Symbol Hiszpanii

A jakie jest Twoje ulubione miejsce w Andaluzji?

Do tego wpisu zainspirowała mnie pani Małgorzata, która na facebookowej stronie bloga zaproponowała stworzenie rankingu najpiękniejszych miejsc Andaluzji. – Ciężka sprawa – pomyślałam na początku – za dużo tu atrakcji, żeby z łatwością wybrać tych kilka „naj…”.Ostatecznie postanowiłam przedstawić Wam mój subiektywny ranking kilkunastu miejsc, które w Andaluzji trzeba odwiedzić. Dziś jego pierwsza część.
Na końcu tekstu czeka za to „zadanie” dla Was. Stwórzmy razem listę najciekawszych miejsc południowej Hiszpanii! Więcej szczegółów naszej zabawy poniżej. A teraz zapraszam na pierwszą część mojego rankingu.

1. Giralda w Sewilli - chrześcijańska katedra z muzułmańską dzwonnicą

Katedra i Giralda

Najważniejszą atrakcją Sewilli jest jej katedra z dzwonnicą Giraldą

Dawno, dawno temu, gdy w całej Andaluzji panowali Arabowie, a dominującą religią był islam, w Sewilli został zbudowany ogromny meczet z wysokim minaretem. Gdy w XIII w. chrześcijanie wygnali Maurów z miasta, meczet został zburzony, a w jego miejscu powstała jedna z największych gotyckich katedr Europy.

A co z minaretem, ze szczytu którego nawoływano pięć razy dziennie do modlitwy? Stoi do dziś! To Giralda, która przekształcona w dzwonnicę jest najważniejszym symbolem stolicy Andaluzji. Ten architektoniczny, kulturowy i religijny kontrast zachwyca mnie nieustannie.

2. Panorama Kadyksu z Wieży Tavira

Panorama Kadyksu

Z wieży Tavira jak na dłoni widać panoramę Kadyksu

Bardzo podoba mi się położenie Kadyksu (zobacz TUTAJ). Wąskie uliczki starego miasta wiją się na niewielkim cypelku oblanym z trzech stron wodami Oceanu Atlantyckiego. To, co najbardziej urzeka mnie w tym mieście, to panoramiczny widok na pobielane fasady domów i złotą kopułę katedry ze szczytu Wieży Tavira. Biel i turkus, to zdecydowanie mój ulubiony zestaw kolorów. Stąd najłatwiej decenić wyjątkowe położenie i architekturę miasta.

3. Widok na wąwóz El Tajo w Rondzie

Ronda

Widok na wąwóz El Tajo w Rondzie

W Sewilli ze znajomymi umawiam się na spotkania pod katedrą. W Bydgoszczy – na Starym Rynku pod pomnikiem. To takie punkty referencyjne moich dwóch miast.

Mieszkańcy Rondy spotykają się za to…nad przepaścią. Przez środek miasta przebiega bowiem głęboki wąwóz, który rozdziera je na dwie części. Spina je wysoki most.

Używając nieco bardziej dyplomatycznego słownictwa, most ten zwany jest potocznie… mostem „O, kurdę!”. Stańcie na moście, zaglądnijcie w głąb przepaści i spróbujcie powstrzymać się podobnego komentarza. Wrażenia gwarantowane.

4. El Rocío, andaluzyjski Dziki Zachód

El Rocio

W rzeczywistości El Rocio to nie „Dziki Zachód” ale najważniejsze miejsce pielrzymkowe Andaluzji

Z punktu widokowego w El Rocío zobaczyć można dzikie konie, czaple i flamingi moczące swoje chude różowe nóżki w płytkich wodach Gwadalkiwiru. Za plecami wznosi się niewielka pustelnia, w której wnętrzu znajduje się czczona przez Hiszpanów figurka NMP z El Rocío.

Jest też klimat leniwie płynącego życia i…obrazki jak z westernu. Nie ma tu utwardzanych dróg, sam piach. Niektórzy mieszkańcy wioski nadal poruszają się po ulicach bryczkami i konno. Przy niewysokich domkach są nawet wydzielone parkingi dla koni. Bary, dzięki wysokim stolikom, oferują możliwość wypicia piwa bez konieczności schodzenia z siodła.

5. Balkon Europy w Nerja

Nerja

Moje wymarzone miejsce na emeryturę…a póki co na krótkie wypady

To niby tylko zwykły deptak: ot kilka barów, wysokie palmy posadzone wzdłuż chodników i kilka starych dział armatnich. Z drugiej jednak strony deptak utworzony został na skalistym cypelku wcinającym się do morza. A to już gwarantuje wręcz idylliczne widoki: turkusowa woda, zacumowane przy plażach kolorowe łódeczki, a w tle – strzeliste góry pasma Sierra de Almijara. Kilkadziesiąt schodków w dół dzieli od leniwych chwil słynnej plaży Costa del Sol, La Calahonda.

W najbliższym czasie kolejna część mojego rankingu. Ale teraz czas na Was! 

Napiszcie w polu na komentarze Wasze ulubione miejsca. Postarajcie się być jak najbardziej konkretni. Jeśli lubicie np. Malagę, to napiszcie za co w szczególności. Mogą być to zabytki, plaże, bary, klimat, itd.  Podzielmy się między sobą wiedzą o ciekawych andaluzyjskich miejscach. Bardzo często to właśnie Wy jesteście inspiracją do moich kolejnych podróży:)

ps. Możecie nawet wskazać, gdzie według Was można wypić najsmaczniejszą kawę!

Spodobał Ci się wpis? Podziel się!

Komentuj albo Wyślij RSS feed.
Tagged with →  

63 Responses to Najciekawsze miejsca Andaluzji?

  1. ryszard pisze:

    Wprawdzie od mojego ostatniego (i niestety tylko drugiego) pobytu w Andaluzji minęły trzy lata, ale w pamięci wciąż pozostają: Ronda z niepowtarzalnymi widokami z mostu i okolic, malownicze Mijas z kapliczką w skale, widokiem poprzez wąwóz na Fuengirolę i Morze Śródziemne, mini muzeum corridy. Alhambra i deptak od rzeki w kierunku centrum w Granadzie to osobny rozdział.Jeszcze Gibraltar z małpkami, grotą z amfiteatrem, widokiem na przyczółek Afryki, spacer ” krańcem Europy” obok latarni morskiej. Sevilla z olbrzymią katedrą, starówką, Placem Hiszpańskim. A w Fuengiroli ciekawostka: wewnątrz kwartału ze sklepami przy promenadzie intrygujące patio z wodospadem. To zaledwie część miejsc godnych uwagi w Andaluzji, ale wrytych w pamięć tak mocno, że jeśli miałbym wybór miejsca do zamieszkania, to ukochany Kraków zamieniłbym tylko na Andaluzję.

  2. Jack Kulon pisze:

    Baaardzo duzo wpisów o Andaluzji! Nie wiem,czy przeoczyłem,ale..jezeli nie to…polecam Tarife! Chyba najbardziej-przynajmniej dla mnie-marokańskie miasteczko w Andaluzji. Dokładnie to na Costa de la Luz- juz za Gibraltarem i Algeciras( które nota bene tez polecam) -jadac od strony Malagi czy marbelli… Klimatyczne, historyczne miesjce i…mało kto chyba wie, że tak na prawde stad najblizej jest do Afryli! Saludos! :-)

  3. Irena pisze:

    Witam! Przez przypadek natknęłam się na Twojego bloga. Potrzebowałam informacji o święcie zmarłych w Andaluzji. a to dlatego, że 2 tyg. temu grzałam sie w słońcu na Costa del Sol. Niestety był to krótki pobyt i trudno w krótkim czasie dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy. Chociaż celem nie był „plażing”, ale zobaczenie jak najwięcej miejsc. Przejrzałam dotychczasowe wpisy i okazało się, że i ja moogę coś zaproponować. Bardzo rozbawiło mnie to, że i ja swiom miejscem do wygrzewania się na emeryturze wyznaczyłam Nerję lub Fuengirolę. Nerję zasugerowała mi moja córka, która była już tam wcześniej i całkowicie się z nią zgadzam. Fuengirola ma ten plus, że bliżej na lotnisko do Malagi. Ale do rzeczy – Zaplanowany wypad rozpooczeliśmy właśnie od Nerji z pierwszym noclegiem. Trzeciego dnia ok. 14-ej wyjechaliśmy w okolice Guadix, gdyż tam mieliśmy nocleg w Cuveas Almagruz. Zwiedzając okolice/ Marchal, Pulurene/ i śpiąc w jaskini sami czuliśmy się jak jaskiniowcy. Trochę dziwne uczucie, ale warte próby. Zresztą warunki nie jaskiniowe. Dlatego polecam. W Guadix jest mnóstwo zamieszkałych jaskiń. Można je ooglądać z zewnątrz, a my trafiliśmy do takiej w której zamieszkiwał starszy hiszpan. Myślę, że nie do końca sam ją urządził. Ponieważ nie jeździliśmy autostradami, więc było to dodatkowe wyzwanie. a widoki i cisza oszałamiające. Nigdy nie słyszałam tak okrutnie przerażającej ciszy w górach jak tam. Na przestrzeni 200km jadąc do Sewilli i zatrzymując się po drodze na fotkę, zauważyłam ptaków do 5-u sztuk. Pustkowie, oliwki, topole /sadzone w kwadraty/ i skały, urwiska i ciągle te zmieniające się krajobrazy gór /kolorystycznie i roślinnie/. W Sewilli wartoo zobaczyć plac Hiszpański i Parasole w centrum. Niesamowita budowla, ale mnie nawet się podobała pomimo, że wyrasta nagle, a znikąd jej tak naprawdę nie widać. Moożna wjechać na dach i wtedy widok na całe miasto. Park Marii Luizy też warty obejrzenia. Nie będę nudzić o galeriach sztuki, bo to nie każdy chce glądać, ale warto na własne oczy zobaczyć Velazqueza, czy Murilla. Następnym etapem podróży była Ronda, cudnie położona. Co warto zoobaczyć można dowiedzieć się kupując za 7 euro przewodnik w j. pol. Super udogoodnienie. Pani w sklepie powiedziała, ze do Rondy przyjeżdża duzo Polaków. Choociaż przykre, że nie potrafią rozróżnić polskiego od rosyjskiego i myślą, że jesteśmy rosjanami słysząc roozmowę przy zamawianiu w restauracji. Następnym etapem była Marbella i Fuengirola. Na deser mieliśmy Mijas o wschodzie i zachodzie słonka. I Malaga- powrót. Niestety Kraków przywitał nas deszczem i chłodem. Napisałam tak dużo, bo wciąż mam przed oczami te piękne widoki i wspomnienia niedawnego pobytu. I ok. 800 zdjęć do oglądania. Pozdrawiam. Myślę, że jeszcze tam polecę, jak ptak, przynajmniej na zimę.

  4. Sebastian pisze:

    ehhh stary post, ale dopiero zawitałem na bloga. Jestem mile zaskoczony. Czyta się jednym tchem :-) Często bywam w Andaluzji średnio dwa, trzy razy w roku. Mój teść (obywatel Argentyny) mieszka w Benahavis pomiędzy Marbellą a Esteponą od blisko 10 lat, tak więc bywamy z moją drugą połówką tam dość często. Właściwie całą Andaluzję, jak i całą Hiszpanię i Portugalię mamy „zaliczoną”, ale przy każdej wizycie w tym kraju jak i sąsiedniej Portugalii odkrywamy nowe wspaniałe miejsca. Zwłaszcza przy naszych wyprawach samochodem z Polski na półwysep iberyjski:)
    Moje typy to:
    *Sewilla ze swą piękną Giraldą :-) – wracamy tam, jak tylko często się da , uwielbiam jej klimat :) spacery po cudownych uliczkach i zawsze chwila wytchnienia w cieniu drzew parku Maria Luisa lub chwila relaksu na łódce w kanaliku Plaza de Espana :)
    *Grenada z wyjątkową Alhambrą i urzekającą dzielnicą Albaicin
    *Ronda z majestatycznym Puente Nuevo nad wąwozem El Tajo, uroczym Plaza de Toros i świetnie zachowanymi łaźniami arabskimi ( Banos Arabes de Ronda) nieco poza miastem ; oraz okoliczne pueblos blancos: Grazalema, Zahara de la Sierra czy Setenil de las Bodegas z niesamowitymi domami wkomponowanymi w skały,
    *Cordoba z potężną Mezquitą
    *El Chorro – piękne miejsce z niesamowitym ekstremalnym szlakiem camino del rey, który podobno jest już zamknięty dla turystów
    * Cadiz – cudownie położone miasto, przy wjeździe przypominające Miami, dalej po przekroczeniu murów miasta ma się uczucie jakby wjechało się do innego świata. piękne parki szczególnie Genoves
    * Antequera – klimatyczne miasteczko z kilkoma fajnymi punktami wudokowymi
    * Torcal de Antequera – to trzeba zobaczyć! :)
    * Jerez De La Frontera – nie wiem dla czego, ale czuję sentyment do tego miasta i dobrze się tam czuję, prawie jak w Sewilli :)
    * El Rocio – świetne miejsce, koniecznie trzeba się przespać w jednym z klimatycznych hotelików, żeby poczuć klimat miasteczka
    *Cazorla – malowniczo położone miasteczko i piękna okolica.
    Właściwie to można by jeszcze dziesiątkami wymieniać miejsca godne odwiedzin w rejonie Andaluzji. A w samej Hiszpani …. chyba setkami :)
    To miejsce, gdzie chyba każdy znajdzie coś dla siebie
    Pozdrawiam gorąco i gratuluję wspaniałego bloga:)

  5. Agnieszka pisze:

    Cieszę się że trafiłam na ten blog. W lipcu wybieramy się na 2tyg. w okolice Malagi. Jeśli można proszę o kilka podpowiedzi co koniecznie trzeba zwiedzić. Co i gdzie zjeść. Każda informacja się przyda.

  6. Witam,
    Uwielbiam Hiszpanię. Zakochałam się w niej patrząc na same zdjęcia. Teraz staram się odwiedzać ją jak najczęściej. Zazwyczaj zimą. W tym tygodniu planuję odwiedzić Andaluzję. zapowiada się deszczowo,ale mnie to nie zraża. Dzięki tej stronie, zaplanowałam krótką objazdówkę. Gratuluję. to jest jedyna taka dobra strona jaką znalazłam.Pozdrawiam z Norwegii;)

  7. Monika pisze:

    Mi najbardziej podobała się mała wioska na wybrzeżu napółnoc od Malagi gdzie w marcu z plaży widać było ośnieżone szczyty gór a jednocześnie można było się już pluskać w morzu i opalać. Niezapmniane wrażenie

  8. …spowite mgłą, położone na zboczu Gaucin, wydaje się stawać na palcach aby wystawić „głowę” …poranek…starsze hiszpanki zmierzają do piekarni po świeży ` pan blanco` i , co najważniejsze, aby wymienić się najnowszymi plotkami…inne korzystając z chłodu poranka pucują maleńkie zakratowane okna i drzwi swoich białych domów…młodzi śpieszą do pracy, pędząc obitymi z każdej strony samochodami wśród niewiarygodnie wąskich, krętych uliczek…starszyzna, jak co rano,zbiera się w klubokawiarniach rozprawiając do południa…bóg wie o czym:) przy kawie i rogaliku …przechodząc obok zawsze mam ochotę wtopić się w ich towarzystwo i posłuchać czym żyje wioska…jednak to miejsce przeznaczone jest tylko dla nich – widzę to w ich spojrzeniach…słońce wygrało z mgłą…błękit nieba znowu otula całą okolicę…cykady nieśmiało rozpoczynają swój koncert…Gaucin budzi się…

    Tak było cudnie, że wzięłam ołówek i opisałam to co widzę:) pozdrawiam Kasia

  9. Ja bywam w Andaluzji regularnie od 5 lat w wakacje. Ma miejsce w moim sercu, tam jest wolność w powietrzu, cudowne plaże Costa de la Luz i magiczne wioski w górach . Moje typy to : Zahara de la Sierra ( uznane zresztą za jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie), Gaucin ( w tym roku spędziłam tam cudowny tydzień w letnim domu malarki brytyjskiej Brendy Hartill) 40 km nad Esteponą, Plaże w okolicy Barbate są cudne i pute nawet w lecie.
    Byłam też w Sierra Nevada w Torvizcon gdzie rano słychać tupot oślich kopyt, okoliczne „białe miateczka” są przesłodkie:) cdn.

  10. adaaa pisze:

    Nerja….to brzmi pięknie i jak widzę na zdjęciach także wygląda pięknie.

  11. Aniu,gratuluje” strony”,podziwiam i jednoczesnie zazdroszcze Twojej wiedzy.Kocham Hiszpanie chyba tak jak wiekszosc tu piszacych. Wszystko kocham… kulture, jezyk,tradycje,muzyke, smaki, kolory…mogla bym tak jeszcze dlugo wyliczac.Jestem z Ostrody, ale mieszkam od 25 lat w Niemczech.Czasami mysle ze wtedy…wysiadlam o 2 granice za predko ;-) .Tam ..11 miesiecy slonca , 1 miesiac chlodu. Tu odwrotnie. Koszmar!
    Zwiedzilam z mezem cala Costa Brave „wzdloz i w szerz”. Po urodzeniu dzieci zaczelismy bywac na Majorce.Tam tez jest pieknie! Nie nalezymy do ludzi lezacych na plazy wiec i nasze dzieci od najmlodszych lat „wedruja z nami”.Niczym Marco Polo, ciagle jestesmy w drodze…Teraz maja 8 i 4 lat.Czas powiekszyc terytorium :-) .29.czerwca wyruszamy na 2 tygodnie do BENALMADENY.Zbieram wiec informacje zeby byc przygotowana.Przeczytalam juz chyba wszystko mozliwe na temat Andaluzji i …zwariowalam! Wszedzie bym chciala jechac i wszystko zobaczyc.Musimy jednak mimo wszystko wziasc pod uwage dzieci i nie przemeczyc ich.Tak co drugi dzien jesli sobie wyjedziemy, bedzie ok.I w tym miejscu moja prosba.Pomoz mi uwzglednic miejsca , ktore koniecznie powinnismy zobaczyc. Moze masz pomysl na jakas fajna route, tz, trase wycieczki samochodowej ,dzieki ktorej zobaczyli bysmy sporo? Byla bym Ci bardzo wdzieczna. Moze znasz jakies fajne miejsca dla dzieciakow?Musimy patrzec tez troche pod ich katem…PS.przepraszam za pisownie, nie mam polskich liter.

    • Witaj Aniu! bardzo mi miło, że do mnie napisałaś! Jestem pewna, że spędzicie cudowny czas w Andaluzji! Skoro będziecie w Benalmadenie, to koniecznie odwiedźcie w pobliżu: Malagę, Mijas (osiołkowe taksówki na pewno spodobają się dzieciom), Nerja& Frigiliana oraz Rondę. Poleciłabym też oczywiście Sewillę, ale to może być dość męcząca wycieczka, koniecznie by trzeba było wyjechać wcześnie rano i poświęcić cały pełny dzień na chodzenie. W pobliżu odwiedziłabym również starówkę w Marbelli i mariny Puerto Banus i Puerto Marina (w samej Benalmadenie).Z tego co kojarzę w Waszej miejscowości i chyba we Fuengiroli (nie jestem pewna, ale w wielu miejscach znajdziecie odpowiednie ulotki)znajdują się parki atrakcji (wodny, zoo, aligatory etc). Oczywiście warto by było pojechać również do Grenady, no ale tu znów jest problem i odległości i wielu atrakcji na miejscu, na które trzeba poświecić minimum jeden pełen dzień. Gdybyście się jednak zdecydowali, pamiętaj proszę, żeby zrobić wcześniejszą rezerwację do Alhambry. Bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki i bywa ciężko dostać coś na ostatnią chwilę. Gdybym mogła jakoś jeszcze pomóc, proszę dać znać! Tymczasem pozdrawiam z Sewilli!

      • Anna Z. pisze:

        Serdecznie dziekuje za odpowiedz. Na pewno wypozyczymy na 2-3 dni auto. aby wyjechac „dalej”…Nasze chlopaki dadza rade;-) Czytalam rozne komentarze na temat wypozyczalni… Mysle ze Avis byla jedna z lepszych..?.Czy wiesz moze jak wyglada sprawa podrozowania pociagami i autobusami. Te miejscowosci w poblizu mozna by bylo zaliczyc tym sposobem.Co o tym myslisz?Jak ksztautuja sie obecnie ceny za bilety.Moze bardziej oplacalne jest jednak auto? My uwielbiamy wieczorne wypady, kiedy to po kolacji wybieramy sie w „trase”.Dzieci w ciagu dnia drzemia troche na lezakach i laduja( ku uciesze rodzicow) akumulatory na wieczor. Urlop to taki czas kiedy lamiemy nasze konserwatywne nawyki i pozwalamy sobie wszyscy na odrobine szalenstwa.
        Chciala bym zapytac jeszcze o cos…nic nie moge na ten temat znalezc…Lubimy odwiedzac koscioly a w niedziele uczestniczyc we mszy sw. Do tej pory mielismy szczescie trafiac na msze multi lingua.To wsaniale kiedy kilka narodowosci spotyka sie w jednym celu.Przy „Ojcze nasz” czuje sie klimat Wiezy Babel;-). Slyszalas moze cos o tym?W Benalmadenie rowniez jest koscol, ale nie moge dotrzec do potrzebnych mi informacji.Na pewno jest takia mozliwosc w Maladze, tylko gdzie??
        A jeszcze cos…. Sewilla ,Grenada… Flamenco…muzyka, moze orientujesz sie czy w terminie w ktorym bedziemy odbywaja sie jakies imprezy. A moze jest jakies typowe miejsce,lokal, knajpka,gdzie mozna by bylo przezyc te klimaty.( Nie mysle ale o Haciendach pod ktore podjezdzaja autokary z masa turystow ;-) )..”.Popisala bym sobie chetnie z Toba prywatnie, niestety ten adres mailowy, kontaktowy nie funkcionuje…szkoda.
        Pozdrawiam serdecznie Ania

        • Witaj Aniu! Osobiście nie mam doświadczeń z Avisem. Gdy potrzebuję samochodu w Hiszpanii wypożyczam zazwyczaj z Goldcar albo Pepecars. Avis to duża międzynarodowa firma, więc podejrzewam, że nie powinniście mieć problemu. Jeśli chodzi o transport publiczny: w ciągu dnia nie powinno być problemu, ale już wieczorami nie ma zbyt wielu połączeń, np. nie ma możliwości przedostać sie z Malagi do Sewilli i na odwrót (a to przecież dwa największe miasta Andaluzji)już po 20h! Pociągi są nowoczesne i wygodne, jednak to autobusy raczej docierają do mniejszych miejscowości. Na Costa del Sol bardzo dobrze funkcjonują kolejki podmiejskie zwane cercanias. Za kilka euro można się wygodnie przemieszczać między ważniejszymi miejscowościami (http://www.renfe.com/GA/viajeros/cercanias/malaga/lineas/lineas_mp3.html)
          Niestety jeśli chodzi o msze św. w kilku językach to niestety za wiele nie będę w stanie pomóc (w Sewilli nie kojarzę, na Costa del Sol pewnie będzie łatwiej), ale mogę polecić Grupę na Facebooku „Polki na Costa del Sol”. Myślę, że któraś dziewczyna będzie wiedzieć (https://www.facebook.com/groups/395866950426499/). Co do miejsc i fiest, to jest temat rzeka:) Myślę, że faktycznie lepiej jak popiszemy na prv. Wyrzuciłam już ze stronki niedziałający formularz kontaktowy, ale możesz do mnie napisać na pisanewsewilli {at} pisanewsewilli.com
          Pozdrawiam serdecznie!

  12. Ania pisze:

    @Anonimowy: oj tak. Zdecydowanie warto wybrać się poza miasta. Dla mnie pod tym względem wyjątkowe są okolice Alpujarras i Sierra Nevada. Nie miałam okazji spędzić tam zbyt wiele czasu, ale czuję że pokocham je tak samo jak Sewillie, Kordobę, czy Grenadę.

    @Manuel: Muchas gracias a tí por visitar mi blog! Veo que somos vecinos:) Saludos desde Aljarafe!

    @Ola: Mam nadzieję, że spędziliście cudowne chwile w Andaluzji! Dziękuję za przemiły komentarz!

    @Renata: To wspaniale! Jestem ciekawa, jakie miejsca oprócz Kadysku spodobały się Wam najbardziej! Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja wymienić się spostrzeżeniami:) Ja wracam do regularnego pisania bloga, chciałabym dalej podrzucać podróżnicze i andaluzyjskie inspiracje:)
    Pozdrawiam serdecznie z Sewilli!

  13. sarna pisze:

    Korzystajac z podanych przez Ciebie informacji w kwietniu zwiedzilismy zachodnia czesc Andaluzji . Wszystkie miejsca w ktorych balismy byly piekne.Nie zapomne jak wjezdzalismy do Kadyksu i po obu stronach drogi morze.
    W sobote z wydrukowanymi informacjami z Twojej strony pod pacha znowu tam lecimy . Gratuluje wyboru miejsc i serdecznie dziekujemy za cenne wskazowki . Zrobilas nam dzis niespodzianke druga czescia.
    Pozdrawiam z Wiednia Renata

  14. Anonymous pisze:

    Aniu,studiuję Twojego bloga z przyjemnością!we wtorek lądujemy z mężem w Maladze. Czerpię z tego co tutaj piszesz!wspaniala skarbnica wiedzy!uwielbiam takie ciekawostki.to nadaje duszę temu co moge przeczytac w przewodnikach. Dzięki i pozdrawiam!ola

  15. Manuel pisze:

    Muchas gracias por publicar sobre el Patrimonio Artístico y Cultural de Sevilla y Andalucia.
    Un abrazo desde Sevilla.

  16. Anonymous pisze:

    absolutny nr 1 dla mnie to Wąwóz El Chorro i widoki na el Caminito del Rey, zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Miasta, to miasta, oczywiście są przepiękne, każde jedyne w swoim rodzaju…, ale
    warto zobaczyć też coś skrajnie innego, zachęcam do zaglądania też gdzieś poza miasta

  17. Ania pisze:

    @MaloryKnox: Hej! byłam kilka razy na „secie”, ale muszę się przynać, że nie o zachodzie słońca. Będę to musiała nadrobić!!!

    @Anonimowy: Zgadzam się, ja również uwielbiam obserwować zachód słońca z Mirador de San Nicolas!!!

  18. Ania pisze:

    @ewa: Uwielbiam El Pimpi! Miesiąc temu zabrałam tam po raz pierwszy moją siostrę i była zachwycona, zupełnie jak ja, gdy sama poszłam tam kilka ładnych lat temu po raz pierwszy. Mają przepyszne wina jerez, jestem zwolenniczką tych nieco słodszych i wybor ich tam mają przeogromny!
    Sama Malaga wydaje mi się idealnym miejscem do zamieszkania na stałe…Uwielbiam „moją” Sewillę, jednak latem, gdy temperatury zaczynają przekraczać 40C marzy mi się bliskość morza…

  19. Anonymous pisze:

    Widok na Alhambrę z miradoru San Nicolas, a w tle ośnieżone szczyty Sierra Nevada.

  20. MaloryKnox pisze:

    Hej Ania!
    Ostatnio trafiłam na nową archotektoniczną konstrukcję tzw. SETY w Sevilli o zachodzie słońca! Pieknie było! Very romantic, widać hacjendę Doni Alby, Giraldę, stare miasto..
    Kanion El Chorro też bym dodała, piekne turkusowe jeziorka, bar ze strzechą z pięknym widokiem i wszystko bardzo dziewicze.

    @SAFARI
    Co do Parku Doniana.. co za rozczarowanie, byłam na tym „SAFARI”, 25 euro za chyba 3 godziny błąkania się prędkością 15km/h po tych sawannach, same krzaczory, pojedyncze krowy, gromadzenie się ludzi wokół lunety celem obserwacji BOCIANA! Straszna nuda jak dla mnie, w Polsce nie musiałam płacić aby oglądac bardziej zielone dziewicze tereny z większą ilością zwierzaków. Słowo SAFARI stanowczo tutaj nie pasuje.

  21. ewa pisze:

    Bardzo lubię Malagę, z jej wielkomiejskością ale jednocześnie niepozbawioną klimatu. W jednej z uliczek niedaleko katedry La Manquita (Jednoręka) znajduje się bodega El Pimpi. Klimat winiarni wydaje się stworzony nie tylko na potrzeby turystów. Czuje się go od samego wejścia, które przez ustrojone scindapsusami w niebieskich doniczkach prowadzi do ciemnych wnętrz, w których stoją piętrowo beczki z winami z różnych roczników, podpisane przez hiszpańskie znakomitości (Banderas), wąziutkie pomieszczenie z lada ozdobione jest dziesiątkami zdjęć osobistości świata polityki i kultury. Oprócz klimaciku stworzonego wystrojem uroku dodają zapachy, przede wszystkim zapach słodkiego wina pomieszany z jamonem i oliwkami pławiącymi się w kamiennych garnkach na ladzie. Dopełnieniem są łby byków pilnujących by goście spędzali czas. Jedzenie tez niezłe.

  22. Ania pisze:

    @capturethefeeling: zapraszam serdecznie, ja też pozwolę sobie zagladać od czasu do czasu do Ciebie:)

    @Witek: z opoźnieniem, ale mam nadzieję, że dotarł do Ciebie mój email:) Jestem bardzo ciekawa tego „winnego” planu:)

    @Grzesiek: no cóż, przykra sprawa, nie ma co niestety za wiele ufać tylko faktycznie obfotografować na samym początku…

    A co do Gibraltaru, faktycznie ciężko było namierzyć pomnik generała. Dużo łatwiej było trafić na katedrę (na Main Street), gdzie znajduje się tablica pamiątkowa. I niestety nie do końca jestem szczęściarą, podczas ostatniej wizyty też trafiłam na mgłę…Wtedy też korzystaliśmy z usług polecanej przez Ciebie firmy, uważam, że są bardzo profesjonalni!

    Jesli chodzi o samochody na pasie, w czerwcu stałam przy barierkach z dobre 40 min. i miałam okazję się przyjrzeć, jak to wszystko działa. No więc oni już tak grubo przed odlotem zaczynają wstrzymywać ruch, pojawia się policja i tak działa żeby opróżnić pas. Potem wykładają przy szlabanach….kolczatki i dopiero z kwadrans później startuje samolot. Co za widok! Bezcenne!:)

    @mama: Jej, no to zaczne chyba uważać, że mam wyjątkowe szczęście z goldcarem!
    A co do miłości do całej Andaluzji, POPIERAM:) A gdzie miałaś okazję być? pozdrawiam!

  23. mama pisze:

    niestety tez mielismy nieprzyjemne doswiadczenia z firma goldcar. zdecydowanie nie polecam

    A jesli chodzi o ulubione miejsca w Andaluzji, to moge jedynie napisac ANDALUZJA. Nie bylam jeszcze wszedzie, ale do tej pory tez nie dane bylo mi byc w miejscu, w ktorym by mi sie nie podobalo. Kocham fanatycznie :)

  24. Anonymous pisze:

    Ania, jeżeli chodzi o aspekt historyczny, to oczywiście Gibraltar jest perełką. Ja niestety pomnika generała nie znalazłem, podobno przenieśli go gdzieś do „kąta”. Co do pogody, mam dwie pary znajomych, którzy tam byli i wszyscy trafiliśmy na chmury, więc albo my jesteśmy pechowcami, albo ty szczęściarą:) Z Gibraltaru można również popłynąć na wycieczkę w poszukiwaniu delfinów, często zdarzają się też większe ssaki!
    Polecam zorganizowaną wycieczkę, są dostępne w różnych wariantach. Wychodzi najtaniej (co nie znaczy tanio) i chyba najlepiej. Więcej info np.tu: http://www.gibraltarinfo.gi/default.aspx

    Jeszcze raz napiszę, że nie żałuję, że tam pojechałem. Żałuję tylko, ża jak już tam byłem to tak krótko. Gibraltar ma wiele niespotykanych gdzie indziej ciekawostek np. sala koncertowa w skale, nie wszyscy również wiedzą, że w skale jest magazyn wody pitnej. Jest to też chyba jedyne miejsce na świecie, gdzie droga publiczna prowadzi przez pas startowy działającego lotniska. Tak się teraz zastanawiam co się dzieje z ludźmi, którzy stoją w korku na pasie startowym jak ląduje samolot?
    Sam swoje odstałem, całe szczęście, że ruch lotniczy nie jest tam duży :)

    pozdrawiam
    Grzesiek

  25. Anonymous pisze:

    Jak już pisałem wcześniej samochód wypożyczałem w firmie Goldcar, a rezerwację robiłem w firmie hispacar. Przez pośrednika jest chyba troszkę taniej. Faktycznie samochód był nowy, w pełni sprawny. Ale po pierwsze zarezerwowany dla mnie samochód był droższy niż na rezerwacji o około 20% a to z powodu, że był to diesel. Mi to akurat pasowało, bo nastawiłem się na dłuższe podróże, ale nie zostałem poinformowany wcześniej, że będę musiał zapłacić więcej za wypożyczenie. Jak odbierałem auto, to miało od środka trochę zachlapaną szybę ( przynajmniej tak mi się wtedy wydawało, że to tylko szyba) uznałem, że ją po prostu oczyszczę i nie będę robił z tego problemu. Szybę wyczyściłem, ale po 2 dniach na ostrym słońcu plamy „wyszły” również na boczku drzwi. Prawdopodobnie było to zachlapanie mlekiem. Nie bardzo miałem jak to oczyścić, troszkę mi się udało, ale nie do końca. Jak oddawałem samochód obsługa nie była już tak miła jak wcześniej i mi nie uwierzyła. Nie bardzo chcieli ze mną nawet gadać. Po powrocie złożyłem reklamację zarówno w hispacar, jak i w goldcar, ale jak się można było tego spodziewać została odrzucona. Przy czym kontakt z hispacar był jak najbardziej na poziomie, kulturalnie i spokojnie. Niestety ze strony goldcar nie było już tak różowo, chamstwo jak na bazarze.
    Ceny w Hiszpanii w zasadzie są takie jak u nas, przynajmniej w Warszawie, a niejednokrotnie u nas jest drożej. Tyle tylko, że u nas mycie samochodu i pranie tapicerki to około 200zł. więc pogodził bym się jak by mi zabrali 50 euro, ale 150 to gruuuuba przesada! Tym bardziej, że za wynajem samochodu na tydzień wraz z fotelikiem, dodatkowym full ubezpieczeniem i ubezpieczeniem na Portugalię i Gibraltar zapłaciłem chyba 134euro. + paliwo. Niestety na paliwie też troszkę oszukują. U nich paliwo jest około 10% droższe niż na stacji, na której zresztą mieli biuro. Ale to podobno standard. Generalnie auto było ok, cena również, moment pobrania samochodu też, ale na tym koniec. Jak ktoś będzie chciał wypożyczyć auto w goldcar w Sewilli, to proponuję obfotografować dokładnie auto w obecności pracownika i to najlepiej, żeby jego również uwiecznić na tych zdjęciach. Za pół roku jadę do Portugalii, będę wypożyczał auto w innej firmie i ja tak zrobię na 100%.

    pozdrawiam
    Grzesiek

  26. Anonymous pisze:

    witojcie… bardzo przepraszam, że miałem czelność wpisać swój poprzedni post bo wyraźnie zaburzył komunikację na tej stronce….
    się więcej nie powtórzy :p
    W.

  27. Anonymous pisze:

    zazmierzam polecieć tam 3 czerwca i wrócic około 20-go i poza miastami i znanymi zabytkami przejechać po winnicach wiochach i takichtam klimatach – może jakieś wskazówki odnośnie takich atrakcji turystycznych ktoś by przekazał?
    Witek

  28. Zazdroszczę tylu odwiedzonych hiszpańskich miejsc.. Ja w ubiegłym roku zobaczyłam Barcelonę, zakochałam się na zabój i na pewno wrócę :) Z pewnością zajrzę tu w poszukiwaniu inspiracji :) ))

  29. Ania pisze:

    @Anonimowy, Grzesiek: dopiero doczytałam komentarz odnośnie samochodu z Goldcar. Muszę się przyznać, że nie pierwszy raz słyszę o nich zły komentarz, ale oczywiście nie oznacza to, że nigdy nic się nie dzieje. W zeszłym roku kilkanaście razy wypożyczałam od nich samochód i było wszystko OK. 150EUR to faktycznie spora kwota…Podobno zawsze warto zrobić komórką zdjęcia stanu samochodu przy odbiorze, żeby był jakiś dowód, sama nigdy tego nie robiłam, choć może dobrze by było..Rozumiem, że musiało to być dla Ciebie bardzo przykre doświadczenie!

    Grzesiek, zgadzam się odnośnie Portugalii. Będąc w tych stronach naprawdę warto odwiedzić Przylądek oraz Ponta da Piedade. Chociaż z drugiej strony osobiście mam bardzo duży sentyment do Gibraltaru. Fakt, nie ma tam wielkich atrakcji poza Skałą i małpami, ale mnie to miejsce przyciąga z innego powodu, takiego mniej materialnego. Pasjonuje mnie historia, więc chocby tylko z tego punktu widzenia jest to niezwykłe miejsce. Tutaj rozpoczął się w VIII w. arabski najazd na Półwysep Iberyjski, to tutaj jest jeden z mitycznych Słupów Herkulesa, do tego Gibraltar miał strategiczne znaczenie w trakcie działań wojennych (polecam zwiedzanie tuneli i jaskini, w której w trakcie II wojny znajdował się szpital wojskowy). To także miejsce, w którym miała miejsce do dziś niewyjaśniona katastrofa lotnicza gen. Sikorskiego, czy po prostu Gibraltar ma dla mnie „smaczek” W. Brytanii w śródziemnomorskim wydaniu. Acha, odnośnie mgły, trafiłam na nią właśnie podczas ostatniej wizyty, wjeżdżałam na górę jakoś dość wcześnie rano i dowiedziałam się, że dopiero koło 11:00 powinna opaść. To był jedyny raz, gdy byłam tam o takiej porze, zazwyczaj bywałam po obiedzie i widoczność była bardzo dobra. Raz tylko skusiłam się w samym środku lata na wejście pieszo…Nie polecam, zwłaszcza bez zapasu wody w plecaku!

  30. Ania pisze:

    @Anonimowy: Jeśli chodzi o wypożyczenie samochodu, ja zazwyczaj korzystam w podróży z Goldcar lub Pepecars. Szczególnie mogę polecić tą pierwszą firmę, ceny mają konkurencyjne, a samochody nowe i zawsze sprawne.

    Jeśli zaś chodzi o Alhambrę, ja bym poleciła zakup online, oczywiście jak będziecie mieli już dopięty cały program. Z tego co się orientuję ciężko jest ze zwrotami, niektóre z systemów (bo rezerwację można zrobić na kilka sposobów)w ogóle nie dają takiej opcji.

    Co do pogody, nie pamiętam, czy już kiedyś pisałam na ten temat, ale warto zaglądać tutaj: http://www.aemet.es/es/eltiempo/prediccion/municipios/sevilla-id41091

  31. Anonymous pisze:

    @Grzesiek

    Z jakiej wypożyczalni korzystałeś ja zamierzam wziąć autko z mlagacar lub doyouspain (broker) ?

  32. Anonymous pisze:

    Witam

    Co do Alcazaz, to moje odczucia są podobne. Jest to magiczne miejsce i obowiązkowy punkt do „zaliczenia” w Sewilli. Ja spędziłem tam raptem 3 godziny i uważam, że jest to stanowczo za mało. Warto poświęcić nawet cały dzień, żeby poczuć klimat tego miejsca. Co ciekawe odniosłem wrażenie, że za murami jest o kilka stopni chłodniej niż poza nimi, zupełnie jak by tam była klimatyzacja!. Byłem w Sewilli w Wielką Niedzielę w 2011r. i trafiliśmy na piękną pogodę ( około 30 stopni). Generalnie jak ktoś chce pozwiedzać zabytki, to nie polecam okresu przedświątecznego. Natomiast jak ktoś ma ochotę poznać wielkanocne zwyczaje, to jak najbardziej. Zapewniam, że warto, tylko w tym okresie nie warto nastawiać się na zwiedzanie. Np. wtedy zamknięta jest katedra.

    Anonimowy – co do Gibraltaru, to ja mam mieszane uczucia, mnie wyciągnęła żona. Nie, żebym żałował, ale z jednej strony to obowiązkowy punkt zwiedzania będąc w tych szeroko rozumianych okolicach. A z drugiej strony poza skałą i małpami w zasadzie nic tam nie ma. Niby ciekawostka, ale moim zdaniem jest wiele ciekawszych miejsc w okolicy.
    jedna ważna UWAGA !!!!!!!!!! Na Gibraltarze, na skale prawie zawsze jest mgła! Jeżeli nastawicie się na podziwianie widoków, to możecie być mocno rozczarowani !!!. A wjazd kolejką do tanich nie należy. A tak na marginesie, to zamiast kolejki polecam busy. Cena ta sama, a obwiozą po atrakcjach skały. Ja byłem około 100km. na zachód od Sewilli i szczerze powiem, że wolał bym kolejny raz pojechać do Portugalii.
    Wiem, wiem, Gibraltar to koniec europy i trzeba go „zaliczyć”, ale przylądek „zimne gacie” ( czyli przylądek św. Vincenta) jest moim zdaniem ciekawszy. A po drodze jest magiczne Ponta da Piedade !!!
    Ja miałem do Gibraltaru około 440km, do Capo de Sao Vincente około 250km.i jak miał bym wybierać ponownie, to bez wahania wybrał bym Portugalię. Jeżeli chodzi o podróż, to zarówno do Portugalii, jak i na Gibraltar z okolic Sewilli można dojechać bezpłatnymi świetnej jakości autostradami/ drogami szybkiego ruchu. W każdym razie opcja ponad 900km. + około 7-8 godzin zwiedzania Gibraltaru jest jak najbardziej wykonalna. I to w moim przypadku z niespełna 2,5 letnim dzieckiem. Jeszcze jedna bardzo ważna uwaga odnośnie Gibrataru, jeżeli planujecie wyjazd późnym popołudniem, to nie wjeżdżajcie samochodem! Mi wyjazd z Gibraltaru, niespełna kilometr zajął ponad 1,5 godziny.

    Wracając do Andaluzji, osobiście polecam przygraniczne miasteczko Ayamonte. Klimat prawdziwej Hiszpanii z wyraźnymi portugalskimi wpływami. Przy tym 10 razy mniej turystów niż np. w Sewilli.

    Reasumując, ja byłem w Andaluzji zaledwie tydzień i uważam, że jest to kilka razy za mało, żeby choćby pobieżnie zwiedzić ten region. Na pewno tam jeszcze wrócę. Chcąc coś zwiedzić, samochód jest niestety niezbędny. Koszty wynajęcia nie są zbyt duże, niestety paliwo do tanich nie należy. Nie polecam jednak wypożyczalni wspomnianej przez Anię, ja korzystałem i nie jestem zadowolony. Samochód był ok, ale zabrali mi kaucję 150 euro za to że niby pobrudziłem boczek drzwi.

    pozdrawiam
    Grzesiek

  33. Anonymous pisze:

    Witam
    Sprostowanie Gibraltar +Tarifa :)

  34. Anonymous pisze:

    Witam ponownie i dziękuję za wskazówki.
    W tym momencie jesteśmy na etapie rezerwacji samochodu a tak ogólnie w planach mamy właśnie Rondę, Gibraltar + Tawira oraz Grenadę z Alhambrą :)
    Co do biletów to radzisz zamówić online czy zakupić za pomocą karty na miejscu ?
    Oby pogoda od 17-23 kwietnia dopisała – już nie możemy się doczekać:)
    Dopisuje do planu Mijas i muszę się jeszcze dowiedzieć informacji odnośnie płatnych odcinków jak to wygląda cenowo :)
    Za każdą wskazówkę dziękuje i zazdroszczę życia w takim miejscu.

    Pozdrawiam

  35. Ania pisze:

    @Michał: dziękuję Tobie bardzo za przemiłe słowa nt. bloga. Tak, jak nieraz już na blogu wspominałam, kwiecień to chyba najlepszy miesiąc na odkrywanie Andaluzji. Powinno być ciepło, kolorowo, pachnąco (mam nadzieję, że traficie w sezon kwitnących kwiatów pomarańczy!), choć niestety mogą się zdarzyć i deszcze. Jeśli macie w planie podróżowanie samochodem, mogę polecić wizytę w pobliskiej Maladze, potem nieco dalej Rondzie, na jedno popołudnie zabrałabym córeczkę do Mijas na przejażdżkę po wiosce na osiołku (piszę o tym w jednym ze starszych wpisów). Z nieco dalszych wyjazdów polecam Sewillę, Kordobę i jeśli starczy czas to oczywiście również Grenadę. Proszę jednak pamiętać, żeby wcześniej zarezerwować bilety do Alhambry, jest dość ciężko dostać bilet w kasie tego samego dnia. To byłby taki plan „na szybko”, jeśli byś potrzebował nieco bardziej konkretnych wskazówek czy rad, to daj znać, z przyjemnością pomogę:)

    Jeszcze raz dziękuję za wizytę u mnie, pozdrawiam serdecznie!:)

  36. Anonymous pisze:

    Witam właśnie jestem po lekturze pierwszej części i jestem pod wrażeniem…
    W kwietniu wybieram się z rodzinką do Marbella tylko na 6 dni i takie wskazówki są bardzo pomocne.
    Jedziemy z naszą córeczką 2,5 letnią,wypożyczamy samochód i chcemy co nie co zobaczyć choć kawałek tej pięknej jak piszesz krainy :)
    Każda rada i wskazówka w tym wypadku na wagę złota pozdrawiam i dziękuję za twój blog.

    Michał

  37. Ania pisze:

    @Bart: dużo jest prawdy w tym, co piszesz. W Italice byłam trzy razy i chyba ani razu nie było tam więcej niż kilku zwiedzających. Z drugiej jednak strony zwiedzanie takich miejsc wymaga wysiłku i przygotowania, co niestety w dzisiejszych czasach i dziejszym rytmie „zaliczania” jest coraz większą rzadkością. Nie ma tam bowiem rekonstrukcji a la Biskupin, trzeba opierać się na wiedzy z tamtych czasów, miłości do historii i wyobraźni. Ponieważ dopiero co wróciłam z Tunezji skojarzyła mi się kwestia ruin Kartaginy: dla jednych to niemal „święte” miejsce, od innych znów słyszałam że strata czasu…
    Jeśli chodzi o Alkazar, ja również bardzo lubię to miejsce, jestem w stanie poczuć w jego murach „andaluzyjskiego ducha” nawet bardziej niż w samej Alhambrze. Tam niestety tłumy i sztywne reguły dotyczące zwiedzania (zwłaszcza Pałaców Nasrydów) odbierają temu miejscu romantyzmu…
    Dziękuję za Twój cenny komentarz i pozdrawiam serdecznie!

  38. Ania pisze:

    @Bonia: witaj i oczywiście mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej:) Hiszpański ranking na pewno też się pojawi, więc nic się nie martw:) Na wiosnę opowiesz nam za to wrażenia z Andaluzji. Jestem pewna, że Ci się spodoba, na dodatek kwiecień to wprost idealny miesiąc na zwiedzanie tego miejsca! Gdybyś miała jakieś pytania, służę pomocą! pozdrawiam Cię serdecznie!

  39. Ania pisze:

    @Grzesiek: a ja właśnie miałam więcej szczęścia jeśli chodzi o lokalny koloryt, niż flamingi. Być może dlatego, że częściej bywam tam latem, gdy bagna są suche no i flamingi się tak nie pojawiają. Faktycznie wrażenie z tego miejsca zależy dużo od tego, kiedy tam trafimy, chociaż mi się nawet te pustki podobają, zwykły spacer wzdłuż domków, aż do takiej niewielkiej knajpki z widokiem na Dońana. Na szczęście chyba jednak do „Western City” jest im baaardzo daleko:) Pozdrawiam!

  40. Ania pisze:

    @Szymon: samochodem po piachu niestety, jeśli akurat trafi się deszcz to robią się gigantyczne koleiny i kałuże…

  41. Ania pisze:

    @Agata: taaak, wiem, wiem. Od tamtej pory jeszcze nie dotarłam, ale będę w Maladze dokładnie za tydzień, więc sfotografuję i mi powiesz, czy to jest to miejsce:)

  42. Anonymous pisze:

    1) Sewilla mnie nie zachwyciła jakoś szczególnie, a jeśli już to większe wrażenie zrobił na mnie Alcazar aniżeli katedra. Natomiast dla mnie zdecydowanie niedocenionym miejscem jest Italica. Jeśli gigantyczne wykopaliska rzymskiego miasta są niemalże puste to oznacza, jaki potencjał turystyczny ma ten kraj. W czasie, gdy we Włoszech i Hiszpanii panowało Cesarstwo Rzymskie to na naszych ziemiach ludzie nadal mieszkali w warunkach trochę lepszych niż w Biskupinie. I gdy ktokolwiek do nas przyjeżdża z zagranicy to my doświadczeni naszych wycieczek szkolnych pokazujemy mu drewniane rekonstrukcje domów w Biskupinie jako jedne z naszych dóbr narodowych, a w Andaluzji porzymskie pozostałości nie robią na turystach wrażenia
    2) Cordoba – wąskie uliczki, wiszące w nich prania, klimat podwórek dawnej dzielnicy żydowskiej, przepiękny meczet przerobiony na kościół z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej oraz znów rzymskie ruiny w sercu miasta, które nie robią nawet na turystach specjalnego wrażenia.
    3) Zgadzam się co do Rondy
    4) Malaga – za widok z Gibralfaro

    Bart

  43. Anonymous pisze:

    miało być o Andaluzji a ja polecam Katalonię,następnym razem będę czytać uważniej.Bonia

  44. Anonymous pisze:

    czytam i wiem,że zostanę tu na dłużej,wybieram się w kwietniu do Malagi i bardzo dziękuję za cenne wskazówki.2 lata temu byłam blisko Barcelony-jedno z piękniejszych miast jakie widziałam i ten klimat tego miejsca ech i oczywiście najświętsze miejsce Katalonii Montserrat(masyw górski)-40 km na półn.zach.od Barcelony-rewelacja!pozdrawiam z W-wy Bonia

  45. Anonymous pisze:

    El Rocio, niestety mnie strasznie rozczarowało. Mieszkańców jeżdżących wierzchem, czy wozem można włożyć między bajki. Senne, poza okolicami kościoła (katedry) wręcz opuszczone i wyludnione miasteczko. Ożywa głównie w weekendy i to jak podjedzie autokar z turystami. „klimat” robią konie i kucyki, którymi mogą przejechać się turyści. Najczęściej wokoło kościoła i sprzedawców pamiątek. Coś a la „western city” w Karpaczu.
    Parkingi dla koni są faktycznie niemalże przed każdym domem, ale jeżeli już to stoją przy nich samochody, głównie mocno zużyte.
    Za to faktycznie jest to niezłe miejsce na obserwację flamingów i innych egzotycznych dla nas ptaków.
    W centrum miasteczka jest kilka biur, które organizują safari, zarówno grupowe, jak i indywidualne po rezerwacie – parku narodowym Donana. Jest to np. jedyne na świecie miejsce gdzie żyją rysie iberyjskie.

    pozdrawiam
    Grzesiek

  46. Anonymous pisze:

    Ania, a jak dojechałaś do el Rocio? Samochodem po piachu, czy droga dojazdowa jest asfaltowa? /szymon

  47. Agata pisze:

    Jedno miejsce już kiedyś u Ciebie opisywałam, nie wiem czy pamiętasz. W Maladze, przy samej katedrze jest restauracja, a obok niej fontanna. Niestety nie pamiętam więcej, ale zdaję się, że skojarzyłaś to miejsce. Dla mnie jest magiczne.
    A drugie Generalife, trzecie dziedziniec Lwów w Alhambrze.

  48. Ania pisze:

    @Kasia: W rzeczywistości jest duuużo piękniej:) Obiecuję dużo więcej odcinków, a nie tylko jeszcze jeden. Mam nadzieje, że wspólnie stwprzymy taki andaluzyjski dłuuugi ranking:)

  49. Ania pisze:

    @Rysia: dziękuję za podzielenie się Twoimi ulubionymi miejscami w Andaluzji! Żałuję, że w Arcos byłam tylko przejazdem. Dopisuję więc sobie do listy miejsc, które koniecznie muszę odwiedzić. Conil de la Frontera to również moje ukochane miejsce na plażowanie:) Pozdrawiam bardzo serdecznie!

  50. Kasia pisze:

    Wszystkie miejsca na zdjęciach wyglądają świetnie, a co mówić na żywo… ;) Mam nadzieję, że kiedyś je wszystkie zobaczę i czekam na 2 cz! :)

  51. Rysia pisze:

    ach zapominialam jeszcze o Arcos de la Frontera – pueblo blanco, bardzo klimatyczne i plaza w Conil de la Frontera (olbrzymia, piekna, pusta)

  52. Rysia pisze:

    Granada, Albaycin albo Mirador de Nicholas; Sevilla Real Alcazar; Sierra Nevada

  53. Ania pisze:

    @Marta: Suuper:) Jeśli potrzebujesz jakiś informacji przygotowując się do podróży, daj znać! pozdrawiam i życzę wspaniałych wrażeń! Napisz też koniecznie Twój ranking „hitów Andaluzji” po powrocie!

  54. Ania pisze:

    @Ajka: ach! czyli może jeszcze w tym roku przyjedziesz do Andaluzji? Daj znać co i jak, chętnie Cię pooprowadzam:) A co do prawa jazdy…łączę się w bólu, ja zdałam za 4 razem:)

  55. Ania pisze:

    @AsiaB: Ja mam taką moją ulubioną ławeczkę pod katedrą, właściwie tuż pod samą wieżą. Lubię tam chodzić szczególnie po zachodzie słońca, położyć na ławeczce i tak zwyczajnie gapić na oba zabytki. Coś wspaniałego:) Zbieram już materiały do kolejnej części, w międzyczasie zaproszę do „podróży” po Tunezji, którą właśnie odwiedzam. pozdrawiam!

  56. Ania pisze:

    @Ola: dziękuję bardzo:) W takim bądź razie mam nadzieję, że nas tutaj kiedyś odwiedzisz:)

  57. Marta pisze:

    oj, już nie mogę się doczekac kiedy to wszystko zobaczę! wyruszam za dwa tygodnie, Sevillo (i cała Andzluzjo) drżyj! ;) ))

  58. Ajka pisze:

    Nie byłam jeszcze w Andaluzji, odkładam tę podróż na szczęśliwe czasy gdy w końcu uda mi się zdać egzamin na prawo jazdy!!! :/ eh

  59. AsiaB pisze:

    Bardzo chciałabym zobaczyć tę katedrę z muzułmańską wieżyczką :) Wygląda interesująco! No i most na wąwozem też musi robić wrażenie! Czekam na drugą część :)

  60. Ola pisze:

    piękne miejsca wybrałaś! nistety nie znam aż na tyle Hiszpanii by dać swoje typy:)

Dodaj komentarz