W 1966 roku, lider The Beatles – John Lennon – pojechał do Andaluzji.  Zaledwie sześć tygodni pracy i wygrzewania się  w słońcu Almerii wystarczyło, żeby…Po pierwsze: John Lennon odkrył  i zapoczątkował modę na okrągłe oprawki okularów, popularnie zwane „lenonkami”. Po drugie: John Lennon „uzależnił się” od lizaków Chupa – chups (tak, tak – chupa-chupsy są hiszpańskie, podobnie jak…mop, ale on akurat z Lennonem nie ma nic wspólnego). Po trzecie: …by napisał jedną z najsłynniejszych piosenek Beatlesów pt. „Truskawkowe Pola Na Zawsze” (posłuchaj tutaj).
  
 Pierwsze w tym roku truskawki….
Możnaby pomyśleć: naoglądał się w Hiszpanii truskawek i napisał piosenkę. Ano nie. Z resztą w okolicach Almerii rosną przede wszystkim pomidory, o których – jakby nie było – Beatlesi nigdy nie śpiewali.
Truskawkowe pole….ale już na zachodzie Andaluzji (okolice Huelvy)
Dla Lennona – wyjazd do Andaluzji był jak powrót do dzieciństwa, który zainspirował  go do napisania piosenki. Dom, który wynajmował na południu Hiszpanii, posiadał ogrody łudząco przypominające te, które znał z Liverpoolu i które należały do sierocińca o nazwie „Truskawkowe Pola”…
Truskawka, czy truskawa???
Zostawmy jednak Beatlesów. Wiecie, że tu – na południu – ruszył już sezon na truskawki? Ok, na TRUSKAWY-GIGANTY, bo jak możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej – tutejsze owoce przypominają rozmiarem raczej śliwki węgierki niż nasze polskie truskawki.
…i jeszcze trochę truskawek…
Gdzie jest ich najwięcej? Jakie są tutejsze truskawki?
Truskawkowym „zagłębiem” są okolice Huelvy w zachodniej Andaluzji. Rocznie zbiera się ich tyle, ile razem waży…48.000 słoni indyjskich (jakieś 240 tys ton). A teraz najważniejsze…

Wyglądają: przeapetycznie. Są ogromne, czerwone i błyszczące.
Pachną: przeapetycznie -  słodko i zachęcająco.
Smakują: hmmm….Szkoda, że nie tak jak wyglądają i pachną!
Tutejsze truskawki są oczywiście smaczne, ale zostawiają maleńki niedosyt. Szczególnie te, zakupione w markecie. Są dużo bardziej wodniste od naszych i niestety – mniej słodkie. W tym roku miałam jednak szczęście spróbować truskawki kupione bezpośrednio u producenta i powiem Wam – nie rozczarowały. Pachniały i smakowały andaluzyjskim słońcem, aż ciężko było się oderwać od kobiałki.
Dla tych, co uznają truskawki tylko, gdy są bardzo słodkie – polecam tutejszy sposób ich podawania – z mlekiem skondensowanym. Nie wiem i nie chcę nawet wiedzieć, ile to ma kalorii, ale gwarantuję, że podane w ten sposób, smakują wybornie.
No więc…kto ma ochotę na truskawki?:)

Spodobał Ci się wpis? Podziel się!

Komentuj albo Wyślij RSS feed.

20 Responses to Kto ma ochotę na truskawki?

  1. Ania pisze:

    @Aldona: Heheh! ja kiedyś też miałam coś podobnego, jak w warzywniaku w Bydgoszczy upierałam się że nie chcę włoskich pomarańczy tylko hiszpańskie:)
    Nie pytali dlaczego, ale patrzyli podejrzliwie, heh:)

  2. Aldona pisze:

    Zależy gdzie się kupi :) ) Koło mnie nawet po 5,99 małe opakowanie (500g chyba) a ja w Kaufland kupiłam te pychotki za 2,99 :) )
    Były z Hiszpanii, tak bynajmniej napisane było na tablicy: kraj pochodzenia :) )
    Swoją drogą mam zboczenie na tym punkcie, by produkt był z Hiszpanii.
    Wiesz Aniu, jakie śmiechy miał ze mnie gość :> wybierałam ostatnio w lidlu w ogórkach te najładniejsze i chłopak się mnie pyta: co tak tyle w nich grzebie? (tablica na nimi wisiała: ogórki 1,99, kraj pochodzenia Hiszpania/Holandia) a ja mówię, że macam tak, bo wybieram te z Hiszpanii! :) Usłyszało to obok jakieś małżeństwo i tak ze mnie połachowało :) )), szczególnie gość wybuchł śmiechem na pół sklepu! fakt, że ja zażartowałam :) ) ale pewnie, nieźle to potem rozgadali :)

  3. Ania pisze:

    @Greatdee: nie ma jak truskawki bez pestycydów i prosto z krzaczka, echhh:))

  4. Greatdee pisze:

    A może to i być ;) Czekam na truskawki z ogródka mamy ;)

  5. AM pisze:

    @Kasia: słyszałam właśnie, że w Polsce jest bardziej „hiszpańska” pogoda niż tutaj w Sewilli. Tutaj pada, pada i końca nie widać…
    No, ale może podrosną kolejne truskawki:)
    pozdrawiam!

  6. Ania pisze:

    @Marta: Witaj Marto na blogu! Cieszę się, że tu zajrzałaś i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej!
    Bardzo dziękuję za przemiły komentarz i życzę powodzenia w nauce hiszpańskiego i…spełnieniu marzenia o przeprowadzce do Hiszpanii!
    Pozdrawiam!

  7. Anonymous pisze:

    Cześć, o Twoim blogu dowiedziałam się jak byłam na spotkaniu w Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu odnośnie Semana Santa, jestem zachwycona tym w jaki sposób opisujesz to wszystko, bardzo przydatne rady co do nauki hiszpanskiego, jakiś czas temu zaczęłam się uczyć ale teraz dzięki Tobie mam o wiele, wiele więcej motywacji. Bardzo chciałbym się przeprowadzić do Hiszpanii by móc tak jak Ty tak naprawdę ją poczuć. Pozdrawiam Marta

  8. Kasia pisze:

    Ja chcę już truskawki! :) ) Nie wiem, jak w całej Polsce, ale pod Warszawą jest baaardzo ciepło ;) I nie pada deszcz! Nareszcie poczułam troszkę tą Hiszpanię, pozdrawiam ;)

  9. Ania pisze:

    @magdah: podsumowując temat hiszpańskich truskawek z tegoż również filmu…”Jedzenie… pięć, aaa nawet sześć,….o to różowe bardzo dobre”:)

  10. magdah pisze:

    Były aromatyczne, aczkolwiek troche mało słodkie, ale na to jest wiele rad… A cytat jako i film jest przedni!

  11. Ania pisze:

    Aaaaaaaa,ja chyba u tego wlasnie producenta na plantacji bylam!!!! :) )))))
    Hehe,byly mdle:)?tak a propos to cytat z mojego ulubionego filmu:)

  12. magdah pisze:

    S.A.T Condado de Huelva – tak jest napisane na truskawkach, które własnie zakupilam w Lidlu! Sa całkiem dobre ( własnie pożarłam prawie całe opakowanie), ale ide pożreć resztę, bo musze sprawdzić, czy aby nie mdłe…
    A kosztowaly chyba 4,99 zł
    Pozdrowienia Magda

  13. AM pisze:

    @Aldona: a nie pisało skąd były?
    A tak swoją drogą, ile w PL kosztują te mega truskawy???
    Cieszę się, że smakowały i nie trzeba było ich podrasowywać mlekiem i cukrem:)

  14. Aldona pisze:

    A ja miałam szczęście: kupiłam w markecie brytfankę mega truskaw na wyprzedaży i o dziwo były BARDZO smaczne :) )
    Myślałam nawet Aniu wtedy o Tobie, jak jadłam :) )
    :*

  15. AM pisze:

    @magdah: …ale cierpliwość będzie nagrodzona:) W czerwcu to Ty mnie będziesz mogła terroryzować zdjęciami truskawek, hehe:)

    @Greatdee: z przykrością muszę stwierdzić, że chyba kupiłaś właśnie hiszpańskie truskawki :) )
    Ale co tam, trochę cukru i jest dobrze!

    @furgoneta azul: hehehe, uwielbiam cafe bombon!!!

  16. Anonymous pisze:

    a ja wlasnie w tej chwili wcinam traskawy francuskie z jogurtem naturalnym- oczywiscie jak i w hiszpanii slodzonym… mieszkajac w hiszpanii mialam wrazenie ze jakby to bylo mozliwe, to slodzone bylyby nawet slone przekaski… a juz jogurt naturalny z cukrem to dla mnie szczyt obrzydliwosci… a niestety mieszkajac w hiszpanii trzeba sie czasem natrudzic zeby znalezc taki nieslodzony…. no i to mleko skondensowane… tobie smakuje a ja na sama mysl o cafe bombon dostaje drgawek hehehehe fuj:)

    furgoneta azul

  17. Greatdee pisze:

    A idź z tymi truskawkami….

    ;>

    Uwielbiam truskawy!! Ale te co teraz można kupić u nas w PL to bez smaku prawie są :/ Mimo tego nie mogłam się im oprzeć :P

  18. magdah pisze:

    Moje łakomstwo bardzo cierpi – w szczególności po tych zdjęciach – a ile to trzeba jeszcze czekać na nasze z krzaczka!!!!

  19. Ania pisze:

    @EliS: Ja mam nadzieję, że też się załapię na polskie truskawki:) I będą tak słodkie, że nie będzie potrzeba ani cukru, ani mleka skondensowanego.
    A propos, podczas wizyty w Walencji zjadłam chyba najsłodsze pomarańcze na świecie. Szkoda, że w Sewilli rosną tylko gorzkie pomarańcze,ech…co kraj to słodkie owoce:)

  20. EliS pisze:

    Ja się nie mogę doczekać czerwcowej wizyty w Polsce i naszych truskawek. Te z marketu tak jak napisałaś, są bezsmakowe :(
    Na szczęście mleko kondensowane, bita śmietana czy syrop czekoladowy robią swoje :)

Dodaj komentarz