Kolejny dzień, kolejne atrakcje. Tym razem architektoniczno- kulinarne! Dzień rozpoczynamy od dość sennego, średniowiecznego miasteczka Allariz. Miejsce to słynie z kilkunastu młynów, które przerobione zostały w restauracje, muzea i galerie.  Niestety większość z młynów otwartych jest poza sezonem tylko w weekendy. Szkoda… No ale nic, spacer po starówce wynagrodził rozczarowanie. Szkoda tylko, że pogoda wkońcu przypomniała sobie, że jest już jesień i trzeba było po raz piewszy wycignąć rękawiczki i szaliki. Nie wiemy jeszce, że kilka dni później zobaczymy pierwszy w Hiszpanii śnieg.
Widok z mostu na park i popularne miejsce wypoczynku mieszkańców Allariz.
Uliczki, uliczki….
Katedra….
I znów trafiamy w Galicji na klasztor…
A teraz…….zmieniamy całkowicie klimaty. Pamiętacie ośmiornicę Paula? (tak, tak, tego, co wytypował Hiszpanię do zwycięstwa na Mundialu).
A pamiętacie, że po Mundialu znalazła się grupka hiszpańskich przedsiębiorców, która za 30.000 euro chciała odkupić Paula od niemieckiego zoo?
Otóż okazało się, że ci panowie pochodzą z galicyjskiej miejscowości Carballiño, uważanej za- uwaga, uwaga- Europejską stolicę ośmiornic. Dlaczego? Podobno nigdzie indziej nie przygotowuje się równie znakomicie dania pulpo a la gallega- ośmiornicy po galicyjsku.
To jeszcze nie wszystko! Kiedy jakiś czas temu pulpo Paul zdechł w zoo, w jednym z barów w Carballiño…urządzono mu symboliczny pogrzeb (!)
Zdjęcie z baru, w którym nadal „czczony” jest pulpo Paul. I jak tu nie wierzyć, że Hiszpanie mają obsesje na punkcie futbolu?? To w końcu Paul przewidział ich zwycięstwo…
No dobrze. A jak smakowała mi ośmiornica zrobiona w „stolicy ośmiornic”? No właśnie, dobre pytanie! Ale odpowiedź rozczaruje. Nie zjadłam żadnej ośmiornicy. Do miasteczka dotarłam za poźno i nigdzie już nie wydawano obiadów…Pozostaje uwierzyć na słowo!
Po nieudanej degustacji ośmiornicy po galicyjsku, pora wsiąść za kółko i z południa Galicji udać się na północ. W miejscowości Ferrol, nad Atlantykiem, znajduje się nasza kolejna baza wypadowa…

Spodobał Ci się wpis? Podziel się!

Komentuj albo Wyślij RSS feed.

8 Responses to Hiszpańska stolica ośmiornic

  1. AM pisze:

    Łeee, to ja się za późno dowiaduję:(((
    No, ale w Lugo były PRZEpyszne, więc pocieszam się, że az tyle nie straciłam:)

  2. Anonymous pisze:

    każy wie, że najlepsze pulpo w Galicji /jak i na świecie/ podają w Melide :)

  3. AM pisze:

    17 grudnia:)

  4. Latourka;) pisze:

    a kiedy dokładnie przylatujesz?

  5. AM pisze:

    Super:) Za dwa tygodnie w La Salsie opowiem reszte;)

  6. Latourka;) pisze:

    Niesamowicie zróżnicowany kraj-czekam z niecierpliwością na dalsze relacje :) Czytam wszystko :)

  7. AM pisze:

    Masz racje,Galicja moze na prawde zaskoczyc.caly czas mam wrazenie jakbym byla w innym kraju,tak rozna jest polnoc od poludnia.chyba tylko podejscie do futbolu jest takie samo jak w andaluzji:)
    Co do pulpo paula,czytalam ze pojawili sie juz nastepcy:goryl,aligator i cos tam jeszcze…no ale idol jest tylko jeden:)
    Pozdrawiam z la Corunii!

  8. Anonymous pisze:

    Z niecierpliwością czekam na c.d! :) Jak do tej pory Galicja mnie zaszokowała i…hmm, może trochę rozczarowała? A może bardziej jednak zaszokowała, nie spodziewałabym się tylu gotyckich klasztorów, irlandzkich motywów, „ponurych” lasów z mchem i jesiennym klimatem. Wiedziałam, że Galicja różni się od innych części ale to przeszło moje oczekiwania :) Ale ciekawe jest to, że nie wyjeżdżając spoza kraju możesz mieć tak inne krajobrazy :)
    Hahaha, ośmiornica będzie czczona do kolejnego Mundialu! :) Ciekawe, czy pojawi się kolejna, tak uzdolniona ośmiornica :)

    Patrycja

Dodaj komentarz