses to Nerja zatopiona w słońcu

  1. Mo. pisze:

    Ale zazdroszczę tej pani co ma sjestę na plaży, zwłaszcza teraz gdy za oknem ulewa :( .Śliczne miejsce, zapisałam sobie nazwę w kajeciku. Nie odstrasza mnie nawet fakt, że tylu tam Niemców i Anglików:)

    • Nerja to jedno z tych miejsc, które mimo „nalotu” obcokrajowców mimo wszystko nie straciło swojego andaluzyjskiego klimatu, myślę więc, że Ci się spodoba :) Ja wracam tam tak często, jak tylko mogę! Jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie znam w Andaluzji!

  2. NINA S. pisze:

    Genialne zdjecie staruszkow na lawce !:))

  3. Ania pisze:

    @KasiaB: cała przyjemność po mojej stronie! I, oczywiście, powodzenia na egzaminach!!!

  4. Kasia B. pisze:

    Dzieki Aniu! Po 15.2 zaczne sie temu przygladac, teraz musze skupic sie na egzaminach :)

  5. Ania pisze:

    Kasia, suuuper!Będę pierwszą wierną czytelniczką:) Ja póki co jestem na platformie Blogger.com
    Właściwie na początku to byłam zadowolona, jednak z czasem okazało się, że dużo lepiej założyć bloga na WordPressie. Sama jestem w tej chwili w trakcie przygotowań do zmiany platformy. Oprócz łatwej obsługi posiada wiele ciekawych wtyczek, dużo łatwiej też wypozycjonować w Sieci. Zanim założyłam bloga, przyglądałam się możliwościom Onetu, Bloxa i Wirtualnej Polski, ale zdecydowanie polecam WordPressa. Jak coś będzie niejasne napisz najlepiej do mnie na prv:))

  6. Kasia B. pisze:

    no to mow, co, gdzie i na jakiej platformie… bede probowac! a co mnie tam^^

  7. Ania pisze:

    Kasia, fakt, blogowanie wymaga sporo pracy, ale mogłabyś zacząć tak „na luzie”, pisać np. raz w tygodniu. Może łatwiej by Ci było fotobloga założyć? Mi się wydaje, że miałabyś o czym pisać, dla większości z nas Szwajcaria ogranicza się tylko do kilku stereotypów i jestem pewna że potrafiłabys pokazać nam ten kraj od innej strony:) Jakby co służę pomocą w pierwszych krokach: co, gdzie i na jakiej platformie zakładać:))

  8. Kasia B. pisze:

    Musze powiedziec, ze dalas mi do myslenia z tym blogiem… hmmm

  9. Kasia B. pisze:

    Dobrze Ci, urlopowiczko… :) Moj urlop to chyba dopiero w lipcu, uuuuh.
    Co do bloga to myslalam czasami, ale zawsze pomysl porzucalam. Moje zycie wydaje mi sie byc zbyt malo interesujace jak na bloga :D A tak na serio, duzo rzeczy chcialabym robic, ale teraz studiuje i pracuje jednoczesnie i nie mam ochoty na dodatkowe obowiazki, chocby to i blog byl :)

  10. Ania pisze:

    Kaśka, melduję się na czacie!:))
    Północna Szwajcaria mówisz….a nie myslałaś nigdy o założeniu bloga i napisaniu trochę o tych stronach?:) Z chęcią bym poczytała:)) Ja tymczasem pozdrawiam po długim urlopie w ojczystych stronach z Sewilli!

  11. Kasia B. pisze:

    No i uciekla mi z czata, niedobra :)

  12. Kasia B. pisze:

    Hej, my tu juz prawie jak na czacie :) Przeprowadzilam sie do poludniowych Niemiec, a po krotkim czasie wyladowalam w polnocnej Szwajcarii. I jak na razie sie stad nie ruszam :) :)
    niemiecki nie jest trudny, zapewniam :)

  13. Ania pisze:

    Super, Kasiu! W której części Niemiec mieszkasz? Czasem bywam u rodziny w Hesji:) Niestety język niemiecki totalnie mi nie wchodzi, wygląda na to, że z romańskimi idzie mi dobrze, ale ten język sprawia mi ogromny problem:(
    Trzymam kciuki za Twój hiszpański:))

  14. Kasia B. pisze:

    Wiesz, jezyki to tez moj konik, moglabym godzinami na ten temat „filozofowac” :) w pol roku przyswoilam sobie niemiecki na tyle, zeby sie przeprowadzic, a teraz koncze studia w tym jezyku. Z fascynacja slucham szwajcarsko-niemieckiego, ale chyba sama nie na to khrrr- khrrr nigdy nie zdobede :) Teraz staram sie gadac jak najwiecej sie da po angielsku, bo w glowie mam tylko niemieckie slowa^^ Na hiszpanski mam chrapke, wlasnie, zeby doglebnie zrozumiec mieszkancow i kulture kraju, ktory uwielbiam, ale czasu naprawde brak. Ale… wszystko przede mna! :)
    Do zobaczenia :D

  15. Ania pisze:

    Kasiu, super:)

    Jeśli chodzi o języki to francuski wydaje mi się podobny, jednak trudniejszy: te wszystkie końcówki, czy wymowa sprawiają dużo więcej kłopotów niż w hiszpańskim.

    Hiszpański znowu wydaje mi się jedym z najprzyjemniejszych i najłatwiejszych języków, chociaż podobne myśli miałam przy włoskim.

    Ogólnie znając jeden z języków romańskich, nauka kolejnych jest już raczej przyjemnością:)..chociaż nauka języków zazwyczaj nie kojarzy się z przyjemnością tylko koniecznością…a wiadomo, że jak coś jest obowiązkowe, to z motywacją bywa średnio, co znów uważam za klucz do poznania obcego języka:) Z nauką języków jest jak z dietą- nie da się w jeden dzień wszystkiego nauczyć/zrzucić, sukces gwarantuje tylko wytrwałość:)

    Ja akurat uczę się języków hobbystycznie, stąd też ten portugalski, wszystko dlatego że sprawia mi ogromną frajdę móc porozumieć się z ludźmi z różnych kultur w ich ojczystym języku. Bo w nim tkwi klucz do poznania ich tak dogłębnie.Najdobitniej poczułam to tutaj w Andaluzji, gdy likalną mentalność potrafiłam zgłębić i zrozumieć dopiero wtedy, gdy udało mi się opanować ich dialekt, bo sam hiszpański niezawsze starczał (Andaluzyjczycy mają dość specyficzne poczucie humoru na przykład:))No nic, nie będę dalej filozofować, bo pisząc o językach to mogę zanudzić :) )

    Już się nie mogę doczekać spotkania we „Frigi”:)

  16. Kasia B. pisze:

    Ok, jestesmy umowione :)
    Co do jezykow… z francuskim nie mialam nigdy nic do czynienia, a hiszpanskiego zaczelam sie uczyc i wydaje sie latwy. I chyba w koncu go pociagne, zwlaszcza, ze Hiszpanie jeszcze pewnie nie raz odwiedze i na starosc pewnie we „Frigi” wyladuje :D
    No nic, prosze o motywacje :D A portugalskiego z jakiego powodu sie uczysz? Bo tak? :)

  17. Ania pisze:

    Kasiu, to co, umawiamy się na tapas we Frigilianie?:)
    Świetnie opisałaś Torrox Pueblo, sama chciałabym własnie w takim miejscu (choć oczywiście Nerja jest tym ideałem)wygrzewać stare kości na słońcu:))Jeśli chodzi o naukę hiszpańskiego, ja też zaczęłam od… francuskiego, powiem Ci szczerze, że oba języki mają stosunkowo podobną gramatykę, czasem nawet „wymyślałam” słówka po hiszpańsku, wiedząc jak brzmi po francusku. Ja zabieram się właśnie za portugalski. Może będziemy się nawzajem motywować do nauki?:)

  18. Kasia B. pisze:

    Dzieki za taka mila odpowiedz :) Ciesze sie, ze nie przestajesz pisac, a wrecz przeciwnie :) i zaloze sie, ze Twoje „za duzo” bedzie dla mnie w sam raz :)
    Co do festiwalu, polecam naprawde, Frigiliana jest moim zdaniem jedyna w swoim rodzaju. Moze sie nawet tam spotkamy… bo cos mi sie zdaje, ze w tym roku znow tam wyladuje. Torrox Costa – no co mozna o nim powiedziec? W sumie nic dobrego :D Chociaz z drugiej strony, Torrox Pueblo bardzo lubie, spokojne, senne miasteczko, ostatnio jedlismy tapas przy plastikowym stoliku pod parasolem, a wlasciciel przeprosil gosci i udal sie na pogrzeb, ktorego kondukt mijal nas kilka minut wczesniej. Na placu pod kosciolem starsi panowie wygrzewaja swoje kosci, a dzieci (i ja!) mocza nogi w mini-fontannach :)
    Temat lub miejsce? Wszystkie tematy i wszystkie miejsca!! Dla mnie wszystko jest nowe i fascynujace, ja nawet po hiszpansku nie mowie :( Przymierzam sie ciagle do nauki, ale nigdy nie mam na to czasu – w zyciu zawodowym raczej mi sie nie przyda, powinnam raczej szlifowac moj anglieski i wziac sie za francuski… ale moze kiedys!

  19. Ania pisze:

    Kasiu nawet nie wiesz, jak mi miło czytając Twoje komentarze! I nie martw się, nie mam w planach przestać pisać:) Wręcz przeciwnie;) Szykuję tylko sporo zmian graficznych i technicznych na blogu plus jestem sporo w podróży, a to „pożara” sporo czasu. Tymczasowo więc piszę nieco rzadziej, ale już od przyszłego miesiąca mam nadzieję, że…będzie za dużo nowych tekstów:)

    Zachęciłaś mnie bardzo do tego festiwalu, uwielbiam odwiedzać tego typu fiesty, zdaje się że niedługo czeka mnie coś podobnego w Sewilli, konkurs na najsmaczniejsze tapas:)

    A wiesz, że nie byłam nigdy w Torroxie? Coś mi się zdaje, że zainspirujesz mnie do kolejnej już podróży:) Dziękuję Ci bardzo! A jest może jakiś temat lub miejsce, które chciałabyś żebym opisała na blogu? Pozdrawiam Cię serdecznie!

  20. Kasia pisze:

    rany, przepraszam, to znowu ja – mala poprawka: w tym roku byl juz trzeci raz :)

  21. Kasia pisze:

    a co do festiwalu: warto odwiedzic! odbywaja sie rozne kursy i pokazy, mozna spotkac czarownice i tancerzy (!!) brzucha z szablami, w calej wsi pod dachami zawieszone sa glosniki, wiec zewszad dochodzi muzyka. tu masz link:
    http://www.festivalfrigiliana3culturas.es/

  22. Kasia pisze:

    Witam :) Festiwal udalo nam sie odwiedzic juz dwa razy, w tym roku zaliczylismy obie rutas de la tapa – czyli 24 sztuk tapa i do tego piwo/wino/woda – w nagrode dostalismy 2 festiwalowe koszulki :)
    na emeryturze znajdziesz mnie albo we Frigi^^ albo schowana na wzgorach pomiedzy Torroxem i Competa. Co do Torroxu – pewnie znasz T. Costa – nie za ciekawie, sami turysci, brzydkie hotele; za to dokladnie obok lezy Torrox Pueblo – zupelnie inny swiat!
    Z innej beczki: Twoj blog odkrylam niedawno i przeczytalam od deski do deski! I co mnie martwi… mamy 14 stycznia, a tu dalej wisi sylwestrowy post – powiedz prosze, ze nadal bedziesz pisac i to duuuzo :)
    Pozdrawiam!!

  23. Ania pisze:

    Hej Kasiu, och tak, Frigiliana jest przecudna! Słyszałam o tym festiwalu, jednak niestety nigdy nie byłam. A Ty?:) Czyli jak, Ty na emeryturę przenosisz się do Frigiliany? Będziemy więc sąsiadkami:)
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!

  24. Anonymous pisze:

    wlasnie doczytalam w komentarzach, ze tez kochasz Frigiliane :) ))
    Kasia

  25. Anonymous pisze:

    Hej Aniu, wlasnie czytam twojego bloga – od dolu do gory :) kocham Andaluzje i kocham Nerje( ah az sie lezka kreci, bo u mnie wlasnie jakies huragany szaleja) :) :) jednak na emeryture polecam z calego serca cudowna Frigiliane, ktore lezy 5-10 km od Nerji. Malenka, klimatyczna, z corocznym festiwalem trzech kultur.
    Pozdrowienia
    Kasia

  26. Ania pisze:

    @Dagmara: mam nadzieję, że email dotarł i że udało mi się choć troszkę pomóc!

    @Jean: ja też zaczęłam od Katalonii, w sumie pół roku spędziłam na Costa Brava nim przeprowadziłam się do Andaluzji i nadal mam do tego regionu bardzo duży sentyment. Jestem pewna, że jeśli kiedykolwiek wyprowadze się z południa, to tylko żeby wrócić do Katalonii. Ale, tymczasem, zapraszam Ciebie al sur:)

    @Anonimowy: nic tylko pozazdrościć..
    Właściwie to nawet BAAARDZO zazdroszczę:)

  27. Anonymous pisze:

    bardzo dobry pomlysl….mieszkam blisko nerja i zawsze uwielbiam ja…:)

  28. Jean pisze:

    Ja w swoim niebywale długim 16-letnim życiu byłam w Hiszpanii już 11 razy… Narazie eksploatuje Katalonię, ale oglądam Twoje wpisy i marzy mi się coś więcej… Kiedyś trafiłam do kościoła, gdzie odprawiano zwyczajną mszę po polsku! co ciekawe było tam pełno ludzi różnej narodowości:)

  29. Anonymous pisze:

    Witam!

    Chciałabym wraz z przyszłym mężem wybrać się w podróż poślubną w te rejony w pażdzierniku br. Czy mogłby ktoś wspomóc mnie informacją na temat w miarę tanich noclegów, wynajęcia samochodu..
    Pozdrawiam serdecznie, Dagmara

  30. Ania pisze:

    @Martyna: koniecznie!:) Jak dla mnie, obok Frigiliany, to najładniejszy zakatek Costa del Sol!

  31. Martyna pisze:

    W Maladze byłam w zeszłym roku, niestety do Nerji nie dotarłam.. Muszę to nadrobić!

  32. Daria pisze:

    @AM Oczywiscie! Czekamy na wiesci od Ciebie!

  33. Ania pisze:

    @Aldona: czyli rozumiem, ze na strosc bede miala towarzyszke do gry w brydza i picia kawy na Balcon de Europa w Nerja?:-)

  34. Aldona pisze:

    Dokładnie: emerytura?!
    NIE w zimnej Polsce, w kolejce do lekarza, aptece, w oknie, przed tv, albo jeszcze gorzej w smutnym domu starców….
    TAK w ciepłym słoneczku, piaseczku, wśród pachnących kwiatów, pomarańczy i kawy…
    :)

  35. AM pisze:

    @Daria: Jak tylko skonkretyzuję plany, dam Wam znać przez Waszego bloga:) Do zobaczenia!

  36. Daria pisze:

    @AM: to zapraszamy! pewnie, ze sie musimy spotkac!

  37. AM pisze:

    @Daria: tak, cudne miejsce, ktore mimo naplywu turystow nie stracilo swojego klimatu…
    ps. powoli wybieram sie do Kordoby na male zwiedzanie, mam nadzieje ze uda sie nam spotkac:)

  38. Daria pisze:

    Ja też bardzo chętnie przeniosłabym się do Nerja. To naprawdę przepiękne miasteczko. Mam nawet zdjęcia zrobione w tych samych miejscach co ty!

  39. AM pisze:

    @magdah: uuuhhh, Maroko, moje marzenie!
    Juz sie nie moge doczekac relacji:-) No i sluchaj, to wino co ja trzymam na nasze spotkanie juz sie wystarczajaco nalezakowalo. Korek trzeba wyciagnac w 2011 :-)
    Dzieki za glos!:))

  40. magdah pisze:

    Słucham i bardzo mi się podoba! Muszę jakoś pokombinować, aby jednak do tej Sewilli pojechać. Na razie jednak wywożę męża ( prawie siłą) do Maroka – niestety tylko na tydzień – ale zapraszam na geobloga od 22 marca.
    Głosuję też w Blogu Roku – jakżeby inaczej! Trzymam kciuki i pozdrawiam jak zwykle serdecznie! Magda
    Nerja faktycznie fajna – aczkolwiek ja tylko przejazdem…

  41. AM pisze:

    @duende: mam nadzieję, że się spodobała:-)
    Dziękuję! tak na prawdę to tylko dzięki Wam się udało:))

  42. duende pisze:

    Aniu wysłuchałam audycji :) i jeszcze raz gratuluję wygranej Kasia

Dodaj komentarz