<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826</id><updated>2012-02-26T23:49:02.870+01:00</updated><category term='videoblog'/><category term='sewilla'/><category term='bitwa pod fuengirolą'/><category term='przewodnik po semana santa w sewilli'/><category term='jerez de la frontera'/><category term='podcast'/><category term='moda flamenco'/><category term='korrida'/><category term='andaluzja kontrasty'/><category term='przewodnik po andaluzji'/><category term='spotkanie o hiszpanii'/><category term='wakacje w andaluzji'/><category term='hiszpańska szynka'/><category term='co to jest botellon'/><category term='zima w andaluzji'/><category term='tanie loty na południe hiszpanii'/><category term='siesta'/><category term='jeden dzień w Sewilli'/><category term='hiszpanski'/><category term='hiszpańskie zwyczaje'/><category term='hiszpańskie ciekawostki'/><category term='hiszpania ciekawostki'/><category term='andaluzyjskie zwyczaje'/><category term='hiszpania'/><category term='mecz hiszpania-polska w murcji'/><category term='minipost'/><category term='fotografie z semana santa'/><category term='gastronomia'/><category term='codzienne życie w Andaluzji'/><category term='strój flamenco'/><category term='moje podróże'/><category term='fiestas'/><category term='wiosna w andaluzji'/><category term='dzień andaluzji'/><category term='atrakcje Costa Brava'/><category term='gibraltar'/><category term='co zobaczć w kadyksie'/><category term='lato w andaluzji'/><category term='andaluzja'/><category term='hiszpania na mundialu'/><category term='parkowanie w sewilli'/><title type='text'>Andaluzja. Podróż w głąb codzienności</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>216</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-6374784214550705703</id><published>2012-02-14T13:09:00.001+01:00</published><updated>2012-02-14T13:13:51.264+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>TERUEL - HISZPAŃSKIE MIASTO ZAKOCHANYCH</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Teruel,%20miasto%20zakochanych/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87%20Hiszpania.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Teruel,%20miasto%20zakochanych/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87%20Hiszpania.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Teruel we wschodniej Hiszpanii jest trochę, jak włoska Werona żyjąca legendą o Romeo i Julii, fot (cc), &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/fabiogava/355129204/sizes/m/in/photostream/"&gt;poastro&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;&lt;span id="goog_1626145514"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1626145515"&gt;&lt;/span&gt;Wizytę w Teruel rozpoczęłam od...westchnienia kochanków.&lt;/b&gt; I powiem Wam, że był doskonały: słodki i zarazem słony...Do tego ciepły i kruchutki. Szkoda tylko, że - jak każde ciastko - musiał być nieco kaloryczny. "Westchnienie kochanków" to nic innego, jak nazwa jednego z najsłynniejszych przysmaków Teruel - miasta, które słynie z historii o pewnej nieszczęśliwej miłości...&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Teruel w Aragonii (zobacz na &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=Teruel&amp;amp;hl=es&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=39.690281,-2.878418&amp;amp;spn=12.605434,19.753418&amp;amp;oq=teruel&amp;amp;hnear=Teruel,+Arag%C3%B3n&amp;amp;t=m&amp;amp;z=6"&gt;mapie&lt;/a&gt;), to taka hiszpańska Werona.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;Oprócz wielu zabytków, do obu miast turystów przyciąga legenda o młodych kochankach, którzy, umarli z miłości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podczas, gdy Romeo i Julia cierpieli z miłości w północnych Włoszech, Izabela i Diego mieli zakochać się w sobie we wschodniej Hiszpanii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Teruel,%20miasto%20zakochanych/Mudejar%20Teruel.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Teruel,%20miasto%20zakochanych/Mudejar%20Teruel.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Teruel słynie również z architektury mudejar, czyli łączącej elementy chrześcijańskie i mauretańskie, fot (cc), &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/smb_flickr/1315003069/sizes/m/in/photostream/"&gt;SantiMB&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Legenda o kochankach z Teruel&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W dużym skrócie: był XIII w., Diego i Izabela zakochali się w sobie bez pamięci.&lt;/b&gt; Miało być pięknie: rychły ślub, a potem "życie długie i szczęśliwe".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I prawie by się tak stało, gdyby nie ojciec Izabeli. Mężczyzna wyraził co prawda zgodę na małżeństwo, ale dopiero wówczas, gdy (maksymalnie w ciągu 5 lat) Diego zdobędzie majątek. Jeśli młody spóźni się choć jeden dzień, Izabela miała zostać poślubiona innemu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Chłopak wzbogacił się, jednak "happy endu" nie było.&lt;/b&gt; Jak się pewnie domyślacie, spóźnił się o... jeden dzień. Gdy wrócił do Teruel, Izabela była już żoną innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zrozpaczony poprosił ukochaną o ostatni pocałunek.&lt;/b&gt; Mimo ogromnego uczucia, jaki dziewczyna do niego żywiła, odmówiła, chcąc dochować wierności mężowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diego załamuje się i umiera z rozpaczy. A Izabela? Ona umiera niewiele później, bo już podczas pogrzebu ukochanego, w trakcie składania pożegnalnego pocałunku.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Recepta na wieczną miłość?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Teruel,%20miasto%20zakochanych/Mauzoleum%20Kochank%C3%B3w%201.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Teruel,%20miasto%20zakochanych/Mauzoleum%20Kochank%C3%B3w%201.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Diego i Izabela pochowani są w Mauzoleum Kochanków w Teruel, fot. (cc), &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lcabello/4243703047/"&gt;Luis G. Cabello&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Diego i Izabela zostali pochowani razem. &lt;/b&gt;Ich groby znajdują się w licznie odwiedzanym przez turystów Mauzoleum Kochanków w Teruel. Alabastrowy grobowiec przedstawia młodych trzymających się za ręce nawet po śmierci. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; No dobrze, nadeszła wreszcie pora wyjawić Wam hiszpańską receptę na wieczną miłość... &lt;/b&gt;Jak głosi legenda, każda zakochana para, która odwiedzi Mauzoleum Kochanków zapewni sobie głębokie i szczere uczucie aż do grobowej deski. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nie znam statystyk, ile małżeństw z całego świata decyduje się na taką podróż "po wieczną miłość".&lt;/b&gt; Wiem jednak,&amp;nbsp; że w swoje rocznice ślubu przybyła tu japońska para cesarska, władcy Belgii, Hiszpanii oraz Wielkiej Brytanii.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czyżby jednak coś w tym było? Oczywiście!............dobry chwyt marketingowy tych, którzy dbają o rozwój turystyki w Teruel:)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2012%2F02%2Fteruel-hiszpanskie-miasto-zakochanych.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-6374784214550705703?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/6374784214550705703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/02/teruel-hiszpanskie-miasto-zakochanych.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6374784214550705703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6374784214550705703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/02/teruel-hiszpanskie-miasto-zakochanych.html' title='TERUEL - HISZPAŃSKIE MIASTO ZAKOCHANYCH'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>24</thr:total><georss:featurename>Teruel, España</georss:featurename><georss:point>40.3441099 -1.1069095999999945</georss:point><georss:box>40.2021909 -1.2701995999999944 40.4860289 -0.9436195999999946</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-8957768642180653392</id><published>2012-02-10T18:14:00.001+01:00</published><updated>2012-02-10T18:19:20.041+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>WALENCJA - ŚPIEWAJĄC WŚRÓD POMARAŃCZY</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Mercat%20Central%20Valencia/Mercado%20Central%20Walencja%20cc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Mercat%20Central%20Valencia/Mercado%20Central%20Walencja%20cc.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mercado Central w Walencji proponuje najsmaczniejsze świeże produkty w mieście, fot (cc) ,&lt;a href="http://www.heatheronhertravels.com/"&gt;heatheronhertravels&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest końcówka tygodnia, idziecie na targ po warzywa, owoce, przyprawy (niepotrzebne skreślić).&lt;/b&gt; Jesteście znudzeni, bo cóż ciekawego może być w kupowaniu ziemniaków? Czekając na Waszą kolejkę przestępujecie z jednej nogi na drugą zganiatając w dłoni spisaną na niewielkim skrawku papieru listę zakupów. Wtem.........................&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wtem, sprzedawca pieczarek zaczyna śpiewać operowym głosem "Więc pijmy, więc pijmy na chwałę miłości, której piękno unosi (..)". &lt;/b&gt;Śpiewa tak donośnie, że aż niesie się po całej hali targowej. Dopiero po chwili zdajecie sobie sprawę, że w tle - jak nigdy wcześniej - płynie spokojna i przyjemna dla ucha melodia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Pan od pieczarek przestaje śpiewać, ale dźwięki opery "Traviata" Giuseppe Verdiego nie milkną.&lt;/b&gt; Zza stoiska z paprykami wyłania się pani w czarnym fartuszku i kontynuuje śpiew mocnym, wibrującym głosem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Mercat%20Central%20Valencia/Mercado%20Central%20Walencja.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LUTY%2012/Mercat%20Central%20Valencia/Mercado%20Central%20Walencja.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;To tutaj, na hali targowej w Walencji można było posłuchać opery na żywo&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Na środku hali targowej robi się tłoczno, klienci i sprzedawcy patrzą po sobie z niedowierzaniem&lt;/b&gt;. Co się dzieje?!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Taka sytuacja miała miejsce w Walencji, na Targu Głównym w centrum miasta, w listopadzie 2009 r.&lt;/b&gt; Sześciu śpiewaków operowych przebranych za sprzedawców i kupców zinterpretowało wśród stoisk z warzywami i owocami kilka fragmentów opery „La Traviata” Giuseppe Verdiego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;W ten nietypowy sposób podjęta została próba przekonania mieszkańców Walencji (choć nie tylko) do odwiedzania opery&lt;/b&gt;. Czapki z głów za pomysłowość! Zapraszam do obejrzenia filmiku poniżej, to jedno z kilku amatorkich nagrań, które trafiło do Internetu. Dobrej zabawy!:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="338" width="600"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=7726069&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=00adef&amp;amp;fullscreen=1&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;loop=0" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=7726069&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=00adef&amp;amp;fullscreen=1&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;loop=0" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="600" height="338"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/7726069"&gt;Opera na Mercado Central w Walencji&lt;/a&gt; od &lt;a href="http://vimeo.com/user2629703"&gt;esoqueseconocecomolaopera&lt;/a&gt; na &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co Wy na to&lt;/b&gt;&lt;b&gt;? &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2012%2F02%2Fwalencja-spiewajac-wsrod-pomaranczy.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-8957768642180653392?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/8957768642180653392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/02/walencja-spiewajac-wsrod-pomaranczy.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8957768642180653392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8957768642180653392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/02/walencja-spiewajac-wsrod-pomaranczy.html' title='WALENCJA - ŚPIEWAJĄC WŚRÓD POMARAŃCZY'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>32</thr:total><georss:featurename>Valencia, España</georss:featurename><georss:point>39.4702393 -0.37680490000002465</georss:point><georss:box>39.3261363 -0.4568209000000246 39.614342300000004 -0.29678890000002467</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-4502870731469586137</id><published>2012-02-03T17:03:00.001+01:00</published><updated>2012-02-03T17:10:05.999+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>TUNEZJA BIAŁO-BŁĘKITNA: Sidi Bou Saïd</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Spacer%20po%20Sidi%20Bou%20Said.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Spacer%20po%20Sidi%20Bou%20Said.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Takiego dźwiękowego miksu, jaki zastał mnie w tunezyjskim &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=Sidi+bou+said&amp;amp;hl=es&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=36.279707,10.766602&amp;amp;spn=25.296774,39.506836&amp;amp;hnear=Sidi+Bou+Said,+Carthago,+Carthage,+T%C3%BAnez&amp;amp;t=h&amp;amp;z=5"&gt;Sidi Bou Saïd&lt;/a&gt; o poranku, nie powstydziłby się najlepszy DJ. &lt;/b&gt;Siedziałam na tarasie niewielkiej kawiarenki i wsłuchiwałam się w bulgotanie fajki wodnej przeplatanej ćwierkaniem kanarków. Koło dziewiątej dołączył chropowaty śpiew muezzina nawołującego wiernych do modlitwy. W tle rozbrzmiewały niezrozumiałe dla mnie pokrzykiwania sprzedawców pamiątek. &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Zamówiłam szklaneczkę miętowej herbaty z dodatkiem pływających orzeszków i rozsiadłam się na metalowym krzesełku.&lt;/b&gt; Byłam gotowa chłonąć atmosferę Sidi Bou Saïd&lt;b&gt; - &lt;/b&gt;ponoć najładniejszej tunezyjskiej miejscowości. Wysoki Tunezyjczyk ze stolika obok nadal zaciągał się fajką wodną; nad nami unosił się słodkawy tytoniowy obłoczek.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miejsce moich obserwacji i porannej herbaty nie było przypadkowe. Z tarasu "Café des Nattes" jak na dłoni widać główną uliczkę wioski pełną drzewek pomarańczowych i kramików z upominkami. To tutaj każdego dnia krzyżują się drogi miejscowych i obwieszonych aparatami fotograficznymi turystów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Widok%20z%20Cafe%20des%20Nattes%20w%20Sidi%20Bou%20Said.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Widok%20z%20Cafe%20des%20Nattes%20w%20Sidi%20Bou%20Said.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Niecałe sto lat temu gościem kawiarenki bywał Antoine de Saint-Exupéry, autor "Małego Księcia".&lt;/b&gt; Jak wielu przyjeżdżających do  Sidi Bou Saïd pisarzy i malarzy poszukiwał tu spokoju oraz inspiracji. Wśród biało-błękitnych domków obwieszonych kolorowymi kwiatami natchnienie musi przychodzić łatwiej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Spacer%20po%20Sidi%20Bou%20Said,%20Tunezja.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Spacer%20po%20Sidi%20Bou%20Said,%20Tunezja.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Bo w  Sidi Bou Saïd niemal wszystko jest biało-błękitne.&lt;/b&gt; Spacerując labiryntem wąskich uliczek można się przekonać, że ściany wszystkich kamienic bielone są wapnem. Kontrastu dodają im pomalowane na turkusowo lub mocno niebiesko drewniane drzwi w kształcie łuków oraz artystycznie powyginane kraty okienne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Uliczki%20Sidi%20Bou%20Said.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Uliczki%20Sidi%20Bou%20Said.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kilkugodzinny pobyt w &lt;/b&gt;&lt;b&gt; Sidi Bou Saïd &lt;/b&gt;&lt;b&gt;kończę filiżanką kawy w "Café des delices". &lt;/b&gt;Mimo połowy stycznia, w powietrzu unosił się przyjemny wiosennny wietrzyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Cafe%20des%20delices.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Sidi%20Bou%20Said/Cafe%20des%20delices.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Kawiarniane stoliki rozlokowane są na kilku poziomach na opadającym w  kierunku Zatoki Tuniskiej wzniesieniu.&lt;/b&gt; I tu dominuje biel i  błękit: białe domy malowniczo wtapiają się w błękit fal i morza. Sceneria godna idealnej popołudniowej kawy... &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2012%2F02%2Ftunezja-biao-bekitna-sidi-bou-said.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-4502870731469586137?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/4502870731469586137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/02/tunezja-biao-bekitna-sidi-bou-said.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/4502870731469586137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/4502870731469586137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/02/tunezja-biao-bekitna-sidi-bou-said.html' title='TUNEZJA BIAŁO-BŁĘKITNA: Sidi Bou Saïd'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>38</thr:total><georss:featurename>Sidi Bou Said, Carthago, Túnez</georss:featurename><georss:point>36.8698325 10.341369100000065</georss:point><georss:box>36.860768 10.330049100000066 36.878897 10.352689100000065</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-7278713514047086430</id><published>2012-01-16T11:30:00.001+01:00</published><updated>2012-01-16T11:31:18.731+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>POWITANIE Z AFRYKĄ</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Powitanie%20z%20Afryk%C4%85/Sok%20z%20daktyli.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Powitanie%20z%20Afryk%C4%85/Sok%20z%20daktyli.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Najbliższy tydzień planuję spędzić po drugiej - niehiszpańskiej - stronie Morza Śródziemnego.&lt;/b&gt; Tunezja, w której dziesięć lat temu miałam przyjemność nieco popracować, przywitała mnie słońcem i dość przyjemną temperaturą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Powrót do Afryki postanowiłam uczcić na jednym z tarasów ponad medyną Sousse, popijając sok z daktyli. Coś wspaniałego!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co polecacie zobaczyć w Tunezji? Macie może jakieś ulubione zakątki, o których nie piszą przewodniki?&lt;/b&gt; Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-7278713514047086430?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/7278713514047086430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/01/powitanie-z-afryka.html#comment-form' title='Komentarze (45)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7278713514047086430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7278713514047086430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/01/powitanie-z-afryka.html' title='POWITANIE Z AFRYKĄ'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>45</thr:total><georss:featurename>Gobernación de Susa, Túnez</georss:featurename><georss:point>35.8333333 10.633333300000004</georss:point><georss:box>35.7896998 10.588836300000004 35.8769668 10.677830300000004</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-8991070918184115398</id><published>2012-01-14T23:34:00.004+01:00</published><updated>2012-01-14T23:47:12.712+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='andaluzja'/><title type='text'>NAJCIEKAWSZE MIEJSCA ANDALUZJI, CZ.1.</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Flamenco.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Flamenco.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Do wpisu zainspirowała mnie pani Małgorzata, która na &lt;a href="http://www.facebook.com/Andaluzja"&gt;facebookowej stronie bloga&lt;/a&gt; zaproponowała stworzenie rankingu najpiękniejszych miejsc Andaluzji&lt;/b&gt;. - Ciężka sprawa - pomyślałam na początku – za dużo tu atrakcji, żeby z łatwością wybrać tych kilka „naj...”.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatecznie postanowiłam przedstawić Wam mój subiektywny ranking kilkunastu miejsc, które w Andaluzji trzeba odwiedzić. Dziś jego pierwsza część.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Na końcu tekstu czeka za to „zadanie” dla Was&lt;/b&gt;. Stwórzmy razem listę najciekawszych miejsc południowej Hiszpanii! Więcej szczegółów naszej zabawy poniżej. A teraz zapraszam na pierwszą część mojego rankingu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Giralda w Sewilli - chrześcijańska katedra z muzułmańską dzwonnicą&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Giralda%209.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Giralda%209.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dawno, dawno temu, gdy w całej Andaluzji panowali Arabowie, a dominującą religią był islam, w Sewilli został zbudowany ogromny meczet z wysokim minaretem.&lt;/b&gt; Gdy w XIII w. chrześcijanie wygnali Maurów z miasta, meczet został zburzony, a w jego miejscu powstała jedna z największych gotyckich katedr Europy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;A co z minaretem, ze szczytu którego nawoływano pięć razy dziennie do modlitwy? Stoi do dziś! To Giralda, która przekształcona w dzwonnicę jest najważniejszym symbolem stolicy Andaluzji. Ten architektoniczny, kulturowy i religijny kontrast zachwyca mnie nieustannie.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Panorama Kadyksu z Wieży Tavira&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Cadiz26.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Cadiz26.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Bardzo podoba mi się położenie Kadyksu (zobacz &lt;a href="http://maps.google.com/maps?hl=es&amp;amp;rlz=&amp;amp;q=cadiz&amp;amp;um=1&amp;amp;ie=UTF-8&amp;amp;sa=N&amp;amp;tab=wl"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;).&lt;/b&gt; Wąskie uliczki starego miasta wiją się na niewielkim cypelku oblanym z trzech stron wodami Oceanu Atlantyckiego. To, co najbardziej urzeka mnie w tym mieście, to panoramiczny widok na pobielane fasady domów i złotą kopułę katedry ze szczytu Wieży Tavira. Biel i turkus, to zdecydowanie mój ulubiony zestaw kolorów. Stąd najłatwiej decenić wyjątkowe położenie i architekturę miasta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Widok na wąwóz El Tajo w Rondzie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Ronda33.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Ronda33.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W Sewilli ze znajomymi umawiam się na spotkania pod katedrą.&lt;/b&gt; W Bydgoszczy – na Starym Rynku pod pomnikiem. To takie punkty referencyjne moich dwóch miast. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkańcy Rondy spotykają się za to...nad przepaścią. Przez środek miasta przebiega bowiem głęboki wąwóz, który rozdziera je na dwie części. Spina je wysoki most. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Używając nieco bardziej dyplomatycznego słownictwa, most ten zwany jest potocznie... mostem „O, kurdę!”. Stańcie na moście, zaglądnijcie w głąb przepaści i spróbujcie powstrzymać się podobnego komentarza. Wrażenia gwarantowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. El Rocío, andaluzyjski Dziki Zachód&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/El%20Roc%C3%ADo_131.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/El%20Roc%C3%ADo_131.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Z punktu widokowego w El Rocío zobaczyć można dzikie konie, czaple i flamingi moczące swoje chude różowe nóżki w płytkich wodach Gwadalkiwiru&lt;/b&gt;. Za plecami wznosi się niewielka pustelnia, w której wnętrzu znajduje się czczona przez Hiszpanów figurka NMP z El Rocío. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest też klimat leniwie płynącego życia i...obrazki jak z westernu. Nie ma tu utwardzanych dróg, sam piach. Niektórzy mieszkańcy wioski nadal poruszają się po ulicach bryczkami i konno. Przy niewysokich domkach są nawet wydzielone parkingi dla koni. Bary, dzięki wysokim stolikom, oferują możliwość wypicia piwa bez konieczności schodzenia z siodła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Balkon Europy w Nerja&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Costa%20del%20Sol56.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Stycze%C5%84%202012/Ranking%20Top10/Costa%20del%20Sol56.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;To niby tylko zwykły deptak: ot kilka barów, wysokie palmy posadzone wzdłuż chodników i kilka starych dział armatnich.&lt;/b&gt; Z drugiej jednak strony deptak utworzony został na skalistym cypelku wcinającym się do morza. A to już gwarantuje wręcz idylliczne widoki: turkusowa woda, zacumowane przy plażach kolorowe łódeczki, a w tle – strzeliste góry pasma Sierra de Almijara. Kilkadziesiąt schodków w dół dzieli od leniwych chwil słynnej plaży Costa del Sol, La Calahonda.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Za dwa dni kolejna część mojego rankingu. Ale teraz czas na Was!&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Napiszcie w polu na komentarze Wasze ulubione miejsca&lt;/b&gt;. Postarajcie się być jak najbardziej konkretni. Jeśli lubicie np. Malagę, to napiszcie za co w szczególności. Mogą być to zabytki, plaże, bary, klimat, itd.&amp;nbsp; Podzielmy się między sobą wiedzą o ciekawych andaluzyjskich miejscach. Bardzo często to właśnie Wy jesteście inspiracją do moich kolejnych podróży:)&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ps. Możecie nawet wskazać, gdzie według Was można wypić najsmaczniejszą kawę!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2012%2F01%2Fnajciekawsze-miejsca-andaluzji-cz1.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-8991070918184115398?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/8991070918184115398/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/01/najciekawsze-miejsca-andaluzji-cz1.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8991070918184115398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8991070918184115398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/01/najciekawsze-miejsca-andaluzji-cz1.html' title='NAJCIEKAWSZE MIEJSCA ANDALUZJI, CZ.1.'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-8965452272996687995</id><published>2012-01-03T13:18:00.003+01:00</published><updated>2012-01-03T13:26:06.930+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='minipost'/><title type='text'>Mój mały hiszpański Toruń</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Kopernik/kopernik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Kopernik/kopernik.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Jak miło poczuć odrobinkę Polski w Hiszpanii.&lt;/b&gt; Po przeprowadzce na obrzeża Sewilli okazało się, że moim sąsiadem jest...Mikołaj Kopernik. I Maria Curie-Skłodowska. Na poświęcone im ulice mam dosłownie kilka kroków. Nie pozostało mi nic innego, jak upiec na parapetówkę toruńskie pierniki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A gdzie w Polsce można poczuć hiszpańskie klimaty?&lt;/b&gt; (kojarzę, że chyba w Krakowie jest znak wskazujący na Sewillę?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2012%2F01%2Fmoj-may-hiszpanski-torun.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-8965452272996687995?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/8965452272996687995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/01/moj-may-hiszpanski-torun.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8965452272996687995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8965452272996687995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2012/01/moj-may-hiszpanski-torun.html' title='Mój mały hiszpański Toruń'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total><georss:featurename>Sevilla, España</georss:featurename><georss:point>37.38263999999999 -5.9962950999999975</georss:point><georss:box>37.31313199999999 -6.101180099999998 37.45214799999999 -5.891410099999997</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-7424894201996439547</id><published>2011-12-31T13:35:00.009+01:00</published><updated>2011-12-31T14:48:33.950+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania ciekawostki'/><title type='text'>A W OSTATNIE CHWILE ROKU...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Sylwester/Asturias&amp;amp;Cantabria146.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" rea="true" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Sylwester/Asturias&amp;amp;Cantabria146.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Siedziałam&amp;nbsp;na zapleczu&amp;nbsp;hotelowej recepcji i...segregowałam winogrona&lt;/strong&gt;. Zielone kulki piętrzyły się na biurku zakrywając telefon i wszystkie możliwe dokumenty.&amp;nbsp;Tak upływały ostatnie chwile mojego pierwszego roku w Hiszpanii. - To "misja specjalna"- zaśmiał się kolega z marketingu. W&amp;nbsp;naszym kraju&amp;nbsp;Sylwester bez winogron, to nie Sylwester! &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W hotelu, na sylwestrowym balu, już od kilku godzin bawiło się ponad czterystu gości.&lt;/strong&gt; Dla każdego z nich trzeba było przygotować miseczkę z dwunastoma kulkami winogron. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szef kuchni i jego ekipa nie nadążali z pracą, więc&amp;nbsp;część zadań&amp;nbsp;związanych z bankietem spadła na personel, który akurat nie miał nic&amp;nbsp;do roboty.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;O co chodzi z tymi winogronami?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;strong&gt;Hiszpanie żegnają stary rok spożywając dwanaście winogron.&lt;/strong&gt; Nie wolno zjeść ich naraz, tylko grono po gronie.&amp;nbsp;Jest na to zaledwie kilkanaście sekund. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Szalone&amp;nbsp;tempo wyznaczają dzwony, które&amp;nbsp;dobiegają z telewizji, z miejskich placów lub po prostu z płyty CD. Hiszpanie wierzą, że połknięcie dwunastu winogron tuż przed północy zapewni im szczęście i pomyślność w nowym roku. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Wstrzymać Nowy Rok!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Sylwester/Winogrona.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" rea="true" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Sylwester/Winogrona.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dwanaście winogron. Trzeba je zjeść tuż przed koncem starego roku, aby zapewnić sobie pomyślność w nowym...Źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/7394371@N06/2158242781/sizes/m/in/photostream/"&gt;Iban&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿﻿ &lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;strong&gt;Pół godziny przed północą czterysta miseczek z winogronami było gotowych&lt;/strong&gt;.&amp;nbsp;Moja "misja" dobiegła końca, właściwie mogłam pójść do domu. Wykonałam telefon do szefa sali, oczekując kelnerów, którzy przenieśliby owoce na salę bankietową.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Mijały minuty i nikt się nie zjawiał.&lt;/strong&gt; Do północy i Nowego Roku pozostało 20 minut.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;- Hola, Pedro, co z tymi winogronami?! - wykrzyczałam przez telefon do szefa bankietu&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;- Eee,&amp;nbsp;zaraz, zaraz, mamy opóźnienie z deserami. Najpierw desery. Muszę lecieć!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;﻿﻿Do północy zostało 15 min.&amp;nbsp;Na kelnerów nie można&amp;nbsp;było liczyć, bo&amp;nbsp;nadal serwowali&amp;nbsp;gościom lody z bakaliami.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;strong&gt;Przyszła pora na PLAN B&lt;/strong&gt;: recepcjoniści do tac! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dziewięć minut.&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;Nawet dyrektor hotelu chwycił za tacę i niczym sprinter biegał między stolikami&amp;nbsp;roznosząc gościom winogrona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;﻿﻿&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sześć&amp;nbsp;minut.&lt;/strong&gt; To nie mogło się udać. Do naszego grona dołączył ogrodnik, który w kilka chwil&amp;nbsp;przebrał się w pralni w białą koszulę i czarne spodnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;strong&gt;Cztery&amp;nbsp;minuty.&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;Jeszcze przynajmniej kilkanaście stołów nie miało winogron. Uwijamy się, jak możemy.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;strong&gt;Dwie&amp;nbsp;minuty&lt;/strong&gt;.&amp;nbsp;Kelnerzy rozdali desery i&amp;nbsp;ruszają z pomocą&amp;nbsp;naszej recepcyjno-ogrodniczo-dyrektorskiej ekipie. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Minuta do Nowego Roku&lt;/strong&gt;. Szef bankietu wrzeszczy do DJ-a: &lt;span style="font-size: large;"&gt;WSTRZYMAJ NOWY ROK!!!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;﻿﻿&lt;strong&gt;Północ. &lt;/strong&gt;Za oknami petardy, niebo rozświetlają sztuczne ognie. Hiszpania cieszy się pierwszymi chwilami nowego roku. A u nas w hotelu czas stanął w miejscu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;strong&gt;00:02. Zaczynamy odliczanie!&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;DJ wycisza muzykę i włącza&amp;nbsp;z płyty dwanaście uderzeń dzwonu.&amp;nbsp;Hiszpańscy goście&amp;nbsp;chwytają za miseczki i pospiesznie wkładają do ust kolejne grona. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;strong&gt;Zagraniczni&amp;nbsp;goście z nieukrywanym zdziwieniem&amp;nbsp;zerkali na zegarki, za okno i &amp;nbsp;na Hiszpanów opychających się winogronami.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;﻿﻿ &lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;- Ech - trącił mnie łokciem&amp;nbsp;kolega z recepcji- nikt im nie powiedział, do czego w Hiszpanii służą winogrona w Sylwestra...&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;strong&gt;Korzystając z okazji chciałabym złożyć&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;wszystkim Czytelnikom i Sympatykom bloga szczęścia i pomyślności w 2012 roku!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="allowtransparency" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F12%2Fw-ostatnie-chwile-roku.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" frameborder="0" scrolling="no" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-7424894201996439547?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/7424894201996439547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/w-ostatnie-chwile-roku.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7424894201996439547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7424894201996439547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/w-ostatnie-chwile-roku.html' title='A W OSTATNIE CHWILE ROKU...'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-5792323072040085223</id><published>2011-12-28T12:58:00.003+01:00</published><updated>2011-12-28T13:16:38.671+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania ciekawostki'/><title type='text'>HISZPAŃSKIE POCZUCIE HUMORU?</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Latarnia%20morska%20konwersacja/Latarnia%20morska%20Galicja.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Latarnia%20morska%20konwersacja/Latarnia%20morska%20Galicja.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wybrzeże Galicji...źródło (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/20963581@N08/5001045524/sizes/m/in/photostream/"&gt;Black Snowdrop&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Podpłyńmy dziś na północno-zachodnie wybrzeże Hiszpanii, do &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/11/hiszpania-porosnieta-mchem.html"&gt;Galicji&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt; Pewnego październikowego wieczora, na wzburzonych falach Atlantyku, miało dojść do niecodziennej rozmowy pomiędzy Hiszpanami i Amerykanami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Rozmowa miała zostać zarejestrowana w 1997 r. na morskiej częstotliwości alarmowej kanał 106.&lt;/b&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Czapki z głów dla poczucia humoru Hiszpana z latarni morskiej i jego śpiącego kanarka lub tego, kto ten dialog wymyślił...&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Hiszpanie (w tle słychać trzaski):&lt;/b&gt; Tu mówi A-853. Prosimy, zmieńcie kurs o 15 stopni na południe, by uniknąć kolizji... Płyniecie wprost na nas, odległość 25 mil morskich.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Amerykanie (trzaski w tle):&lt;/b&gt; Sugerujemy &lt;b&gt;wam&lt;/b&gt; zmianę kursu o 15 stopni na północ, by uniknać kolizji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Hiszpanie:&lt;/b&gt; Odmowa. Powtarzamy: zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe, by uniknąć kolizji...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Amerykanie (inny głos):&lt;/b&gt; Tu mówi kapitan jednostki pływającej Stanów Zjednoczonych Ameryki. Nalegamy, byście zmienili swój kurs o 15 stopni na północ, by uniknąć kolizji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Hiszpanie:&lt;/b&gt; Nie uważamy tego ani za słuszne, ani za możliwe do wykonania. Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na południe, by uniknąć zderzenia z nami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Amerykanie (ton głosu świadczący o wściekłości):&lt;/b&gt; Tu mówi kapitan Richard James Howard, dowodzący lotniskowcem USS Lincoln marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, drugim co do wielkości okrętem floty amerykanskiej. Eskortują nas dwa okręty pancerne, sześć niszczycieli, pięć krążowników, cztery okręty podwodne oraz liczne jednostki wspomagające.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;(Kontynuuje)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Udajemy się w kierunku Zatoki Perskiej w celu przeprowadzenia manewrów wojennych w obliczu możliwej ofensywy ze strony wojsk irackich. Nie sugeruję...ROZKAZUJĘ WAM ZMIENIĆ KURS O 15 STOPNI NA PÓLNOC!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przeciwnym razie będziemy zmuszeni podjąć działania konieczne, by zapewnić bezpieczenstwo temu okrętowi, jak również siłom koalicji. Należycie do państwa sprzymierzonego, jesteście członkiem NATO i rzeczonej koalicji. Żądam natychmiastowego posłuszeństwa i usunięcia się z drogi!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Hiszpanie:&lt;/b&gt; Tu mówi Juan Manuel Salas Alcántara. Jest nas dwóch. &lt;u&gt;Eskortuje nas nasz pies, jest też z nami nasze jedzenie, dwa piwa i kanarek, który teraz śpi.&amp;nbsp;&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamy poparcie lokalnego radia La Coruña i morskiego kanału alarmowego 106. Nie udajemy się w żadnym kierunku i mówimy do was ze stałego lądu, z latarni morskiej A-853 Finisterra, z wybrzeża Galicji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mamy pojęcia, które miejsce zajmujemy w rankingu hiszpańskich latarni morskich. Możecie podjąć wszelkie słuszne działania, na jakie tylko przyjdzie wam ochota, by zapewnić bezpieczeństwo waszemu okrętowi, który za chwile rozbije się o skały. Dlatego ponownie nalegamy, sugerujemy wam, iż działaniem najlepszym, najbardziej słusznym i najbardziej godnym polecenia będzie zmiana kursu o 15 stopni na południe, by uniknąć zderzenia z nami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Amerykanie:&lt;/b&gt; OK. Przyjąłem, dziękuję. -------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ps. o mojej wizycie w tamtych rejonach przeczytacie &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/12/z-wizyta-na-trzecim-koncu-swiata.html"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F12%2Fhiszpanskie-poczucie-humoru.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-5792323072040085223?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/5792323072040085223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/hiszpanskie-poczucie-humoru.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5792323072040085223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5792323072040085223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/hiszpanskie-poczucie-humoru.html' title='HISZPAŃSKIE POCZUCIE HUMORU?'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total><georss:featurename>Fisterra, España</georss:featurename><georss:point>42.9050668 -9.264337899999987</georss:point><georss:box>42.8590368 -9.299549399999988 42.9510968 -9.229126399999986</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-7928635134613452542</id><published>2011-12-22T14:20:00.001+01:00</published><updated>2011-12-22T14:25:30.737+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='andaluzja'/><title type='text'>MALAGA I KAWOWY ZAWRÓT GŁOWY</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Malaga/Panorama%20Malagi.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" rea="true" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Malaga/Panorama%20Malagi.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Panorama Malagi, źródło (cc)- &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/nnova/5335518138/"&gt;nicolasnova&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Znacie smak czekoladek Malaga?&lt;/b&gt; Kojarzycie to uczucie, gdy z nadgryzionej czekolady wypływa&amp;nbsp;gęste nadzienie z rodzynkami? Miasto &lt;strong&gt;&lt;a href="http://maps.google.pl/maps?hl=pl&amp;amp;ll=36.721274,-4.416504&amp;amp;spn=10.490369,26.696777&amp;amp;vpsrc=6&amp;amp;t=h&amp;amp;z=6"&gt;Malaga&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; w Andaluzji nie jest już takie słodkie. Jak tygrys czai się na nieświadomych żadnego podstępu turystów. To miasto dla &lt;b&gt;WTAJEMNICZONYCH&lt;/b&gt;. Dziś nadszedł dzień, w którym dowiecie się całej prawdy o Maladze. &lt;strong&gt;Kawowej prawdy&lt;/strong&gt;*.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wyobraźcie sobie taki koszmar.&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lecicie do Malagi, uczycie się nawet w samolocie podstawowych zwrotów po hiszpańsku. Jak mantrę powtarzacie: &lt;strong&gt;un café por favor....un café por favor.&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;W końcu tak wielu z nas nie wyobraża sobie poranka bez aromatycznej kawy. "Poproszę kawę" to niezbędny zwrot - myślicie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Lądujecie w Maladze. Świeci słońce, na drzewach kwitną pomarańcze&lt;/strong&gt;. W powietrzu pachnie wakacjami. Sielanka. Brakuje tylko filiżanki kawy. Kierujecie się więc do jednego z setek barów. Nadszedł czas na wykorzystanie magicznego "un café por favor"...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Yyyee, un café por favor - z uśmiechem zwracacie się do kelnera&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;strong&gt;Cień, chmurkę, połówkę, pół długą, pół krótką?- &lt;/strong&gt;jeśli nie myli Was polsko-hiszpański słowniczek, takie słowa padły właśnie z ust&amp;nbsp;Hiszpana&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Malaga/Kawa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" rea="true" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Malaga/Kawa.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Z zakłopotaniem zaczynacie się rozglądać dookoła siebie.&lt;/strong&gt; Co robić?! Przecież chcecie tylko zwykłej, czarnej kawy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;I wtedy Wasz zdesperowany wzrok pada na planszę niedaleko lady barowej&lt;/strong&gt;. Wygląda mniej więcej tak:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Malaga/Malaga.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" rea="true" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Malaga/Malaga.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jesteście o krok poznania kawowego sekretu Malagi.&lt;/strong&gt; Bo tutaj, w stolicy Costa del Sol, nie wystarczy wiedzieć, czym charakteryzuje się kawa Cappuccino, czy Espresso Macchiato. Tutaj warto wiedzieć, że...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;1. Czarna kawa posiada aż 9 nazw&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;2. Nazwa kawy zależy od ilości nalanego&amp;nbsp;napoju &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;3. Szklankę dzieli się umownie na 9 części i...&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;pełna szklanka kawy,&amp;nbsp;to: kawa &lt;strong&gt;"Sama"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;8/9 szklanki kawy, to kawa &lt;strong&gt;"Długa"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;7/9 szklanki kawy, to kawa &lt;strong&gt;"Pół długa"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6/9 szklanki kawy, to kawa &lt;strong&gt;"Sama Krótka"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;5/9 szklanki kawy, to kawa &lt;strong&gt;"Połówka"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4/9 szklanki kawy, to kawa &lt;strong&gt;"Między Krótka"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3/9 szklanki kawy, to kawa &lt;strong&gt;"Krótka"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2/9 szklanki kawy, to kawa &lt;strong&gt;"Cień"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/9szklanki kawy, to kawa &lt;strong&gt;"Chmurka"&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Jaka jest Wasza ulubiona kawa wg standarów z Malagi? Z czarnych (a wolę z mlekiem) to ja chyba&amp;nbsp;preferuję "chmurki". &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;* Za wtajemniczenie dziękuję Michalinie. Bez Ciebie (i zdjęcia z Cafe Central) moje poranki w Maladze ograniczałyby się tylko do kawy z mlekiem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="allowtransparency" frameborder="0" scrolling="no" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F12%2Fmalaga-i-kawowy-zawrot-gowy.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-7928635134613452542?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/7928635134613452542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/malaga-i-kawowy-zawrot-gowy.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7928635134613452542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7928635134613452542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/malaga-i-kawowy-zawrot-gowy.html' title='MALAGA I KAWOWY ZAWRÓT GŁOWY'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>31</thr:total><georss:featurename>Málaga, España</georss:featurename><georss:point>36.7196484 -4.420016300000043</georss:point><georss:box>36.5903559 -4.583913300000043 36.848940899999995 -4.256119300000043</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-2144876769681793138</id><published>2011-12-16T13:16:00.001+01:00</published><updated>2011-12-16T13:20:23.278+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='andaluzyjskie zwyczaje'/><title type='text'>FLAMENCO- KOLĘDY WPROST Z ANDALUZJI</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Grudzien/%C5%9Bwi%C4%85tecznie/IMG_20101211_191838.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/Grudzien/%C5%9Bwi%C4%85tecznie/IMG_20101211_191838.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Do Świąt pozostał jeszcze nieco ponad tydzień, jednak w sklepach i w radiu od dawna można usłyszeć kolędy. &lt;/b&gt;Nie inaczej jest w Andaluzji. Z taką różnicą, że są miejsca w których ludzie spotykają się, by je pośpiewać i...potańczyć! Południowohiszpańskie kolędowanie spodoba się zwłaszcza miłośnikom flamenco.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zresztą sami posłuchajcie!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/kYpPHnFCHmg" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobało się?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F12%2Fflamenco-koledy-wprost-z-andaluzji.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-2144876769681793138?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/2144876769681793138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/flamenco-koledy-wprost-z-andaluzji.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2144876769681793138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2144876769681793138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/flamenco-koledy-wprost-z-andaluzji.html' title='FLAMENCO- KOLĘDY WPROST Z ANDALUZJI'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/kYpPHnFCHmg/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total><georss:featurename>Jerez de la Frontera, España</georss:featurename><georss:point>36.6865618 -6.13717250000002</georss:point><georss:box>36.5128393 -6.56265950000002 36.8602843 -5.711685500000019</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-6498485820346887565</id><published>2011-12-13T12:40:00.004+01:00</published><updated>2011-12-13T16:30:16.883+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fiestas'/><title type='text'>TAK ŚWIĘTUJE ANDALUZJA CZ. 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Andaluzja%20%C5%9Bwi%C4%99to%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Andaluzja%20%C5%9Bwi%C4%99to%20%282%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;To było gdzieś na Costa del Sol.&lt;/b&gt; Było upalne lipcowe popołudnie - z nieba lał się żar, a ja szukałam choć odrobiny cienia pod starym wiklinowym parasolem. Musiała być już czternasta, bo zamiast zapachu morza mój nos wyczuwał ziemniaczane omlety i smażone krewetki. Hiszpanie zasiadali do obiadów. Kolorowe plażowe ręczniki w kilka chwil przekształciły się w prowizoryczne stoły.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Costa%20del%20Sol17.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Costa%20del%20Sol17.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- Ty chcieć masaż stóp?&lt;/b&gt; - z błogiego analizowania piknikowych koszyków moich plażowych sąsiadów wyrwał mnie starszawy Chińczyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ty chcieć masaż stóp?&amp;nbsp; - powtórzył uśmiechając się od ucha do ucha&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Yyee, nie, gracias - odpowiedziałam zaskoczona. Lody, torebki, napoje - handel obnośny na plażach kwitnie od dawna, ale nigdy wcześniej nie widziałam Chińczyków proponujących masaże stóp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Niezwykła procesja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Andaluzja%20%C5%9Bwi%C4%99to%20%2821%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Andaluzja%20%C5%9Bwi%C4%99to%20%2821%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zostawmy jednak plażowanie i masaże. Tamtego dnia przyjechałam w okolice Malagi z zupełnie innego powodu. 16 lipca jest dla Andaluzyjczyków datą szczególną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Obchodzone jest wówczas Wspomnienie Matki Boskiej z Góry Karmel, patronki hiszpańskich rybaków i marynarzy.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Nawet w maleńkich nadmorskich miasteczkach odbywają się z tej okazji uroczyste procesje.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Ja wybrałam się do &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/sonce-plaza-wakacje-torremolinos.html"&gt;&lt;b&gt;Torremolinos&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gdy nadchodzi zmierzch, figurka Matki Boskiej, która na codzień zdobi jeden z miejscowych kościołów, umieszczana jest na pokładzie rybackiego kutra. &lt;b&gt;W ten symboliczny sposób błogosławi morze, dając nadzieję na sprzyjające połowy. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Wielkie oczekiwanie&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;W powietrzu dało się wyczuć atmosferę oczekiwania.&lt;/b&gt; Choć słońce dawno schowało się za horyzontem, plaża w Torremolinos pękała w szwach. Skalny brzeg przypominał nieco amfiteatr, na którym zgromadziły się tłumy oczekujące na spektakl. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na plaży trwała polowa msza święta. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Costa%20del%20Sol20.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Costa%20del%20Sol20.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Tymczasem na morzu, zaledwie kilkaset metrów dalej, trwały przepychanki.&lt;/b&gt; Dookoła kutra, na który lada chwila miała zostać wniesiona figurka Matki Boskiej, zgromadziły się prywatne łódeczki i statki, których właściciele liczyli na jak najlepsze widoki w trakcie procesji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;¡Viva la Virgen del Carmel!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Andaluzja%20%C5%9Bwi%C4%99to%20%2819%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/GRUDZIEN11/Virgen%20del%20Carmen/Andaluzja%20%C5%9Bwi%C4%99to%20%2819%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wraz z końcem mszy wystrzeliły petardy i rozbrzmiały radosne okrzyki: &lt;b&gt;- ¡Viva la Virgen del Carmen!- &lt;/b&gt;Niech żyje Matka Boska z Góry Karmel!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Prawie dwumetrowa figura spoczęła na barkach kilkunastu marynarzy. W blasku fleszy i dyskretnie ocieranych ze wzruszenia łez trafiła na pokład rybackiego kutra rozpoczynając prawie godzinną procesję wzdłuż śródziemnomorskiego wybrzeża... &amp;nbsp;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F12%2Ftak-swietuje-andaluzja-cz-2.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;O tym, jak świętuje Andaluzja przeczytacie również &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/andaluzja-swietuje.html"&gt;&lt;b&gt;tutaj&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-6498485820346887565?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/6498485820346887565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/tak-swietuje-andaluzja-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6498485820346887565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6498485820346887565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/12/tak-swietuje-andaluzja-cz-2.html' title='TAK ŚWIĘTUJE ANDALUZJA CZ. 2'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>28</thr:total><georss:featurename>Málaga, España</georss:featurename><georss:point>36.5099367 -4.886352299999999</georss:point><georss:box>36.023359199999994 -5.810037799999999 36.9965142 -3.9626667999999987</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-3095609443278463926</id><published>2011-11-28T12:53:00.002+01:00</published><updated>2011-11-28T12:58:57.361+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='minipost'/><title type='text'>Migawki z pewnej podróży</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0058.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0058.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ten filmik trwa dwie i pół minuty i w nietypowy sposób podsumowuje pewną podróż od Maroka po północno - wschodnią Hiszpanię. &lt;/b&gt;Znalazłam go w Internecie i spodobał mi się na tyle, że postanowiłam się z Wami nim podzielić. Jakie miasta "wyłapujecie" z tych migawek? Zapraszam do zabawy! Wbrew pozorom nie jest wcale tak łatwo...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="334" mozallowfullscreen="" src="http://player.vimeo.com/video/15980254?title=0&amp;amp;byline=0&amp;amp;portrait=0&amp;amp;color=ffffff" webkitallowfullscreen="" width="499"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/15980254"&gt;Morocco &amp;amp; Spain&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/mikematas"&gt;Mike Matas&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-3095609443278463926?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/3095609443278463926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/migawki-z-podrozy.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3095609443278463926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3095609443278463926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/migawki-z-podrozy.html' title='Migawki z pewnej podróży'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-1596083796219943707</id><published>2011-11-26T22:54:00.002+01:00</published><updated>2011-11-26T23:01:55.996+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='andaluzja'/><title type='text'>TAKĄ JESIEŃ TO JA LUBIĘ !</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Jesie%C5%84/Jesie%C5%84%20w%20Andaluzji%205.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Jesie%C5%84/Jesie%C5%84%20w%20Andaluzji%205.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ale wiosennie zrobiło nam się tej jesieni w Andaluzji!&lt;/b&gt; Optymistycznie, ciepło i słonecznie. Wystarczyło błękitne niebo, odrobina słońca i dwadzieścia kilka stopni na termometrze, by znów poczuć się jak w maju. Nawet kanarek sąsiada rezydujący w klatce na balkonie przebudził się z jesiennego letargu i śpiewał swoje arie całe przedpołudnie. Przyszła wiosna...a za miesąc Boże Narodzenie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Jesie%C5%84/Jesie%C5%84%20w%20Andaluzji%204.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Jesie%C5%84/Jesie%C5%84%20w%20Andaluzji%204.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;1. Jesienne niebo bez retuszu. Takie miałam widoki czytając dziś książkę na ławce w parku :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Jesie%C5%84/Jesie%C5%84%2010.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Jesie%C5%84/Jesie%C5%84%2010.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;2. Jeszcze tydzień temu były zielone, jak groszek. Teraz cieszą oczy coraz jaskrawszymi odcieniami pomarańczy. Mija piąty rok, jak mieszkam na południu Hiszpanii, a drzewka pomarańczowe pod blokiem nie przestają mnie zachwycać...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Jesie%C5%84/Jesie%C5%84%2011.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Jesie%C5%84/Jesie%C5%84%2011.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;3. Gdyby nie bożonarodzeniowe dekoracje w sklepach ciężko byłoby uwierzyć, że za pasem już grudzień...&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nic dodać nic ująć: taką jesień to ja lubię! A Wy?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F11%2Ftaka-jesien-to-ja-lubie.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-1596083796219943707?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/1596083796219943707/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/taka-jesien-to-ja-lubie.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/1596083796219943707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/1596083796219943707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/taka-jesien-to-ja-lubie.html' title='TAKĄ JESIEŃ TO JA LUBIĘ !'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>34</thr:total><georss:featurename>Andalucía, España</georss:featurename><georss:point>37.5442706 -4.727752799999962</georss:point><georss:box>36.179881599999995 -7.675262299999962 38.9086596 -1.7802432999999622</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-2667931212324310384</id><published>2011-11-22T12:49:00.001+01:00</published><updated>2011-11-22T12:52:02.699+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>BARCELONA NA WIDELCU - LA BOQUERIA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria18.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria18.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Póki nie zamieszkałam w Hiszpanii nie przypuszczałam nawet, że oglądanie pomidorów i karczochów może być takie przyjemne.&lt;/b&gt; Chodząc na osiedlowy rynek po ziemniaki i kapustę nie analizowałam zapachów, kolorów ani tym bardziej sposobu, w jaki pan sprzedawca układał pomarańczki i banany. Tymczasem targ świeżych produktów zwany potocznie "La Boqueria" jest jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych Barcelony. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Obok barcelońskiego targu nie da się  przejść obojętnie.&lt;/b&gt; To istna feeria barw, smaków, odgłosów i zapachów.  Taki mały raj dla pięciu zmysłów. Wejście znajduje się przy Rambli - najsłynniejszym miejskim deptaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna się dość niepozornie: na małym placyku działa kilka stoisk z których zwisają słynne hiszpańskie szynki, kiełbaski, papryczki i warkocze czosnku. Tylko gromadki turystów ściskające w dłoniach aparaty fotograficzne sugerują, że mamy oto przed sobą miejsce zupełnie wyjątkowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotowi? Wchodzimy do środka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria3%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria3%20%282%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;1. No i jak tu nie uśmiechnąć się na widok zwykłej z pozoru kapusty, czy pomidora? Takich stoisk jak to jest na rynku ponad 300. Oczywiście nie wszystkie oferują owoce i warzywa. Zająca, ślimaki i bażanta również można kupić.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria7.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria7.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria9%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria9%20%282%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;2. Sprzedawcy z wyjątkową pieczołowitością dbają o odpowiednią prezentację swoich produktów. Aż czasem żal burzyć misternie poukładane piramidki z pomarańczy, czy cytryn.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria6.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria6.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;3. Czasem można odnieść wrażenie, że targ zdominowali turyści ze swoimi aparatami. Na szczęście to tylko pozory. Na Boquerię przychodzą na zakupy również mieszkańcy Barcelony, a także właściciele miejscowych barów i restauracji.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria11%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria11%20%282%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;4. Nie brakuje też słodyczy i to w najbardziej oryginalnych kształtach.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria21.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria21.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria14.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria14.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;5. Spacer i zakupy na rynku połączyć można z degustacją. Na straganach piętrzą się setki kubeczków pełnych świeżo wyciskanych soków: z pomarańczy, kiwi, papai, ananasa i innych egzotycznych owoców. Uwaga: im bliżej wejścia, tym drożej!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria5.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;6. A może drugie śniadanie w postaci egzotycznie brzmiącego owocu truskawkowej gruszki (pitaja, po środku)? Sprzedawcy pomyśleli o wszystkim: za ok. 6 zł można kupić połówki owoców z dołączonymi plastikowymi łyżeczkami. Gotowe do spożycia!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria15.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria15.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;7. Kolejną opcją są gotowe sałatki owocowe. Ciężko jest się nie skusić...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria13.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria13.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;8. La Boqueria to nie tylko raj dla miłośników owoców i warzyw. Langusty, homary, krewetki, kraby, raki...wymieniać dalej? I tak nie byłabym w stanie wymienić wszystkich żyjątek, które zakupić można na rynku.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria12.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/La%20Boquer%C3%ADa/La%20Boqueria12.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;9. Po wizycie w takim miejscu jak nic można zgłodnieć. Niedaleko wejścia czeka kilka restauracji oraz barów, w których serwowane są ciepłe posiłki.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;...i jak tu nie zgłodnieć...?:)&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F11%2Fbarcelona-na-widelcu-la-boqueria.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-2667931212324310384?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/2667931212324310384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/barcelona-na-widelcu-la-boqueria.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2667931212324310384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2667931212324310384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/barcelona-na-widelcu-la-boqueria.html' title='BARCELONA NA WIDELCU - LA BOQUERIA'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>32</thr:total><georss:featurename>Barcelona, España</georss:featurename><georss:point>41.387917 2.1699187000000393</georss:point><georss:box>41.3137835 2.0830957000000394 41.462050500000004 2.256741700000039</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-3473261705337167928</id><published>2011-11-17T20:01:00.003+01:00</published><updated>2011-11-17T20:08:12.259+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='minipost'/><title type='text'>W rytmie flamenco...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Flamenco/DSC_0157.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Flamenco/DSC_0157.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;W rytmie flamenco...wieszamy w Sewilli nawet pranie. &lt;/b&gt;No dobrze, to oczywiście żart, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie podzielić się z Wami tym zdjęciem. Uliczkami &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/sewilla-w-labiryncie-ciasnych-uliczek.html"&gt;&lt;b&gt;dzielnicy Santa Cruz&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; przechodziłam setki razy, ale uroczą panią w czerwonej sukience w białe grochy zobaczyłam dopiero teraz. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Skoro mowa o flamenco, "Entre dos Aguas" gitarzysty Paco de Lucía mogłabym słuchać na okrągło...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/1hwg6jngxV8" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F11%2Fw-rytmie-flamenco.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-3473261705337167928?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/3473261705337167928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/w-rytmie-flamenco.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3473261705337167928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3473261705337167928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/w-rytmie-flamenco.html' title='W rytmie flamenco...'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/1hwg6jngxV8/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total><georss:featurename>Sevilla, España</georss:featurename><georss:point>37.38263999999999 -5.9962950999999975</georss:point><georss:box>37.311115499999985 -6.118511099999997 37.45416449999999 -5.874079099999998</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-1070476216364009508</id><published>2011-11-15T20:28:00.006+01:00</published><updated>2011-11-15T20:40:34.317+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>"MAŁY RZYM" - SALAMANKA CZ.1.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca06.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca06.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wchodzę na Stary Rynek Salamanki, a tam...piknik.&lt;/b&gt; No dobrze, może nie dosłownie - ostatecznie koszyków pełnych kanapek z rzodkiewkami i ogórkami nie było. Jednak atmosfera była na tyle niecodzienna, że przez ładnych kilka chwil nie zwróciłam nawet uwagi na barokowy ratusz i zabytkowe budynki oplatające plac.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;Na ziemi - właściwie gdzie popadnie - siedzieli studenci&lt;/b&gt;. Setki młodych ludzi pochylało się nad laptopami, gitarami, książkami. Jedni coś tam do siebie nucili, inni ze skupieniem stukali w klawiatury. Jeszcze inni z zawziętością dyskutowali o nadchodzących egzaminach. Dwóch Japończyków grało w szachy. Hiszpanki skubały ziarna słonecznika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wystarczył krótki slalom między grupkami żaków, żeby usłyszeć kilkanaście różnych języków. Taka mała studencka Wieża Babel w samym sercu historycznej Salamanki.&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca07.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca07.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dopiero po kilku chwilach zdałam sobie sprawę z architektonicznego uroku tego miejsca. &lt;/b&gt;Ze wszystkich stron otaczały mnie eleganckie domy z rzędami arkad. W centralnym punkcie stał ładny osiemnastowieczny ratusz. W wielu mieszkaniach drewniane okiennice były szczelnie pozamykane. Sjesta? Czy może nikt już tam nie mieszka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca05.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca05.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moją uwagę zwróciły niewielkie balkony&lt;/b&gt;. Jeszcze w połowie XIX w. służyły jako loże podczas organizowanych na placu walk byków. Potem - wzorem innych hiszpańskich miast - korridę przeniesiono na arenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Po raz kolejny obeszłam plac dookoła. &lt;/b&gt;Wszystko dlatego, że na parterze pomiędzy łukami wypatrzeć można medaliony z wizerunkami słynnych Hiszpanów. Jest Cervantes, Krzysztof Kolumb i cały poczet kastylijskich monarchów. W sumie ponad pięćdziesiąt medalionów rozlokowanych wzdłuż wszystkich ścian Starego Rynku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca10.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca10.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Oksford, Paryż...Salamanka!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Panująca w mieście studencka atmosfera wcale nie jest przypadkowa.&lt;/b&gt; Akademickie tradycje miasta sięgają wielu wieków. Mniej więcej pięćset lat temu Uniwersytet w Salamance cieszył się prestiżem porównywalnym ze szkołami wyższymi w Oksfordzie, Bolonii, czy Paryżu. Jest też najstarszym uniwersytetem w Hiszpanii - założony został w drugiej dekadzie XIII w. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Hej, cześć! Widziałaś już żabę?&lt;/b&gt; - gdy szykowałam się do sfotografowania głównej fasady Uniwersytetu zaczepiła mnie niewysoka Hiszpanka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca73.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca73.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;- Czekaj, nie mów! Nie widziałam, ale jak powiesz, gdzie jest to...........- nie napiszę dalszej części naszej rozmowy nim nie wyjaśnię, dlaczego żaba po prostu &lt;b&gt;musiała&lt;/b&gt; pojawić się w dzisiejszym tekście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Krótka legenda o żabie&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/%C5%BBaba%20Salamanca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/%C5%BBaba%20Salamanca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Źródło (cc) flickr - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/denibaptista/499643823/sizes/m/in/photostream/"&gt;denibaptista&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;Żaba jest symbolem Salamanki.&lt;/b&gt; Aby się o tym przekonać wystarczy wejść do któregokolwiek sklepu z pamiątkami. Wizerunki tego zielonego płaza są niemal wszędzie: na breloczkach, koszulkach, długopisach, zeszytach. Do najbardziej "oryginalnych" należą maskotki żab przebrane w stroje torreadora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Płaz stał się symbolem miasta dzięki temu, że w XVI w. jego kamienny wizerunek trafił na fasadę głównego budynku Uniwersytetu.&lt;/b&gt; Legenda mówi, że kto odnajdzie rzeźbę, ten ma zagwarantowane powodzenie na studiach oraz szczęście w miłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tylko jeden problem. W gąszczu barokowych ornamentów i rzeźb wcale  niełatwo ją dostrzec, a tylko samodzielne odkrycie gwarantuje zdane egzaminy i szczęśliwą miłość. Spójrzcie na zdjęcie poniżej, widzicie żabę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca66.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LISTOPAD11/Salamanca/Salamanca66.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Tyle mówi na ten temat legenda. Pewnie gdyby nie wspomniana wcześniej Hiszpanka nigdy nie poznałabym prawdziwego znaczenia kamiennej żaby. Bynajmniej nie chodziło o egzaminy i nadzieję dla złamanych serc...&lt;br /&gt;Chodziło raczej o ostrzeżenie przed rozwiązłym życiem, które mogłoby doprowadzić studentów do chorób wenerycznych, a w konsekwencji do śmierci. To dlatego żaba została wyrzeźbiona na trupiej czasce symbolizującej śmierć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Brr, idźmy więc dalej. W kolejnym wpisie o Salamance zabiorę Was m.in. do kamienicy udekorowanej muszlami i zabytkowej katedry z rzeźbą...astronauty. Zapraszam już za kilka dni!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F11%2Fmay-rzym-salamanka-cz1.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:90px;" allowTransparency="true"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-1070476216364009508?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/1070476216364009508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/may-rzym-salamanka-cz1.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/1070476216364009508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/1070476216364009508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/11/may-rzym-salamanka-cz1.html' title='&quot;MAŁY RZYM&quot; - SALAMANKA CZ.1.'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total><georss:featurename>Salamanca, España</georss:featurename><georss:point>40.9649681 -5.663025299999958</georss:point><georss:box>40.8779111 -5.7763722999999585 41.0520251 -5.549678299999958</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-4071764650500511344</id><published>2011-10-31T23:58:00.001+01:00</published><updated>2011-11-01T00:10:02.969+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='minipost'/><title type='text'>Barcelona...po raz drugi!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/I_love_Barcelona.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/I_love_Barcelona.JPG" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Uwielbiam Barcelonę. &lt;/b&gt;Nawet nie wiem, czy za Gaudiego, czy za morze przy centrum miasta, czy za wielokulturowość? Fakt jest jednak taki, że moja przygoda z Hiszpanią zaczęła się właśnie tam. I zawsze chętnie wracam do stolicy Katalonii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym bardziej się cieszę, że -choć częściowo służbowo - lecę do Barcelony już za niecały tydzień! To oznacza, że już niedługo na blogu możecie spodziewać się relacji z tego pięknego miasta.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem zaprasza na &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/barcelona-barcelona.html"&gt;&lt;b&gt;relację z...Barcelony&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;!&amp;nbsp; (?!)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dość niespodziewanie poleciałam tam wczoraj: na kilkanaście godzin i to z dość dziwnego powodu.... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-4071764650500511344?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/4071764650500511344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/barcelonapo-raz-drugi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/4071764650500511344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/4071764650500511344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/barcelonapo-raz-drugi.html' title='Barcelona...po raz drugi!'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total><georss:featurename>Barcelona, España</georss:featurename><georss:point>41.387917 2.1699187000000393</georss:point><georss:box>41.3137835 2.0830957000000394 41.462050500000004 2.256741700000039</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-4515532676127701444</id><published>2011-10-31T23:47:00.005+01:00</published><updated>2011-11-01T00:00:25.279+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>BARCELONA, BARCELONA...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona8.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona8.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dość niespodziewanie - przede wszystkim dla mnie samej - poleciałam wczoraj na kilkanaście godzin do Barcelony.&lt;/b&gt; Dałam się namówić na "udział" w projekcie pewnego amerykańskiego podróżnika, który od ładnych paru lat inspiruje i zaskakuje tysiące ludzi na całym świecie. O mieście i jego atrakcjach napiszę za dobry tydzień - w sobotę &lt;b&gt;wracam do stolicy Katalonii&lt;/b&gt; na nieco dłużej i mam nadzieję zebrać wówczas na bloga sporo ciekawych materiałów. Dziś zapraszam na muzyczny spacer po...sześciu kontynentach. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Ale o co chodzi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Nim opowiem Wam o doświadczeniach z Barcelony, koniecznie obejrzyjcie poniższy filmik (z włączonymi głośnikami!). &lt;/b&gt;Podejrzewam, że wielu z Was już go zna - od czasu, gdy ukazał się na You Tube w 2008 r. obejrzany został prawie &lt;u&gt;40 milionów razy&lt;/u&gt; (!)...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Głównym bohaterem jest Matt, chłopak z Connecticut, którego &lt;b&gt;pasją i pracą&lt;/b&gt; jest...podróżowanie po świecie. Póki co brzmi dość zwyczajnie, prawda?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sympatię i sporą popularność zdobył pociesznym "tańcem", który wykonywał wszędzie tam, gdzie się pojawiał: &lt;b&gt;od lodowców Antarktydy, przez hawajskie plaże, Wyspy Wielkanocne, Mur Chiński, Plac Zamkowy w Warszawie, aż po lasy tropikalne Ugandy.&lt;/b&gt; Następnie montował filmiki, dorzucał podkład, wrzucał do Internetu i...No właśnie, co dalej?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona3.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Okazało się, że to, co robił było bardzo inspirujące dla innych&lt;/b&gt;: by realizować marzenia, by cieszyć się życiem, by podróżować, poznawać nowych ludzi i nowe kultury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Zainteresowanie tym, co robił było tak duże, że znalazł się sponsor, który opłacił mu kolejne dwie podróże dookoła świata w trakcie których mógł kontunuować tańce i "zarażanie" nimi innych. Rezultat wygląda właśnie tak, jak na filmiku poniżej...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/zlfKdbWwruY" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Co z tą Barceloną?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Na 2011 r. postawił sobie kolejny cel: objechać kulę ziemską jeszcze raz i zaprosić innych do wspólnego tańca.&lt;/b&gt; Tym razem w każdym miejscu proponuje inny układ choreograficzny.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nie istnieje żaden grafik. Nigdy nie wiadomo, w której części świata się pojawi.&lt;/b&gt; Aby móc uczestniczyć w nagraniach do kolejnego filmiku należy zapisać na na specjalną listę poprzez jego &lt;a href="http://www.wherethehellismatt.com/"&gt;&lt;b&gt;stronę internetową&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Dzięki niej można otrzymać emaila ze wskazówkami odnośnie czasu i miejsca kolejnego spotkania.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona6.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona6.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na miejsce przyjechał z wielką torbą, gdzie czekało na niego całe grono dziennikarzy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O Barcelonie dowiedziałam się w piątek, a nagranie miało mieć miejsce w niedzielę. Nie dał jak widać wiele czasu do namysłu. Może to i lepiej? Dałam się namówić i w niedzielę wczesnym ranem lecieliśmy już do Barcelony.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona7.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona7.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jako miejsce nagrania zostało wybrane Wzgórze Montjuic&lt;/b&gt;. Już pół godziny przed czasem w okolicach fontanny kręciły się spore tłumy. Spotkałam kilku Polaków, Amerykanów, Niemców, Słowaka, który był wcześniej na nagraniach w Bratysławie, a nawet Chińczyka, który jakiś czas temu tańczył z Mattem w...Emiratach Arabskich. W sumie przyszło jakieś pół tysiąca osób i kilkunastu dziennikarzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/Barcelona5.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całe spotkanie trwało nieco ponad dwie godziny. W choreografii pogubiłam się na samym początku, więc szybko postanowiłam zająć się robieniem zdjęć. Trochę żałuję, że nie wystąpię z finałowym filmie, który zostanie opublikowany na początku przyszłego roku, ale i tak cieszę się, że tam byłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowaniem "błyskawicznej" wizyty w Barcelonie był spacer po głównym deptaku miasta - Rambli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/DSC_0024.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Barcelona/DSC_0024.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;A tam...jak zawsze: budki z kwiatami, chomikami, pocztówkami, mrożonymi sokami i...mój hit, z sadzonkami kalafiora.&lt;/b&gt; No, ale o wszystkich kolorach i dziwactwach Rambli opowiem przy następnej okazji. W końcu po dłuższej przerwie nadal mam dla Was zaległą opowieść z Salamanki...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F10%2Fbarcelona-barcelona.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-4515532676127701444?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/4515532676127701444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/barcelona-barcelona.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/4515532676127701444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/4515532676127701444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/barcelona-barcelona.html' title='BARCELONA, BARCELONA...'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/zlfKdbWwruY/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>38</thr:total><georss:featurename>Barcelona, España</georss:featurename><georss:point>41.387917 2.1699187000000393</georss:point><georss:box>41.3137835 2.0830957000000394 41.462050500000004 2.256741700000039</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-6481909732045485380</id><published>2011-10-14T00:12:00.013+02:00</published><updated>2011-10-15T09:24:42.006+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>SAN SEBASTIAN - MIASTO NAD...MUSZLĄ</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco103.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco103.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Do czego porównalibyście kształt miejscowości, w której mieszkacie? &lt;/b&gt;Do niczego? Ach, ja mam tak samo. Chyba tylko mieszkańcy San Sebastian w północnej Hiszpanii (&lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=Peine+del+Viento,+San+Sebasti%C3%A1n&amp;amp;hl=es&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=40.84706,-1.779785&amp;amp;spn=8.988699,19.753418&amp;amp;sll=43.389082,-1.977539&amp;amp;sspn=9.019519,19.753418&amp;amp;vpsrc=6&amp;amp;hq=Peine+del+Viento,+San+Sebasti%C3%A1n&amp;amp;t=m&amp;amp;z=6"&gt;&lt;b&gt;zobacz na mapie&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;) mają jasność w tej kwestii. Ich miasto ma kształt...muszli. Tej ich "muszli" otoczonej błękitnymi falami Morza Kantabryjskiego nie brakuje nawet maleńkiej perły. Ale dość już tych kalamburów - jedziemy do Kraju Basków!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Miasto nad Muszlą&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Tak wygląda San Sebastian z ujęcia satelitarnego (zdjęcie poniżej).&lt;/b&gt; Przy odrobinie fantazji rzeczywiście wygląda, jak muszla, prawda? Jest nawet zalesiona, pięciohektarowa "perła". To Wyspa św. Klary.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widzicie ten żółty pas wygięty w łuk? To jedna z najsłynniejszych plaż całej Hiszpanii - złocista i piaszczysta Playa de La Concha. I tu muszę dodać, że "la concha" po hiszpańsku oznacza..."muszla". &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/seba.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/seba.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;San Sebastian, źródło: &lt;a href="http://maps.google.es/maps?hl=es&amp;amp;cp=5&amp;amp;gs_id=3e&amp;amp;xhr=t&amp;amp;q=san+sebastian&amp;amp;pq=z+uj%C4%99cia+satelitarnego&amp;amp;gs_sm=&amp;amp;gs_upl=&amp;amp;bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_cp.,cf.osb&amp;amp;biw=1280&amp;amp;bih=668&amp;amp;um=1&amp;amp;ie=UTF-8&amp;amp;sa=N&amp;amp;tab=wl"&gt;Google Maps&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Miasto założone zostało wzdłuż niewielkiej zatoki, którą zamykają dwa  wzgórza: Monte Igueldo i Monte Urgull.&lt;/b&gt; Za chwilę razem się na nie  wdrapiemy. Ze szczytu obydwóch zobaczyć można zapierające dech w piersi widoki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jak widać na zdjęciu powyżej, wschodni cypel (po prawej stronie), to nie tylko zalesione wzgórze&lt;/b&gt;. Właśnie tutaj znajduje się labirynt wąskich i gwarnych uliczek starego miasta. Tutaj stoi gotycka katedra, barokowy kościół Santa María, plac który w przeszłości był areną korridy i...setki barów, w ktorych królują miniaturowe przekąski (pinxos). &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Katedra%20w%20San%20Sebastian.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Katedra%20w%20San%20Sebastian.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Uroki starówki San Sebastian&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;"Perła" i epidemia dżumy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;"Perła San Sebastian", czyli wspomniana Wyspa św. Klary, to przyjemne miejsce na popołudniowy i niebanalny "wypad za miasto". &lt;/b&gt;Dopłynąć do niej można specjalnymi łodziamu, które dość regularnie wypływają z miejscowego portu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco092.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco092.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na pierwszym planie Wyspa św. Klary, a na drugim Wzgórze Urgull&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wyobraźcie sobie jednak, że jakieś czterysta lat temu nikt nie chciał tam trafić.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;Bo transport oznaczał jedno: dżumę. Pod koniec XVI w. w San Sebastian szalała epidemia dżumy i Wyspa św. Klary stanowiła swego rodzaju izolatkę dla zakażonych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Spacer na górę&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Na końcu wschodniego cypla ograniczającego zatokę znajduje się zalesione Wzgórze Urgull. &lt;/b&gt;W nieco ponad pół godziny można dojść na jego szczyt. A tam znajdują się ruiny dwunastowiecznego zamku i potężna figura Chrystusa. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco081.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco081.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Po drodze trzeba minąć port i niskie, kolorowe domy rybackie.&lt;/b&gt; To chyba najtrudniejszy odcinek spaceru pod górkę. I - zdziwię Was - wcale nie dlatego, że jest stromo, ale dlatego, że...pachnie tam nieziemsko i z chęcią zostałoby się tutaj na dłużej. Wzdłuż nadmorskiego bulwaru kuszą lokalne knajpki, które serwują świeżo złowione owoce morza i ryby. &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco107.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco107.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dla takich widoków warto iść dalej pod górę&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Najsmaczniejsze miasto świata&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;San Sebastian - co rzadko kiedy się zdarza - jest aż potrójną stolicą.&lt;/b&gt; Po pierwsze, jest stolicą jednej z prowincji Kraju Basków (&lt;/span&gt;Guipúzcoa&lt;span style="font-size: small;"&gt;). Po drugie, parę miesięcy temu zostało wybrane wraz z Wrocławiem na Europejską Stolicę Kultury 2016. Po trzecie...to baskijskie miasto uważane jest za (nieoficjalną) stolicę światowej gastronomii.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ale jak to??? - zapytacie - to nie Paryż?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco111.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco111.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;San Sebastian zasłużyło sobie na ten tytuł aż czternastoma prestiżowymi gwiazdkami przewodnika Michelin &lt;/b&gt;(&lt;a href="http://kuchnia.wp.pl/zyj-zdrowo/health/200/1/1/gwiazdy-michelina.html"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;przeczytaj więcej na ten temat&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/a&gt;). I tylko tutaj i w Paryżu znajdują się aż trzy restauracje wyróżnione najwyższymi odznaczenami - trzema gwiazdkami. Co to w praktyce oznacza? To proste! W San Sebastian jedzenie jest atrakcją samą w sobie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco114.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco114.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;San Sebastian, jak i cały Kraj Basków słynie z przekąsek-kanapeczek zwanych &lt;/b&gt;&lt;b&gt;pinxos&lt;/b&gt;. Przypominają znane w całej Hiszpanii &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/03/prawie-wszystko-o-tapas.html"&gt;&lt;b&gt;tapas&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Różnica polega na tym, że pinxos podawane są na kawałeczkach bagietki i nadzienie trzyma się na nich za pomocą wykałaczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lady barowe aż uginają się od tac z przekąskami. &lt;/b&gt;Wystarczy podejść, wziąć talerz i...nałożyć sobie przekąsek do woli. Nawet bez wiedzy kelnera. W takim bądź razie, jak wystawiony nam potem zostanie rachunek? Na podstawie pustych wykałaczek, które musimy pokazać przy kasie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco116.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco116.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jakby tego wszystkiego było mało, w San Sebastian ruszył w tym roku drugi na świecie...Uniwersytet Nauk Gastronomicznych.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;Za pięć lat pojawią się więc pierwsi w Hiszpanii magistrzy w dziedzinie gastronomii i Sztuki Kulinarnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jednym z nauczycieli jest Ferran Adrià, który uznawany jest za jednego z "ojców" kuchni molekularnej (&lt;a href="http://smaker.pl/smaczki/news/magiczna-kuchnia,1391299"&gt;przeczytaj więcej&lt;/a&gt;). &lt;/b&gt;Jest też szefem kuchni restauracji „El Bulli”, która aż trzykrotnie została uznana za najlepszą restaurację na świecie. Nawet budynek wydziału zbudowany został "w klimacie" i &lt;a href="http://www.boffard.com/blog/wp-content/uploads/2011/02/adria_basque_culinary.jpg"&gt;&lt;b&gt;przypomina stos talerzy&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Najpiękniejszy widok na świecie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco00.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco00.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Najpiękniejszy widok na świecie?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Widok z drugiego wzgórza zamykającego zatokę jest podobno najpiękniejszym widokiem na świecie.&lt;/b&gt; Nie wiem, czy mieszkańcy San Sebastian mają rację, czy to tylko lokalny patriotyzm...Mi w każdym bądź razie się podobało, chociaż &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/zachod-sonca-nad-alhambra.html"&gt;&lt;b&gt;zachód słońca nad Alhambrą&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; jest równie piękny. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Widoki to jednak nie jedyna atrakcja, jaka na nas czeka na wzgórzu...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/San%20Sebastian,%20peine%20del%20viento.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/San%20Sebastian,%20peine%20del%20viento.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak myślicie, co przedstawia ta rzeźba? To jeden z symboli San Sebastian i nazywa się..."El Peine del Viento" - "Grzebień Wiatru".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta dość awangardowa rzeźba została stworzona pod koniec lat 70 XX w. przez Eduardo Chillidę, którego marzeniem było, &lt;b&gt;żeby do miasta dolatywał wiatr uczesany przez grzebień&lt;/b&gt;...Chyba mu się to udało, bo tego dnia podmuchy znad morza były wyjątkowo sympatyczne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Plac z widokiem na byki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Spacer po San Sebastian kończymy na Placu Konstytucji.&lt;/b&gt; Niby zwykły plac: arkady, kawiarenki, krzyżujące się drogi turystów i miejscowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco088.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco088.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jednak jest coś, co go wyróżnia.&lt;/b&gt; Proszę spojrzeć na zdjęcie poniżej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco090.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/San%20Sebasti%C3%A1n/Pa%C3%ADs%20Vasco090.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Numery nad każdym oknem przypominają, że jeszcze niedawno odbywały się tutaj korridy. Okna i balkoniki &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/03/okno-z-widokiem-na-byka.html"&gt;&lt;b&gt;służyły więc jako loże&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, zupełnie jak ma to miejsce w przypadku klasycznych aren walk byków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;I tu kończy się nasz spacer po San Sebastian...W kolejny zabiorę Was do "złotej" Salamanki.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F10%2Fsan-sebastian-miasto-nadmuszla.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90&amp;amp;appId=144528712287784" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-6481909732045485380?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/6481909732045485380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/san-sebastian-miasto-nadmuszla.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6481909732045485380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6481909732045485380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/san-sebastian-miasto-nadmuszla.html' title='SAN SEBASTIAN - MIASTO NAD...MUSZLĄ'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>31</thr:total><georss:featurename>San Sebastián, España</georss:featurename><georss:point>43.3208116 -1.9844474000000218</georss:point><georss:box>43.2605791 -2.0834254000000216 43.3810441 -1.8854694000000218</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-9002874206121362709</id><published>2011-10-08T20:00:00.008+02:00</published><updated>2011-10-09T00:41:26.541+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>OVIEDO CYDREM PŁYNĄCE</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Butelka%20cydru%20z%20Asturii.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Butelka%20cydru%20z%20Asturii.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Butelka cydru na tle typowego asturyjskiego krajobrazu, źródło flicker (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/26888489@N02/3766434725/sizes/m/in/photostream/"&gt;borja´08&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Lubię miasta, które pachną czymś innym niż tylko spalinami.&lt;/b&gt; Na listę moich &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/sewilla-w-labiryncie-ciasnych-uliczek.html"&gt;&lt;b&gt;ulubionych miejsc w Hiszpanii&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; trafić więc musiało &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=oviedo&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=40.996484,-3.691406&amp;amp;spn=9.366126,19.753418&amp;amp;oe=utf-8&amp;amp;client=firefox-a&amp;amp;hnear=Oviedo,+Asturias,+Principado+de+Asturias&amp;amp;t=m&amp;amp;z=6&amp;amp;vpsrc=6"&gt;&lt;b&gt;Oviedo&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, które pachnie i smakuje...cydrem. Tak, tak - podczas podróży po północnej Hiszpanii warto choć przez jeden wieczór zapomnieć o owocowej sangrii, czy wytrawnym sherry, aby poddać się dość zaskakującej tradycji serwowania i degustowania pitnego jabłecznika.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Ślub i dźwięki dudy&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Oviedo jest stolicą jednego z trzech najmniejszych regionów Hiszpanii - Asturii.&lt;/b&gt; Pod względem zajmowanej powierzchni Asturia porównywalna jest do naszego województwa świętokrzyskiego lub opolskiego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mimo to, w Asturii jest niemal wszystko: maleńkie zatoczki, długie złociste plaże, &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/kolorowe-cudillero.html"&gt;&lt;b&gt;urocze wioski rybackie&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, górskie szlaki i eleganckie miasta. Jednym nich jest właśnie Oviedo.&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria170.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria170.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- ¡Qué vivan los novios! - parkując  samochód usłyszałam z oddali okrzyki na cześć państwa młodych.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Nadarzała  się właśnie okazja, żeby zobaczyć jak wyglądają śluby na północy  Hiszpanii. W &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/02/andaluzja-w-piguce.html"&gt;&lt;b&gt;Andaluzji&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;  przed urzędami stanu cywilnego usłyszeć można rytmy flamenco. Ku  mojemu zaskoczeniu, młoda para z Oviedo została obrzucona ryżem przy  dźwiękach...dudy. Na próżno wypatrywałam typowych kolorowych cygańskich  sukienek. W Asturii stroje regionalne są zupełnie inne. Tak na prawdę niemal wszystko jest tutaj inne niż na południu Hiszpanii. Nawet napoje.&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Cydrowy bulwar&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pamiętacie mój &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/bulwar-zachodzacego-sonca-ibiza.html"&gt;&lt;b&gt;wpis z Ibizy&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; i opowieść o "bulwarze zachodzącego słońca"? W Oviedo nie celebruje się zachodów słońca, ale spotkania przy butelce cydru gromadzą prawdziwe tłumy. Szczególnie przy ulicy Gascona, nazywanej "Cydrowym bulwarem". Z resztą cydr jest regionalnym trunkiem całej Asturii.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mój cydrowy debiut nie był najlepszy. Rok temu kupiłam butelkę pitnego jabłecznika w sewilijskim markecie i już po dwóch łykach nie byłam w stanie pić dalej. Bo "smakowy sekret" tkwi w sposobie podania...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria202.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria202.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tradycyjny sposób nalewania cydru...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Cydrowy bulwar", który odwiedziłam z &lt;a href="http://postalesdeasturias.wordpress.com/2011/09/30/oviedo-%e2%80%93-moje-nowe-miasto/"&gt;&lt;b&gt;Magdą&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, pachnie dość specyficznie: ni to sfermentowanymi jabłkami, ni to intensywnie kwaskowo.Wzdłuż ulicy piętrzą się bary, w których kelnerzy - niczym akrobaci - nalewają trunki...znad głowy. Duże &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;szklanki  trzymają drugą ręką na wysokości bioder.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dzięki temu,&amp;nbsp; że strumień  cydru uderza o ścianki szklanki z dużej wysokości, napój pieni się,  utlenia i nabiera dodatkowych walorów smakowych. Ceną za smak i efektowne serwowanie są...mokre chodniki. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Cydr podaje się "na raz", w innym przypadku napój traci smak.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Cydr%20Asturia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Cydr%20Asturia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Cydr jest podawany "na raz", w dużych szklaneczkach. Źródło flicker (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/30003321@N00/4429161699/sizes/m/in/photostream/"&gt;Ali A&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Gdzie ten Woody Allen?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- No i gdzie ten Woody Allen? - wiel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;u turystów, którzy przyjeżdżają do Oviedo, ogaria mania robienia sobie pamiątkowego zdjęcia z rzeźbą tego hollywoodzkiego reżysera. Zwłaszcza po tym, jak nakręcił tutaj kilka scen filmu &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Vicky_Cristina_Barcelona"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;"Vicky Cristina Barcelona"&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria188.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria188.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Allen nigdy nie krył swojej miłości do  Oviedo. Brał nawet udział w nagraniu kampanii reklamującej stolicę  Asturii. Miłość nie jest jednostronna. W nagrodę za działalność  artystyczną otrzymał w 2002 r. prestiżową nagrodę Księcia Asturii, która  wręczana jest każdego roku w miejscowym Teatrze Campoamor.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Chociaż, chyba jednak nie wszyscy w Oviedo kochają Allena. Podejrzewam, że to nie pierwszy raz, jak "wykradziono" mu okulary...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria189.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria189.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Mleczarka, konie i...pośladki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Woody Allen (w postaci pomnika z brązu) wcale nie jest taki osamotniony.&lt;/b&gt; Możnaby się nawet pokusić o stwierdzenie, że Oviedo jest dość nietypową galerią sztuki na świeżym powietrzu. Takich rzeźb jest tutaj ponad sto. Jest mleczarka, konie, Regenta - bohaterka popularnej hiszpańskiej powieści i kilkumetrowa rzeźba...pośladków.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria185.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria185.JPG" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt; Katedra pełna skarbów&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O Całunie Turyńskim słyszał chyba każdy.&lt;/b&gt; A słyszeliście o Santo Sudadario z katedry Najświętszego Zbawiciela w Oviedo?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria175.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria175.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od wieków w katedrze w Oviedo przechowywana jest chusta, która po śmierci miała przykrywać twarz Chrystusa. Jedne z ostatnich badań potwierdziły, że tkanina odbija te same rany, co Całun Turyński. Obie relikwie  zakrwawione są tą samą grupą krwi, AB. Niestety materiał genetyczny jest niewystarczający, by wykonać badania DNA.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To jednak nie wszystko...w katedrze znajduje się kilka ważnych dla Asturyjczyków relikwi oraz...sandał św. Piotra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Coś dla oka, coś dla ducha&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria159.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Asturias&amp;amp;Cantabria159.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przenieśmy się teraz na obrzeża miasta, bo tutaj znajdują się największe skarby architektoniczne Oviedo. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pośród rozległych pól i łąk, kilka kilometrów od centrum, przycupnęły dwa kościółki w bardzo nietypowym stylu przedromańskim.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na zboczu Monte Naranco znajdują się aż dwie świątynie pochodzące z IX w. Obie wpisane są na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Co ciekawe, kościółek ze zdjęcia powyżej zbudowany został, jako...pałac myśliwski. Dopiero po jakimś czasie został przekształcony w kościół. &amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Na kawie u Fernando Alonso&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Podczas wizyty w Oviedo o mały włos, a wypiłabym kawę u dwukrotnego mistrza świata Formuły 1, Fernando Alonso.&lt;/b&gt; Niestety samochodowa nawigacja zawiodła; poza tym i tak byłam już spóźniona do hotelu na kolację. Nie dojechałam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wymyślam? Żartuję?... Ale to wcale nie jest tak, jak myślicie...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Fernando%20Alonso.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PAZDZIERNIK%202011/Oviedo/Fernando%20Alonso.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Konferencja prasowa z udziałem Fernando Alonso po zawodach F1, źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/presidenrf1/5990470063/sizes/m/in/photostream/"&gt;PresidenBertho&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Fernando Alonso to taki hiszpański Adam Małysz* - uwielbia i kibicuje mu cały kraj.&lt;/b&gt; "Alonsomania" swoje apogeum osiąga właśnie w Oviedo, w którym kierowca przyszedł na świat równo trzydzieści lat temu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Stolica Asturii to jedno z niewielu miast w Hiszpanii, w którym "narodowy sport" - piłka nożna - nie jest pasją i dumą nr 1. Jest nią Formuła 1. Czy Alonso nadal mieszka w Oviedo? Tak. Po kilku latach spędzonych w Szwajcarii, od maja znów można go tutaj spotkać: jak kupuje bułki w sklepie, spaceruje po parku, czy tankuje samochód.&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Nie miałam przyjemności umówić się z nim na kawę, ale w planie miałam wypić tą kawę u niego...na ulicy.&lt;/b&gt; Tak, tak - w Oviedo istnieje nawet ulica &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Fernando Alonso Díaz. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Decyzją władz miejskich ulica, przy której mały Fernando udawał, że karton po telewizorze to bolid F1, oficjalnie zmieniła patrona i jest nim teraz najsłynniejszy hiszpański kierowca F1.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Podobno w Gołdapi i w Warszawie też chcą nazwać ulice imieniem Adama Małysza. Jednak wg polskiego prawa - choć wyjątki się zdarzają - jest to możliwe dopiero po pięciu latach od śmierci patrona ulicy... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;* oczywiście zanim nasz skoczek zdecydował się odejść na sportową "emeryturę"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F10%2Foviedo-cydrem-pynace.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-9002874206121362709?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/9002874206121362709/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/oviedo-cydrem-pynace.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/9002874206121362709'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/9002874206121362709'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/10/oviedo-cydrem-pynace.html' title='OVIEDO CYDREM PŁYNĄCE'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>23</thr:total><georss:featurename>Oviedo, España</georss:featurename><georss:point>43.3602994 -5.844781000000012</georss:point><georss:box>43.2378194 -6.077683000000012 43.482779400000005 -5.611879000000012</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-2578234742581711670</id><published>2011-09-27T11:19:00.003+02:00</published><updated>2011-09-30T10:48:57.762+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fiestas'/><title type='text'>TAK ŚWIĘTUJE ANDALUZJA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja10.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja10.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Andaluzja nie przestaje mnie zaskakiwać.&lt;/b&gt; Schodzę do baru na kawę, a tam pod blokiem..."zaparkowane" konie i trzech dyskutujących hiszpańskich kowbojów. Z oddali dochodzą śpiewy flamenco, rytmiczne oklaski i odgłosy przejeżdżających bryczek. - Ocho, dzieję się, dzieje! - porzuciłam pomysł wypicia kawy, pośpiesznie wróciłam do domu po aparat i poszłam zobaczyć i udokumentować niedzielne świętowanie sąsiadów z pobliskiego osiedla.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja14.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja14.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;1. A oto i wspomnieni andaluzyjscy kowboje i ich dzielne rumaki kilka metrów od mojej klatki schodowej. Kto by się spodziewał takich widoków na dużym osiedlu niemal milionowego miasta, nieopodal ruchliwego lotniska? &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Panowie tak sobie siedzieli, gawędzili, popijali kawę; niestety przy barze nie było trawy, którą wierzchowce mogłyby poskubać. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt;&lt;b&gt; Pewnie zastanawiacie się, o co chodzi z tymi końmi, flamenco i tradycyjnymi strojami? Otóż w sąsiedniej dzielnicy trwało święto &lt;span class="short_text" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span class="hps"&gt;Matki Bożej&lt;/span&gt; &lt;span class="hps"&gt;Niepokalanego&lt;/span&gt; &lt;span class="hps"&gt;Serca. Jej wizerunek obwożony jest po okolicach w takich właśnie kolorowych procesjach. Uczestniczą w nich piechurzy, jeźdźcy i pasażerowie bryczek i innych (czasem rozczulająco dziwacznych) powozów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja4.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt;&lt;b&gt; Wizerunek Matki Boskiej obwożony jest w czymś w rodzaju karocy, którą ciągną dwa woły. Ogólnie atmosfera tego święta przypomina pielgrzymkę do &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/05/czego-w-andaluzji-przegapic-nie.html"&gt;El Rocío&lt;/a&gt; w miniaturze, gdzie religia przeplata się z tym wszystkim, z czym nam kojarzy się Andaluzja: rytmami i strojami flamenco, rozgardiaszem, wesołą atmosferą i...dobrą zabawą.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja7.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja7.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;4.&lt;/b&gt;&lt;b&gt; Tak wyglądało rondo koło hipermarketu, kilkaset metrów od mojego bloku. Przez kilkanaście minut przewijały się kolorowe bryczki, które ciągnęły albo konie, albo...traktory. Na samym środku ronda usiadły sobie dwie panie w strojach flamenco i popijały napoje orzeźwiające.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja8.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja8.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;5.&lt;/b&gt;&lt;b&gt; A to już kolejna kolorowa bryczka, proszę zwrócić na detale...np. kołpaki:)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja9.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja9.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;6.&lt;/b&gt;&lt;b&gt; A to już prawdziwy hit. Przyczepa, nie dość że kolorowo przystrojona, to z tyłu ma balkonik...udekorowany doniczkami z kwiatami. Ten pan z przodu w niebieskiej koszulce to barman, który z przodu miał małą lodóweczkę i w takiej dość niewygodnej pozycji przygotowywał napoje dla siedzących wewnątrz powozu.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja13.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja13.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;7.&lt;/b&gt;&lt;b&gt; Olé, olé, olé! Tył minibusa to może mało eleganckie miejsce, jak na pielgrzymkę, ale nastroje jak zwykle dopisują. Przednie kołpaki przynajmniej są wystrojone:)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja11.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Romer%C3%ADa%20Torreblanca/Fiesta%20Andaluzja11.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;8&lt;/b&gt;&lt;b&gt;.&lt;/b&gt;&lt;b&gt; Nie, ja też nie wiem, co robi czaszka byka na masce tego samochodu:)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F09%2Fandaluzja-swietuje.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-2578234742581711670?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/2578234742581711670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/andaluzja-swietuje.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2578234742581711670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2578234742581711670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/andaluzja-swietuje.html' title='TAK ŚWIĘTUJE ANDALUZJA'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total><georss:featurename>Sevilla, España</georss:featurename><georss:point>37.38263999999999 -5.9962950999999975</georss:point><georss:box>37.311115499999985 -6.118511099999997 37.45416449999999 -5.874079099999998</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-2746806126681735743</id><published>2011-09-22T09:42:00.003+02:00</published><updated>2011-09-30T10:50:04.759+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>KOLOROWE CUDILLERO</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;W &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=asturias&amp;amp;oe=utf-8&amp;amp;rls=org.mozilla:es-ES:official&amp;amp;client=firefox-a&amp;amp;channel=np&amp;amp;um=1&amp;amp;ie=UTF-8&amp;amp;sa=N&amp;amp;hl=es&amp;amp;tab=wl"&gt;Cudillero&lt;/a&gt; pachniało morzem.&lt;/b&gt; Nisko nad głowami krążyły skrzeczące mewy wypatrujące rybnych smakołyków. Pachniało też smażonymi i gotowanymi owocami morza. Kraby, jeżowce, małże, omułki, kałmary - stoły miejscowych knajpek aż uginały się od jedzenia. Cydr lał się litrami. W końcu jesteśmy w stolicy pitnego jabłecznika, &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=asturias&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=40.262761,-2.109375&amp;amp;spn=10.123553,19.753418&amp;amp;oe=utf-8&amp;amp;client=firefox-a&amp;amp;channel=np&amp;amp;t=m&amp;amp;z=6&amp;amp;vpsrc=6"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Asturii&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/a&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;W południe&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero6.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero6.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Cudillero żyje z morza i turystów. W porcie aż kłębiło się od pomalowanych jaskrawymi kolorami kutrów i łodzi, które kilka godzin wcześniej wróciły z nocnych połowów. Niektorzy rybacy czyścili jeszcze sieci, inni wypoczywali na drewnianych ławeczkach komentując wczorajsze zwycięstwo hiszpańskiej ekipy w Mistrzostwach Europy w koszykówce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero7.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero7.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewien starszy pan wystawił przed sklep metalowy stolik i plastikowe krzesła i przy dźwiękach czegoś w rodzaju hiszpańskich szantów sprzedawał słoiki wypchane anchois. A turyści, których jak zwykle w Cudillero nie brakowało okupowali restauracje i smażalnie ryb i podziwiali: krajobraz i kolorowe kamieniczki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Pastelowe kamieniczki i morze&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z perspektywy latarni morskiej roztaczał się przyjemny widok na groźbe klify podmywane przez wzburzone fale. Zabudowa Cudillero została częściowo wzniesiona na skalistych i porośniętych drzewami klifach. Wciśnięte&amp;nbsp; tak między dwa klify małe domki zachwycały nie tylko położeniam, ale i kolorami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero9.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero9.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obok zielonych i czerwonawych fasad, w oczy rzucały się białe z niebieskimi okiennicami i pistacjowy budynek z jedną wieżą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;"Nietoperze" i klatki na ośmiornice&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero11.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero11.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wracając do samochodu mijałam rybackie baraki, a na ich ścianach "straszyły" płaty suszonego dorsza przypominające trochę z daleka śpiące do góry nogami nietoperze. Na ziemi poukładano dziesiątki klatek - pułapek na ośmiornice.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero10.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cudillero/Cudillero10.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze jedno spojrzenie i Cudillero, ze swoimi pastelowymi kamieniczkami znika z pola widzenia. Szkoda, choć wiem, że Asturia kryje w sobie więcej takich urokliwych miejsc...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F09%2Fkolorowe-cudillero.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-2746806126681735743?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/2746806126681735743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/kolorowe-cudillero.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2746806126681735743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2746806126681735743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/kolorowe-cudillero.html' title='KOLOROWE CUDILLERO'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total><georss:featurename>Cudillero, España</georss:featurename><georss:point>43.5609542 -6.144996699999979</georss:point><georss:box>43.5091507 -6.2707921999999785 43.612757699999996 -6.019201199999979</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-462591596283743987</id><published>2011-09-12T16:07:00.226+02:00</published><updated>2011-09-17T14:11:37.917+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>ZIELONA HISZPANIA</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Asturia.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Asturia.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok z ganku, na którym powstaje dzisiejszy tekst:)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Siedzę na ganku otulona kocem. &lt;/b&gt;Po ośmiuset kilometrach za kółkiem, miło jest tak po prostu posiedzieć z filiżanką gorącej herbaty i pokontemplować otaczającą przyrodę. Przede mną rozpościerają się porośnięte lasami wzgórza spowite mgłą. W powietrzu unosi się zapach wilgoci i mokrej trawy, a termometr wskazuje zaledwie 16ºC. Aż trudno uwierzyć, że różnice w temperaturze i krajobrazie między południową i północną Hiszpanią są aż takie duże. W Sewilli nadal panuje letni skwar sięgający prawie 40C. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przez kolejne dni będę podróżować po północnej Hiszpanii: od Asturii, przez Kantabrię, aż po Kraj Basków (zobacz na &lt;a href="http://library.kiwix.org:4216/A/Grafika:Hiszpania-Regiony%20i%20prowincje.png%20%5BWikipedia%5D.html"&gt;&lt;b&gt;mapie&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;). Wraz z Galicją - dzięki bujnej roślinności spowodowanej częstymi opadami deszczu - regiony te zyskały sobie miano "Zielonej Hiszpanii". Plan podróży jest dość obszerny, więc dziś podzielę się z Wami tylko kilkoma najciekawszymi miejscami, które chcę odwiedzić.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Kolorowe miasteczko - Cudillero&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Domy%20w%20Cudillero.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Domy%20w%20Cudillero.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Architektura popularna w Cudillero, Asturia. Źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/pictfactory/2577511317/sizes/m/in/photostream/"&gt;PictFactory&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Cudillero jest malowniczym portem rybackim w zachodniej Asturii. &lt;/b&gt;Zbudowany na stromych klifach wdzierających się do morza, urzeka całą paletą kolorów, którymi pomalowane są tutejsze domki. Z miejscowej latarni morskiej rozpościera się podobno fantastyczny widok na wioskę, wybrzeże i wzburzone morskie fale.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Miasto Woody Allena - Oviedo&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Oviedo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Oviedo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok na Oviedo, Asturia. Źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/nextors/4278955875/sizes/m/in/photostream/"&gt;Nextors&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Oviedo jest ulubionym hiszpańskim miastem Woody Allena. &lt;/b&gt;Ten hollywoodzki reżyser nakręcił tutaj kilka scen filmu "Vicky Cristina Barcelona", przyczyniając się do&amp;nbsp; wzrostu zainteresowania tym miastem wśród turystów. W Oviedo urodził się także dwukrotny mistrz świata F1, Fernando Alonso. Ja przede wszystkich chcę zobaczyć trzy unikatowe, pochodzące z IX ., preromańskie kościółki.&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Płynny skarb Asturii - cydr&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Cydr.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Cydr.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Technika nalewania cydru. Źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/mirmart/5728105142/sizes/m/in/photostream/"&gt;mir_martinez&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Tak, jak Andaluzja słynie z sherry, tak Asturia słynie z cydru. &lt;/b&gt;Jego smak już znam, ale nie miałam okazji zobaczyć jak wygląda rytuał jego...nalewania. Celem wzmocnienia smaku, nalewa się go do szklaneczki z dużej wysokości, znad...głowy.&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Kaplica sykstyńska prehistorii - jaskinia Altamira&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Altamira.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Altamira.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Prehistoryczne malowidła w Altamirze. Źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/turistasxnaturaleza/4476379345/sizes/m/in/photostream/"&gt;turistasXnaturaleza&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Altamira uznawana jest za "Kaplicę Sykstyńską prehistorii". &lt;/b&gt;Pod koniec XIX w. w jednej z wielu kantabryjskich jaskiń odnaleziono przepiękne malowidła naskalne, których wiek sięga ok. 14.000 lat! Od kilku lat Altamiry zwiedzać nie można, ale wierną kopię jednej z sal można zobaczyć w miejscowym muzeum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Kamienna piękność - Santillana del Mar&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Santillana.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Santillana.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Santillana del Mar. Źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/upsala/2517505889/sizes/m/in/photostream/"&gt;Isidro Cea&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;Santillana del Mar, to podobno jedna z najładniejszych miejscowości w Kantabrii. &lt;/b&gt;Znajduje się zaledwie 2 km od Jaskini Altamira. Nie mogę się już doczekać na spacer wśród wąskich, brukowanych uliczek pełnych eleganckich, kamiennych domów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Perła Kraju Basków - San Sebastian&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/San%20Sebastian.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/San%20Sebastian.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;San Sebastian. Źródło flickr (cc) -&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/edgardeleon/2180414764/sizes/m/in/photostream/"&gt; Edgar de León&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;San Sebastian zostało dość niedawno wybrane Europejską Stolicą Kultury 2016. &lt;/b&gt;Kiedy tam będę, w mieście odbywać się będzie akurat słynny Międzynarodowy Festiwal Filmowy. To tutaj znajduje się jedna z najsłynniejszych plaży Hiszpanii, Playa de la Concha, którą widać na zdjęciu powyżej. Oby tylko dopisała pogoda! Niestety w tych okolicach pada podobno więcej niż w Londynie... W San Sebastian znajdują się podobno najlepsze restauracje w całej Hiszpanii. Ja zadowolę się świeżutkimi owocami morza w jakiejś małej knajpce koło portu.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Postrzępione szczyty - Picos de Europa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Picos%20de%20Europa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Zielona%20Hiszpania/Picos%20de%20Europa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Picos de Europa. Źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/clarkzip/1097200483/sizes/m/in/photostream/"&gt;peter. clark&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;Ośnieżone szczyty, zielone pastwiska, głębokie kaniony i...tylko 25 km do wybrzeża. &lt;/b&gt;Picos de Europa to największe, wapienne pasmo Gór Kantabryjskich. Za kilka dni ruszam na szlak! Tak na prawdę będą mi jednak towarzyszyć przez większą część podróży. Choć większa część trasy prowadzi przez wybrzeże, wystarczy się odwrócić, by zobaczyć góry. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jednak nie wszystko. Zarówno w drodze na północ Hiszpanii, jak i w drodzę powrotnej do Andaluzji zatrzymywać się będę w najładniejszych miejscach regionu Kastylia i León...Za mną już Salamanka, Zamora i León. Przede mną i Burgos, Valladolid, Avila i Segowia....Będzie się działo:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" src="//www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F09%2Fzielona-hiszpania.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" frameborder="0" scrolling="no" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-462591596283743987?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/462591596283743987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/zielona-hiszpania.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/462591596283743987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/462591596283743987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/zielona-hiszpania.html' title='ZIELONA HISZPANIA'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total><georss:featurename>Oviedo, España</georss:featurename><georss:point>43.3602994 -5.844781000000012</georss:point><georss:box>43.2378194 -6.077683000000012 43.482779400000005 -5.611879000000012</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-917189414674240409</id><published>2011-09-11T15:48:00.004+02:00</published><updated>2011-09-12T16:09:02.546+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>CUENCA - WISZĄCE DOMY</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cuenca/Castilla_la_Mancha416.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cuenca/Castilla_la_Mancha416.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wyglądasz przez okno, a tam...ziejąca przepaść.&lt;/b&gt; Zupełnie, jak w &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/ronda-miasto-u-stop-wawozu.html"&gt;&lt;b&gt;Rondzie&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Tym razem jednak opuszczamy słoneczną Andaluzję i przenosimy się do centrum kraju, do niesamowitej &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=cuenca&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=40.078071,-2.131348&amp;amp;spn=10.150995,19.753418&amp;amp;t=m&amp;amp;z=6&amp;amp;vpsrc=6"&gt;&lt;b&gt;Cuenki&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. To tam - na wapiennych skałach fantazyjnie wyrzeźbionych przez wodę i wiatry - już w średniowieczu postanowiono wybudować tajemniczo wyglądające i brzmiące budowle - Wiszące Domy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Skrawek Hiszpanii w prezencie?&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cuenca/Castilla_la_Mancha404.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cuenca/Castilla_la_Mancha404.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W późniejszych czasach na skałach "zawieszono" kolejne budynki. I choć ich widok z mostu San Pablo robi niesamowite wrażenie, prawdziwymi perełkami Cuenki są trzy wiszące domy pochodzące z piętnastego wieku. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;- O rany!!! - spodziewałam się, że widok wiszących domów mnie zaskoczy, ale rzeczywistość przebiła moje wszelkie oczekiwania. Dlaczego? Zobaczcie zdjęcie poniżej.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cuenca/Castilla_la_Mancha412.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Cuenca/Castilla_la_Mancha412.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Okazało się, że mam wyjatkowe szczęście. Tylko na dwa tygodnie jeden z "wiszących domów" został opakowany niczym prezent. A wszystko w ramach &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=y3-aiKvUqlg"&gt;akcji promocyjnej miasta&lt;/a&gt;. &lt;/b&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=y3-aiKvUqlg"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dziewięćset metrów kwadratowych jedwabnego materiału i ponad kilometr czerwonej wstążki - tyle było potrzeba, by stworzyć ten nietypowy prezent. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Opakowana w jedwab, czy nie, Cuenka to jedno z najbardziej niesamowitych miast Hiszpanii...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div id="fb-root"&gt;&lt;/div&gt;&lt;script&gt;(function(d){  var js, id = 'facebook-jssdk'; if (d.getElementById(id)) {return;}  js = d.createElement('script'); js.id = id; js.async = true;  js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#appId=144528712287784&amp;xfbml=1";  d.getElementsByTagName('head')[0].appendChild(js);}(document));&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;fb:like font="arial" href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/cuenca-wiszace-domy.html#more" layout="box_count" send="false" show_faces="false" width="450"&gt;&lt;/fb:like&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-917189414674240409?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/917189414674240409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/cuenca-wiszace-domy.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/917189414674240409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/917189414674240409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/cuenca-wiszace-domy.html' title='CUENCA - WISZĄCE DOMY'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>17</thr:total><georss:featurename>Cuenca, España</georss:featurename><georss:point>40.0718353 -2.1340053000000125</georss:point><georss:box>39.743030299999994 -2.4730818000000125 40.4006403 -1.7949288000000125</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-7963080389094356257</id><published>2011-09-06T19:59:00.003+02:00</published><updated>2011-09-06T20:06:54.227+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>TAVIRA - PORTUGALIA PO SĄSIEDZKU</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugalia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugalia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rzeźby z piasku na jednej z plaż południowej Portugalii, źródło (cc) - &lt;a href="http://www.sxc.hu/browse.phtml?f=download&amp;amp;id=497502"&gt;stylestr1&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Lubię odwiedzać Portugalię. &lt;/b&gt;Tak po prostu wsiąść do samochodu i po dwóch godzinach jazdy zatopić się w zapachu Atlantyku, smaku suszonego dorsza i widoku niebieskobiałych płytek zdobiących ściany domów. Mimo podobieństw do Andaluzji, &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/10/wiejski-chleb-migday-z-drzewa-i-zapach.html"&gt;&lt;b&gt;południowa Portugalia&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; nadal wydaje mi się przyjemnie egzotyczna. Jeśli przebywając na wakacjach w Andaluzji myślicie o wycieczce do Portugalii, &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=Tavira,+Portugal&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=40.094882,-1.494141&amp;amp;spn=10.114923,19.753418&amp;amp;sll=37.394028,-5.961628&amp;amp;sspn=0.078692,0.154324&amp;amp;vpsrc=6&amp;amp;z=6"&gt;&lt;b&gt;Tavira&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; jest idealnym miejscem na spotkanie z tym krajem. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Kolorowe miasto&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Azulejos%20Portugalia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Azulejos%20Portugalia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;A wszystko za sprawą tak charakterystycznych dla całej Portugalii&lt;/b&gt; (i &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/09/kolorowa-strona-andaluzji.html"&gt;&lt;b&gt;Hiszpanii też&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, choć w nieco innych kolorach!) azulejos: ceramicznych płytek, które zdobią od balkonów, przez klatki schodowe po całe fasady domów. Nie inaczej jest w Tavirze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wśród wąskich i zakurzonych uliczek wznoszą się niewysokie kamieniczki, które podczas pierwszej wizyty mogą wywołać lekki uśmiech na twarzy. Wyglądają bowiem troszkę, jak...domy wyłożone kuchennymi kafelkami. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Tavira5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Tavira5.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Kościółki, zamek i rzymski most&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Tavira2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Tavira2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Igreja de Santa Maria do Castelo - najstarszy z ponad trzydziestu kościołów Taviry&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dużo uroku dodaje Tavirze jej położenie nad rzeką Gil&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;ã&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;o.&lt;/b&gt; Obie części miasteczka spina odbudowany w VI w. rzymski most. I właśnie z jego perspektywy przyjemnie jest popatrzeć na starą zabudowę i pastelowe fasady domów. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Tavira8.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Tavira8.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można też wspiąć się w okolice ruin średniowiecznego zamku, skąd roztacza się przyjemna panorama całego miasta. Tuż obok nich znajduje się egzotyczny ogród i jeden z...trzydziestu siedmiu kościołów Taviry. To Igreja de Santa Maria do Castelo, która zajęła wybudowany przez muzułmańskich poprzedników meczet. &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Kogucik sprawiedliwości&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Kogucik%20z%20Algarve.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Kogucik%20z%20Algarve.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;W Tavirze - jak w całej Portugalii - na każdym kroku można zobaczyć i kupić kolorowe koguciki. &lt;/b&gt;To taki portugalski "smok wawelski", którego historię zna chyba każdy mieszkaniec kraju. W końcu kogut jest bohaterem bodaj najsłynniejszej portugalskiej legendy.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A było to tak...Pewnego razu w miejscowości Barcelos w północnej Portugalii, zatrzymał się pielgrzym zmierzający do Santiago de Compostela w Galicji. Niestety na miejscy został oskarżony o kradzież srebrnego naczynia, które zaginęło pewnemu bogaczowi. Skończyło się sądem i...wyrokiem śmierci przez powieszenie. Jako ostatnie życzenie, pielgrzym poprosił o ponowne spotkanie z sędzią.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;- Jeśli jestem niewinny, to ten kogut, którego miałeś właśnie panie zjeść na obiad, wstanie i zapieje - miał zapewnić pielgrzym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się pewnie domyślacie, kogut ożył, gdy na szyi pielgrzyma zaczęto zaciskać sznur. Skazańca uwolniono, a on sam po latach miał przybyć do Barcelos i ufundować pomnik z wizerunkiem -kogo by innego?- koguta. Od tamtej pory jest on symbolem walki o sprawiedliwość i samej Portugalii. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Portugalskie ciacha&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Pasteis%20de%20Belen.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Pasteis%20de%20Belen.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wizyta w miasteczku zbliża się do końca, więc pora coś przekąsić&lt;/b&gt;. Ze wszystkich portugalskich specjałów - a jest ich co niemiara - moim ulubionym jest &lt;i&gt;pastéis de nata&lt;/i&gt;: malutka tarta z budyniowym nadzieniem, której korzenie sięgają lizbońskiej dzielnicy Belém.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobno tradycyjną recepturę znają tylko trzy osoby na świecie i choć jest mało prawdopodobne, by akurat był to któryś z cukierników z Taviry...i tak warto spróbować! Na starówce w Tavirze nie będzie problemu z ich zakupem.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Lenistwo w kolorze złota&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Isla%20Tavira.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/WRZESIEN11/Portugal/Isla%20Tavira.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Isla Tavira, dobry pomysł na odpoczynek, źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/dacmail/4986248360/sizes/m/in/photostream/"&gt;dac&lt;/a&gt; &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Zaledwie kawałek od brzegu znajduje się Ilha de Tavira - &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=isla+tavira&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=37.089692,-7.653008&amp;amp;spn=0.07901,0.154324&amp;amp;radius=15000&amp;amp;z=13&amp;amp;vpsrc=6"&gt;&lt;b&gt;podłużna wysepka&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, na którą dostać się można za niecałe dwa euro stateczko-taksówką. Raj dla miłośników złotych, piaszczystych plaż i smakoszy owoców morza. &lt;span style="font-size: 11px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 11px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 11px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I nie martwcie się, że już prawie jesień. W południowej Portugalii jeszcze przez jakiś czas będzie na pewno słonecznie :)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 11px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F09%2Ftavira-portugalia-po-sasiedzku.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font&amp;amp;height=90" style="border: none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-7963080389094356257?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/7963080389094356257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/tavira-portugalia-po-sasiedzku.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7963080389094356257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7963080389094356257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/09/tavira-portugalia-po-sasiedzku.html' title='TAVIRA - PORTUGALIA PO SĄSIEDZKU'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>23</thr:total><georss:featurename>8800 Tavira, Portugal</georss:featurename><georss:point>37.1258122 -7.649840799999993</georss:point><georss:box>36.959330699999995 -7.823568799999992 37.2922937 -7.476112799999993</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-1533527853622047425</id><published>2011-08-25T18:46:00.001+02:00</published><updated>2011-08-25T18:48:11.626+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>ZACHÓD SŁOŃCA NAD ALHAMBRĄ</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/Alhambra%20zach%C3%B3d%20s%C5%82o%C5%84ca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/Alhambra%20zach%C3%B3d%20s%C5%82o%C5%84ca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jeszcze w połowie czerwca górskie szczyty były ośnieżone, źródło (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/maurag/5975070384/sizes/m/in/photostream/"&gt;momo go&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Poszukiwanie &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/bulwar-zachodzacego-sonca-ibiza.html"&gt;najpiękniejszych zachodów słońca&lt;/a&gt; zaprowadziło mnie w sierpniu do Grenady.&lt;/b&gt; Tą nieco sentymentalną podróż zawdzięczam pewnemu hiszpańskiemu staruszkowi, którego poznałam kilka miesięcy wcześniej w &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/sonce-plaza-wakacje-torremolinos.html"&gt;&lt;b&gt;Torremolinos&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Dość zaskakująco, swój udział w podjęciu decyzji o podróży miał również...Bill Clinton. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Psst! – na zakończenie naszej burzliwej rozmowy o &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/10/moje-po-godziny-na-korridzie.html"&gt;&lt;b&gt;korridzie&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; i gonitwach byków, starszy pan postanowił wyjawić mi swój sekret. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Sciszając głos powtórzył dwa razy:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nigdy nie poczujesz ducha Andaluzji, jeśli nie przeżyjesz zachodu słońca nad Alhambrą, najlepiej z&amp;nbsp; punktu widokowego &lt;i&gt;Mirador de San Nicolas&lt;/i&gt;. Od wielu lat chodzę go oglądać chociaż raz w miesiącu - ciągnął dalej. Nawet ten, no...ten cały Bill Clinton mówił, że to najpiękniejszy zachód słońca na świecie.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/Granada%20zach%C3%B3d%20s%C5%82o%C5%84ca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/Granada%20zach%C3%B3d%20s%C5%82o%C5%84ca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Niebo nad Granadą...źródło (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/franz88/441948254/sizes/m/in/photostream/"&gt;franz88&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwa miesiące później pojechałam do Grenady, ale starszego pana już nie spotkałam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było za to wiele innych osób. Mimo, że do zachodu słońca brakowało jeszcze dwóch godzin, punkt widokowy tętnił życiem. W powietrzu czuć było atmosferę oczekiwania, a najlepsze miejsca na murku były już zajęte.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/Punkt%20widokowy%20Alhambra.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/Punkt%20widokowy%20Alhambra.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Oczekując na zachód słońca nad Alhambrą...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wśród zebranych było sporo turystów, chociaż nie brakowało też miejscowych. Wielu miało ze sobą kanapki, napoje i aparaty fotograficzne. Z każdą minutą robiło się coraz tłoczniej. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/Widok%20na%20Alhambr%C4%99.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/Widok%20na%20Alhambr%C4%99.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Punkt widokowy zaczyna się zapełniać...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, radosny gwar zebranego tłumu rozdarł lekko ochrypły głos cygańskiego grajka (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=LUTofktF9GI&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;b&gt;posłuchaj&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; podobnego występu), który od godziny krążył po placyku ze swoją starą gitarą i szklaneczką zimnego piwa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/O%C5%9Bwietlenie%20Alhambry%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Granada/O%C5%9Bwietlenie%20Alhambry%20%282%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mijały kolejne godziny, ale na placu czas jakby się zatrzymał. Nawet po północy tylko nieliczni decydowali się na powrót do swoich hoteli i domów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzieliśmy tak na rozgrzanym od słońca murku wpatrując się, jak urzeczeni na podświetlone mury Alhambry i tajemniczo majaczące w tle szczyty Sierra Nevada. &lt;b&gt;Słuchaliśmy pełne pasji flamenco i nie chcieliśmy, aby ta chwila kiedykolwiek się skończyła...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F08%2Fzachod-sonca-nad-alhambra.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-1533527853622047425?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/1533527853622047425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/zachod-sonca-nad-alhambra.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/1533527853622047425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/1533527853622047425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/zachod-sonca-nad-alhambra.html' title='ZACHÓD SŁOŃCA NAD ALHAMBRĄ'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>32</thr:total><georss:featurename>Granada, España</georss:featurename><georss:point>37.17648740000001 -3.5979290999999876</georss:point><georss:box>37.131981900000014 -3.6997580999999875 37.22099290000001 -3.4961000999999876</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-6098992256251285742</id><published>2011-08-17T11:46:00.002+02:00</published><updated>2011-08-17T11:49:54.687+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>ANDALUZYJSCY  "JASKINIOWCY" - GUADIX</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Guadix%20Hiszpania.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Guadix%20Hiszpania.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem zwykłym, sennym miasteczkiem.&lt;/b&gt; Tylko kafelkowy obrazek,&amp;nbsp; zawieszony na jednej ze ścian dworca i przedstawiający małe domki wyrastające ze skał, jest zapowiedzią tego, co nas&amp;nbsp; tutaj czeka. &lt;a href="http://maps.google.com/maps?q=guadix&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=40.094882,-2.087402&amp;amp;spn=8.63723,19.753418&amp;amp;z=6&amp;amp;vpsrc=6"&gt;&lt;b&gt;Guadix&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; to niezwykłe miejsce, w którym znajduje się jedna z największych na świecie dzielnic zamieszkałych przez..."jaskiniowców". &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do Guadixu dojechałyśmy porannym pociągiem z Granady. Podróż - wśród gajów oliwnych i majaczących w oddali szczytów Sierra Nevada - trwała zaledwie godzinę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jak się okaże - im dalej w głąb miasteczka, tym ciekawiej. Po mało zachęcających obrzeżach, z których zapamiętam tylko kilkanaście kotów leniwie okupujących cień rzucany przez starego łazika, przyszła kolej na starówkę, której sercem jest ukończona w osiemnastym wieku katedra. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Katedra%20w%20Guadix.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Katedra%20w%20Guadix.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Stare miasto Guadixu, w tle katedra&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo wczesnej pory, centrum Guadixu tętniło życiem. Starsi panowie grali w parku w domino,&amp;nbsp; nieco młodsi okupowali bary sącząc kawę i gorącą czekoladę. Typowy poranek w typowym andaluzyjskim miasteczku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Przepraszam, jak dojść do dzielnicy jaskiń? - mimo, że mieszkania wydrążone w skałach są największą atrakcją Guadixu, ciężko było znaleźć jakąkolwiek wskazówkę, gdzie się znajdują. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Widzisz te wzgórza, o tam, na prawo? - odpowiedział zapytany mnie chłopak. - Idźcie w tym kierunku, pod górę. Jak zobaczycie kominy wyrastające z ziemi, to znaczy że jesteście już na miejscu. To tylko kilkanaście minut drogi. Ja też tam mieszkam - podkreślił z uśmiechem na twarzy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Guadix%20i%20dzielnica%20troglodyt%C3%B3w.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Guadix%20i%20dzielnica%20troglodyt%C3%B3w.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dzielnica mieszkalnych jaskiń w Guadix (Barrio de Santiago)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A więc tak wyglądają współcześni "jaskiniowcy"? - pomyślałam. Ubrany w elegancki garnitur i markowe buty, nie pasował do mojego wyobrażenia o mieszkańcach jaskiń.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Dzielnica%20troglodyt%C3%B3w%20Guadix.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Dzielnica%20troglodyt%C3%B3w%20Guadix.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kominy wyrastające z ziemi - to znak, że jesteśmy w dzielnicy jaskiń&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W rzeczywistości,&amp;nbsp; mieszkania wykute w skałach wcale nie należą wyłącznie do najbiedniejszych, jak miało to miejsce jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Satelita, bezprzewodowy Internet, jacuzzi - wielu współczesnych "jaskiniowców" żyje sobie całkiem wygodnie. Część mieszkań została zamieniona na luksusowe pensjonaty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Dzielnica%20jaski%C5%84%20Guadix.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Dzielnica%20jaski%C5%84%20Guadix.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dzielnica jaskiń w Guadix - źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/deanka/1201067097/sizes/m/in/photostream/"&gt;deanka&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzielnica jaskiń wygląda, jak scenografia do jakiegoś filmu science - fiction. Z pofalowanej ziemi i poszarpanych skał co rusz wyrastają białe, chropowate kominy świadczące że pod nimi toczy się życie. Zimą, gdy z kominów wydobywa się czarny dym, to miejsce musi wyglądać jeszcze bardziej abstrakcyjnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krajobraz uzupełniają bielone fronty o miniaturowych drzwiczkach "przytulone" do skał. W tle - najwyższe pasmo górskie Hiszpanii, Sierra Nevada. Jeszcze w czerwcu ich szczyty pokrywał śnieg.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Mieszkalne%20jaskinie%20Guadix.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Mieszkalne%20jaskinie%20Guadix.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wejście do mieszkania - jaskini&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Początki społeczności "jaskiniowców" na tych terenach sięgają najprawdopodobniej XVII w. Zaczęło się od Maurów, którzy zamieszkując tutaj chcieli uciec przed prześladowaniami religijnymi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieco później, pomysł wydrążenia własnego mieszkania w skale podchwycili ci, którzy nie dysponowali środkami na zakup tradycyjnego domu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Wn%C4%99trze%20domu%20jaskini%20Guadix.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Wn%C4%99trze%20domu%20jaskini%20Guadix.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wnętrze mieszkalnej jaskini&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miałyśmy ogromną ochotę zajrzeć do wewnątrz jednego z takich domów i to wcale nie tylko z ciekawości. Słońce prażyło okrutnie, a jaskinie słyną z tego, ze prawie przez cały rok w ich wnętrzu panuje przyjemne 20ºC - 22ºC. Przyjemna odmiana, biorąc pod uwagę fakt, że na zewnątrz termometr pokazywał czterdzieści stopni w cieniu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Dom%20jaskinia%20Guadix.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Dom%20jaskinia%20Guadix.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Sypialnia urządzona w jaskini&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście można zajrzeć do Muzeum Jaskiń Mieszkalnych, które pokazuje, jak wyglądało życie w ich wnętrzu cztery wieki temu. A wewnątrz chłodno - zupełnie, jakby ktoś włączył niewidzialną klimatyzację.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W kolejnych pomieszczeniach odtworzono osiemnastowieczną kuchnię, sypialnię, winnicę, a nawet warsztat rzemieśliczy, w którym wyrabiana była ceramika i gliniane naczynia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Widok%20na%20Guadix.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Guadix/Widok%20na%20Guadix.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok na stare miasto Guadixu z dzielnicy jaskiń&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na sam koniec zostawiłyśmy sobie punkt widokowy, z którego rozpościerał się widok na całą okolicę i stare miasto. &lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tak, tak - kto będzie w Granadzie koniecznie powinien wybrać się chociaż na kilka godzin do pobliskiego Guadixu.&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Niezwykłe widoki gwarantowane.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F08%2Fandaluzyjscy-jaskiniowcy-guadix.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-6098992256251285742?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/6098992256251285742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/andaluzyjscy-jaskiniowcy-guadix.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6098992256251285742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6098992256251285742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/andaluzyjscy-jaskiniowcy-guadix.html' title='ANDALUZYJSCY  &quot;JASKINIOWCY&quot; - GUADIX'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total><georss:featurename>Guadix, España</georss:featurename><georss:point>37.3003963 -3.134583300000031</georss:point><georss:box>37.1384758 -3.2972553000000313 37.4623168 -2.971911300000031</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-80045990797773720</id><published>2011-08-11T17:40:00.002+02:00</published><updated>2011-08-11T17:44:10.709+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienne życie w Andaluzji'/><title type='text'>KADYKS W ŚRODKU LATA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Kadyks/T%C5%82ok%20na%20pla%C5%BCy.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Kadyks/T%C5%82ok%20na%20pla%C5%BCy.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;To miało być pracowite popołudnie. &lt;/b&gt;Pojechałam do Kadyksu, żeby napisać kilka tekstów patrząc w głębię Atlantyku (czytaj: w bardziej inspirujących okolicznościach). Na mojej ulubionej plaży La Caleta nie udało mi się nawet otworzyć parasola, o laptopie nie wspominając. Niech żyje sierpień, &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/sewilla-w-labiryncie-ciasnych-uliczek.html"&gt;&lt;b&gt;miesiąc pustych miast&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; i pełnych plaż!&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stojąc tak nad plażą z aparatem, laptopem i parasolką przypomniała mi się historia, jak w 2009 r. z planu filmowego "Knight and Day" (Tom Cruise i Cameron Diaz) na plażę La Caleta uciekło siedem byków. Teraz byków nie było, ale i tak...uciekłam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Kadyks/La%20Caleta%20pla%C5%BCa%20w%20Kadyksie.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Kadyks/La%20Caleta%20pla%C5%BCa%20w%20Kadyksie.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście nie wszędzie było aż tak tłoczno.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;W miejscu ze zdjęcia poniżej pracowałoby się nieźle, gdyby nie fakt, że bez cienia po pierwsze byłoby za gorąco, a po drugie - na ekranie laptopa nic by nie było widać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Kadyks/Le%C5%BCaki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Kadyks/Le%C5%BCaki.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze pozostaje jednak spacer po pustej starówce. Katedra w Kadyksie to jeden z najładniejszych zabytków, jakie można w Andaluzji zobaczyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Kadyks/Katedra%20w%20Kadyksie.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Kadyks/Katedra%20w%20Kadyksie.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A już jutro podróżuję do Granady! Za kilka dni dam znać, jak tam wygląda środek lata...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F08%2Fkadyks-w-srodku-lata.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-80045990797773720?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/80045990797773720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/kadyks-w-srodku-lata.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/80045990797773720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/80045990797773720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/kadyks-w-srodku-lata.html' title='KADYKS W ŚRODKU LATA'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total><georss:featurename>Cádiz, España</georss:featurename><georss:point>36.5296879 -6.292656899999997</georss:point><georss:box>36.4789859 -6.338756899999997 36.5803899 -6.246556899999997</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-3329770644424173116</id><published>2011-08-04T15:29:00.001+02:00</published><updated>2011-08-04T15:36:13.582+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='andaluzja'/><title type='text'>PLAŻOWANIE I KRABOWY KRAMIK</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Krab.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Krab.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Dziś przeniesiemy się nad Atlantyk.&lt;/b&gt; Naszym celem jest uroczy kurort &lt;b&gt;&lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=conil+de+la+frontera&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=39.791655,-3.47168&amp;amp;spn=8.675448,19.753418&amp;amp;z=6"&gt;Conil de la Frontera&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; położony niecałe pięćdziesiąt kilometrów od &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/05/o-tym-jak-kadyks-sta-sie-stolicakuby.html"&gt;&lt;b&gt;Kadyksu&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Śmiem stwierdzić, że to właśnie tutaj znajdują się jedne z najładniejszych plaż Andaluzji. Oprócz plażowania można też usiąść w cieniu palmy i... possać gotowaną łapę raka.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdy słońce chyli się ku zachodowi i na skórze zaczynają się pojawiać pierwsze oznaki gęsiej skórki, życie Conilu przenosi się z plaż na starówkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysmarowane olejkiem do opalania tłumy przemieszczają się jak na zawołanie w głąb wąskich uliczek pachnących smażonymi owocami morza i kuszącymi sklepami z pamiątkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Conil%20de%20la%20Frontera%20%282%29.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Conil%20de%20la%20Frontera%20%282%29.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zachód słońca nad Conil de la Frontera...widok z plaży&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Wakacyjny rytm dnia daje mi się we znaki, więc i ja pakuję ręcznik do torby  i zmierzam w kierunku starego miasta. Wystarczy przejść przez ulicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć wąskie uliczki Conilu&amp;nbsp;w niczym nie przypominają już maleńkiej rybackiej wioski, którą było jeszcze kilkadziesiąt lat temu, to przyjemnie jest wtopić się w ten zrelaksowany hiszpański gwar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasne, brukowane uliczki ustrojone kolorowymi kwiatami, wakacyjna atmosfera i dobre jedzenie - czego chcieć więcej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już miałam zamówić owocowy koktajl, gdy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Mamo, mamo! Kup mi ruską łapę! - usłyszałam podekscytowany głos małego chłopca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brzmi podejrzanie, prawda? Mama chłopczyka nie wyglądała na poruszoną, więc to musiał być jakiś lokalny przysmak. Żadne barbarzyńskie zachcianki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaciekawiona rozejrzałam się dookoła i ze zdumieniem zobaczyłam oblegany przez opalonych Hiszpanów kramik z morskimi stworzonkami przygotowanymi na wynos. Wyglądało trochę, jak budka z lodami, jednak do ssania i lizania były tylko łapy raków i inne potworki pachnące morzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Kramik%20z%20owocami%20morza%20Conil%20de%20la%20Frontera.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Kramik%20z%20owocami%20morza%20Conil%20de%20la%20Frontera.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moja ciekawość była większa niż ochota na owocowy deser. Kilka chwil później stałam przed szklanym kramikiem usiłując wybrać kraba, którego następnie...nie umiałam zjeść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A może tutkę z &lt;i&gt;camarones&lt;/i&gt;? - zaproponował z uśmiechem pan sprzedawca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Camarones to takie maleństwa przypominające nieobrane z głów i pancerzyków krewetki. Wizualnie nie zachęcają, ale trzeba było spróbować. Podobnie, jak &lt;i&gt;patas rusas&lt;/i&gt; - odnóża raka. Pomyślałam, że muszą być smaczne, skoro tyle osob zamiast lizaków wybierało ssanie tych czerwonawych łap. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Camarones.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Camarones.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zadowolona z zakupów rozwinęłam paczuszkę na jednej z ławeczek. Z &lt;i&gt;camarones&lt;/i&gt; poszło łatwo, bo połyka się je w całości. W tej trójkątnej tutce wyglądały trochę jak prażony ryż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/DSC_0412.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/DSC_0412.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z rakiem poszło równie gładko. Wystarczy lekko ponadgryzać pancerzykowatą łapę i do ust spływa bialutkie mięsko o całkiem przyjemnym smaku. Gdyby nie skrzypienia pancerzyku, rakową ucztę zaliczyłabym do nadzwyczaj udanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Pata%20rusa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/AGOSTO%2011/Conil%20i%20kraby/Pata%20rusa.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Najgorzej poszło mi z krabem. Od czego zacząć? Co się je, a czego nie? Żałowałam, że nie było ze mną znajomych, którzy długie miesiące spędzili w Azji i mieli doświadczenie w tych kwestiach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ostatecznie krab pojechał do domu i z pomocą Internetu dowiedziałam się jak go przygotować. Z emocji nie pamiętam, jak smakował...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ps. Macie jakieś podobne doświadczenia gastronomiczne? Co Wam zasmakowało, mimo, że wizualnie zniechęcało?&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F08%2Fplazowanie-i-krabowy-kramik.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=segoe+ui&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-3329770644424173116?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/3329770644424173116/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/plazowanie-i-krabowy-kramik.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3329770644424173116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3329770644424173116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/plazowanie-i-krabowy-kramik.html' title='PLAŻOWANIE I KRABOWY KRAMIK'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-8471188044002357482</id><published>2011-08-01T13:40:00.003+02:00</published><updated>2011-08-04T17:35:34.969+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sewilla'/><title type='text'>SEWILLA - W LABIRYNCIE CIASNYCH ULICZEK</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Gitarzysta%20Sewilla.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Gitarzysta%20Sewilla.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Było krótko przed północą, a termometr nadal wskazywał ponad 30ºC.&lt;/b&gt; W ciepłe, piątkowe wieczory sewilijska starówka przypomina zwykle gwarne targowisko pełne ludzi, hałasów i przemykających po brukowanych uliczkach bryczek. Tym razem było inaczej.Na placu katedralnym byłam tylko ja, miejscowy grajek i zaledwie kilku spacerowiczów. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Bo w lipcu i sierpniu prawie milionowe miasto robi się dziwnie puste. Mieszkańcy Sewilli uciekają do swoich drugich domów nad ocean, studenci wracają do swoich miast, a turyści dużo chętniej wybierają plażowanie, niż zwiedzanie zabytków przy temperaturze kojarzącej się bardziej z Afryką niż Europą.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po prawie pięciu latach od przeprowadzki do Sewilli postanowiłam znów pospacerować - tak bez celu - po uliczkach, dziedzińcach i zaułkach starego miasta. Jeśli będziecie tutaj latem, koniecznie zróbcie to samo: zaplanujcie wizytę tak, by dawną dzielnicę żydowską - Barrio de Santa Cruz odwiedzić późnym wieczorem/ nocą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć jej wąskie uliczki nawet w ciągu dnia są przyjemnie zacienione, to jednak dopiero koło północy jest na tyle przyjemnie, by z chęcią opuścić klimatyzowane pomieszczenie. Wiele kwiatów zaczyna pachnieć dopiero, gdy zajdzie słońce...&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam dziś na spacer po najbardziej klimatycznej dzielnicy stolicy Andaluzji...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Alkazar_wejscie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Alkazar_wejscie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;1. Spacer po Barrio de Santa Cruz zacząć można na przykład tutaj, przy wejściu do  królewskiego pałacu - Reales Alcazares. Jeszcze tylko kilkadziesiąt kroków na wprost i w prawo i  jesteśmy w najładniejszej części Sewilli.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Katedra.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Katedra.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;2. Najpierw jednak miniemy jedną z największych gotyckich świątyń na świecie - sewilijską  katedrę. A tuż koło niej - Giralda, symbol miasta - dzwonnica kościelna, która pierwotnie  służyła jako minaret.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%%0A%%0A%0A0A20Cruz9.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%20Cruz9.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;3. Na początek spaceru - mój ulubiony zaułek. Ten niski tunel łączy dawną dzielnicę żydowską  z dziedzińcem prowadzącym do placu katedralnego. Jest dość niski - podobno, by przejeżdżający  tędy w średniowieczu rycerze...nie rozpędzali się za bardzo gnając konno do królewskiego  pałacu.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/DSC_0156.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/DSC_0156.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;4. A to już kafelkowy obrazek, który znalazłam na jednym z murów w innej części miasta, na  Trianie. Tak wygląda ta sama uliczka ze zdjęcia powyżej, ale z drugiej strony.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%%0A%%0A%0A0A20Cruz8.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%20Cruz8.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;5. Uliczki dawnej dzielnicy żydowskiej są bardzo wąskie. A co z samochodami? Tutaj akurat  żaden się nie wciśnie, ale po niektórych tylko nieco szerszych, Sewilijczycy pędzą jak szaleni,  chociaż wydaje się to fizycznie niemożliwe. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%%0A%%0A%0A0A20Cruz7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%20Cruz7.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;6. A to już charakterystyczny dla tej dzielnicy obrazek. Barów tapas, z których wydobywają  się przyjemne zapachy smażonych rybek, czosnku i oliwy z oliwy jest pod dostatkiem.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/DSC_0202.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/DSC_0202.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;7. Jeszcze nigdzie, aż tak nie zwracałam uwagi na kolory budynków, jak  tutaj. A jest na co  popatrzeć: fasady i wykończenia bywają czerwone,  rdzawe, niebieskie, żółte, piaskowe,  pomarańczowe...&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%%0A%%0A%0A0A20Cruz5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%20Cruz5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;8. Odwieczny dylemat wybierających się na spacer po Santa Cruz: zabrać mapę, czy nie? Ja będę  się upierać, że...nie. Po pierwsze, niektóre uliczki są tak małe, że nie widnieją na żadnej  mapie, a po drugie kluczenie bez celu jest dużo przyjemniejsze niż koncentrowanie się na  konkretnych obiektach.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%%0A%0A20Cruz3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%20Cruz3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;9. "Tradycja i...brutalna rzeczywistość" - charakterystyczne sukienki flamenco sprzedawane w  większości sklepów z pamiątkami są..."made in China". Te prawdziwe, hiszpańskie i dużo bardziej  eleganckie można kupić w specjalnych sklepach, których również pełno na starym mieście. Jednak  zamiast kilkunastu euro, czeka nas wydatek przynajmniej 150 euro...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%%0A%%0A%0A0A20Cruz2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/Barrio%20de%20Santa%20Cruz2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;10. Z dzielnicą związanych jest wiele legend. Ta uliczka prowadzi na patio, z którym związana  jest historia..."mistrza uwodzenia", don Juana. Dla mnie jednak Patio de Doña Elvira jest  głównie sympatycznym dziedzińcem porośniętym drzewkami pomarańczy, gdzie znajduje się bar  specjalizujący się w...oliwach z oliwy. Nigdy wcześniej nie przypuszczałam, że oliwa potrafi  mieć tyle smaków! &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/IMG_4381%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Sewilla/IMG_4381%20%282%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;11. A to już dowód na to, że spacerując po Sewilli, warto czasem zadrzeć głowę i podziwiać  widoki...pod balkonami. Tutaj nigdy nie wiadomo, gdzie czai się coś ładnego...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F08%2Fsewilla-w-labiryncie-ciasnych-uliczek.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-8471188044002357482?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/8471188044002357482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/sewilla-w-labiryncie-ciasnych-uliczek.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8471188044002357482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8471188044002357482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/08/sewilla-w-labiryncie-ciasnych-uliczek.html' title='SEWILLA - W LABIRYNCIE CIASNYCH ULICZEK'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-8255160008362490978</id><published>2011-07-25T17:30:00.004+02:00</published><updated>2011-07-25T17:47:21.264+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>RONDA - MIASTO U STÓP WĄWOZU</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Widok%20na%20Puente%20Nuevo%20Ronda.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Widok%20na%20Puente%20Nuevo%20Ronda.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;Pominięcie &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=ronda&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=40.010787,-2.570801&amp;amp;spn=8.210644,19.753418&amp;amp;z=6"&gt;Rondy&lt;/a&gt; podczas podróży po Andaluzji powinno być zakazane.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze nie wiem, kto miałby ten zakaz&amp;nbsp; wydać i czym groziłoby jego złamanie, ale tak powinno być.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z braku odpowiedniego prawa, napiszę tak: jedźcie do Rondy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jak już pojedziecie, przekonacie się, że jej mieszkańcy to prawdziwi twardziele o nerwach ze stali. Dlaczego? Wielu z nich mieszka nad przepaścią i każdego poranka, odsłaniając drewniane rolety, zagląda w paszczę wąwozu o głębokości stu sześćdziesięciu metrów. Chcecie poczuć, jak to jest? Bardzo proszę!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/RondaX.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/RondaX.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wąwóz El Tajo w Rondzie: źródło (cc) - &lt;a href="http://www.sxc.hu/photo/170401"&gt;wax115&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Miasto%20Ronda.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Miasto%20Ronda.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Miasto rozdarte na dwa kawałki...Ronda&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jeszcze nie wszystko. Ten upiorny wąwóz dosłownie rozdziera Rondę na dwie części. Żeby przejść ze starej, założonej jeszcze w średniowieczu dzielnicy, do nowszej, trzeba przeciąć jeden z trzech mostów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniżej zdjęcie mapy Rondy wykonanej z kolorowych kafelków. Jak widać: po prawej stronie znajdują się zabudowania. Po lewej stronie również (widoczna jest także arena walk byków)...tylko w sam środek wdziera się rzeka i wyrzeźbiony przez nią wąwóz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/DSC_0348.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/DSC_0348.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wśród trzech mostów, najbardziej niesamowity jest tzw. Puente Nuevo. Krążą legendy, że jego twórca - po zakończnej budowie - rzucił się w przepaść, żeby nigdy nie próbować stworzyć czegoś równie doskonałego i pięknego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Most jest wysoki na 90 metrów. To mniej więcej tyle, ile liczą trzydziestopiętrowe wieżowce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Most%20Ronda%20%282%29.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Most%20Ronda%20%282%29.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Kto zażyczyłby sobie bliższego spotkania z wąwozem, istnieją przynajmniej dwie opcje:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. Delektować się widokami z wysuniętego w przepaść tarasu jednej z kilku restauracji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Ronda7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Ronda7.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Ronda%20restauracja.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Ronda%20restauracja.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. Wejść w jego głąb po 365 schodkach wybudowanych przez chrześcijańskich jeńców w czasach, gdy miastem rządzili Maurowie.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Ronda%20przepa%C5%9B%C4%87.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Ronda/Ronda%20przepa%C5%9B%C4%87.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Znacie już pierwszy powód, dla którego warto przyjechać do Rondy. O innych atrakcjach napiszę już niedługo...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F07%2Fronda-miasto-u-stop-wawozu.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-8255160008362490978?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/8255160008362490978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/ronda-miasto-u-stop-wawozu.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8255160008362490978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8255160008362490978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/ronda-miasto-u-stop-wawozu.html' title='RONDA - MIASTO U STÓP WĄWOZU'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-7057513402454001723</id><published>2011-07-20T22:07:00.004+02:00</published><updated>2011-07-25T17:48:47.688+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>MIJAS - BIAŁE MIASTECZKO I OSIOŁKI</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Taks%C3%B3wki%20osio%C5%82ki%20w%20Mijas.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Taks%C3%B3wki%20osio%C5%82ki%20w%20Mijas.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wjeżdżając do Mijas musiałam zmrużyć oczy.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostre słońce &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/sonce-plaza-wakacje-torremolinos.html"&gt;&lt;b&gt;Costa del Sol&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; odbijało się od białych ścian domów, oślepiając nieprzyzwyczajony do takiej jasności wzrok. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wzgórze, na którym przycupnęła stara część miasta, z oddali wyglądało jak przyprószone śniegiem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem, "białym puchem" okazały się przytulone do siebie ściany niewielkich domów, które &lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10pt;"&gt;– &lt;/span&gt;dla ochrony przed prażącym słońcem &lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10pt;"&gt;– &lt;/span&gt;pobielane są od wieków chropowatym wapnem. Pomiędzy domami, których kolor wyraźnie odcina się od błękitnego nieba, wiły się wąziutkie uliczki i zacienione placyki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Widok%20z%20fortecy%20Mijas.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Widok%20z%20fortecy%20Mijas.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok na białe domki Mija&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Jest jednak coś, co odróżnia Mijas od innych białych miasteczek Andaluzji.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma cztery kopytka, uparty charakter, donośny ryk i na czubku włochatego łebka nosi plakietkę informującą, że jest...taksówką. &lt;b&gt;A właściwie &lt;a href="http://www.burrostaxidemijas.es/"&gt;osiołkową taksówką&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Mijas%20osio%C5%82ek.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Mijas%20osio%C5%82ek.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Osiołkowe taxi&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Mijas jest jedną z kilku hiszpańskich miejscowości, które oferują usługi tzw. "burro  taxi - osiołkowych taksówek".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zwierzaki wykorzystywane były do pracy w polu, jednak wraz z uprzemysłowieniem andaluzyjskiej wsi, ich rola uległa zmianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Mijas konkretnie, wszystko zaczęło się od turystów, którym osiołki tak przypadły do gustu, że wracający z pola chłopi bardzo często byli proszeni o zatrzymanie się i pozwolenie zrobienia zwierzakom pamiątkowych zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Osio%C5%82ki%20w%20Mijas.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Osio%C5%82ki%20w%20Mijas.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Osiołkowy postój taksówkowy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;I tak narodził się pomysł, by niechciane już w rolnictwie osiołki pełniły role "turystycznych ambasadorów Mijas", wożąc ich na swoich grzbietach po najładniejszych zakątkach miasteczka. Takich nietypowych "taksówek" jest w Mijas około 70.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Pustelnia%20w%20Mijas%20z%20zewnatrz.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Pustelnia%20w%20Mijas%20z%20zewnatrz.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pustelnia w Mijas&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Idźmy jednak dalej. Na wprost osiołkowego postoju taksówek znajduje się maleńka, wydrążona w skale pustelnia. Powstała w miejscu, w którym w XVI w. miała ukazać się kilku pasterzom Matka Boska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz obok pustelni znajduje się restauracja i punkt widokowy, skąd rozciągają się piękne widoki na Wybrzeże Słońca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Widok%20na%20wybrze%C5%BCe%20Mijas.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Widok%20na%20wybrze%C5%BCe%20Mijas.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W dole Mijas Playa i Fuengirola&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Po sąsiedzku znajduje się także pierwszy z wielu sklepów z pamiątkami, w których królują wyroby z wielokolorowej ceramiki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Typowy%20sklep%20z%20pami%C4%85tkami%20Mijas.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Typowy%20sklep%20z%20pami%C4%85tkami%20Mijas.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Sklep z pamiątkami w Mijas&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Ceramika%20z%20Mijas2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Ceramika%20z%20Mijas2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ceramika w Mijas&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Najpiękniejsze zakątki miasteczka znajdują się jednak kilka minut spacerem stąd. Trzeba tylko wspiąć się po dość stromych schodach, które stanowią bramę do urokliwych uliczek starego miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć większość turystów zmierza od razu do powstałej w 1900 r. areny walk byków i parku, w którym zbudowano dwie fontanny, które wieczorami zmieniają swoje kolory w rytm muzyki - dla mnie największą przyjemnością było po prostu zanurzenie się w urokliwe, brukowane uliczki pełne kawiarenek i domów z - oczywiście - bielonymi wapnem ścianami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Uliczki%20Mijas.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Uliczki%20Mijas.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kawiarenki, bary, tawerny...uliczki Mijas&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Mijas%20detale.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/Mijas%20detale.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Uliczki Mijas, "kocie" detale&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A po zwiedzaniu miasta...zostaje nieco bardziej "leniwa" część Mijas - Mijas Playa, czyli długi pas wybrzeża zachęcającu do wypoczynku. Wystarczy tylko zjechać serpentynowatą drogą w dół. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/DSC_0108.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Mijas/DSC_0108.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mijas Playa, czyli nadmorska część miasteczka&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;No to wypocznijmy trochę. W słońcu i pod parasolkami miejsca jest pod dostatkiem:)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F07%2Fmijas-biae-miasteczko-i-osioki.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=trebuchet+ms&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-7057513402454001723?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/7057513402454001723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/mijas-biae-miasteczko-i-osioki.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7057513402454001723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7057513402454001723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/mijas-biae-miasteczko-i-osioki.html' title='MIJAS - BIAŁE MIASTECZKO I OSIOŁKI'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>14</thr:total><georss:featurename>Mijas, España</georss:featurename><georss:point>36.5956989 -4.637618800000041</georss:point><georss:box>36.5260759 -4.8465098000000415 36.6653219 -4.428727800000041</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-6863545749160360039</id><published>2011-07-16T09:50:00.003+02:00</published><updated>2011-07-25T18:53:52.376+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>HISZPAŃSKI POMIDOR O KILKU TWARZACH</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Pomidory.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Pomidory.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Źródło (cc) -&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/pressebereich_dehner/5608810677/sizes/m/in/photostream/"&gt;Pressebereich Dehner Garter Center&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Co robisz?&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Wiesz...w sumie to, co widać - kroję pomidora na kanapkę&lt;b&gt; &lt;/b&gt;- odpowiedziałam nieco zdziwiona pytaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A czemu go nie wetrzesz w tą grzankę? O, właśnie tak...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miguel - mój nowy kolega z pracy - pospiesznie zgarnął z&amp;nbsp; wiklinowego koszyka małego czerwonego pomidorka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przekroił go dokładanie w połowie i&amp;nbsp; taką jedną połówkę szybkimi ruchami wtarł w gorącą grzankę, polał oliwą z oliwy i posypał solą. W ten sposób, pewnego słonecznego poranka na &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/07/costa-brava-sprawdzony-przepis-na-udany.html"&gt;&lt;b&gt;Costa Brava&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; poznałam pierwszy z "klasyków" hiszpańskiej kuchni - &lt;b&gt;pan tumaca&lt;/b&gt;. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Pan%20tumaca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Pan%20tumaca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pan tumaca, źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/jlastras/3495547404/sizes/m/in/photostream/"&gt;jlastras&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O ile pan tumaca (uwaga, podawany także jako zakąska, nie tylko grzanka na śniadanie) swoim rodowodem sięga Katalonii, o tyle kolejna "pomidorowa odsłona" związana jest z Andaluzją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzecz dzieje się w Sewilli, w barze którym zazwyczaj jadam śniadanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ja:&lt;/b&gt; Poproszę grzankę z pomidorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kelnerka:&lt;/b&gt; Nie ma pomidora, skończył się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ja:&lt;/b&gt; W takim bądź razie poproszę grzankę z samym masłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kelnerka:&lt;/b&gt; Dobrze, chociaż....- i tu pani tajemniczo zniżyła głos - mam &lt;b&gt;COŚ TAKIEGO, &lt;/b&gt;po czym spod lady wyciągnęła talerz z pokrojonym w cienkie plasterki pomidorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Kanapka%20z%20pomidorem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Kanapka%20z%20pomidorem.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"Nie ma pomidora, ale jest COŚ TAKIEGO" - jak na zdjęciu...źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/najlaa/1331668222/sizes/m/in/photostream/"&gt;najlaa&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Aha. Czyli pomidor w plasterkach &lt;b&gt;NIE JEST&lt;/b&gt; pomidorem. Będzie trzeba przyswoić nową teorię - pomyślałam rozbawiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co w takim bądź razie jest pomidorem, który nadaje się na andaluzyjską grzankę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pomidor w płynie&lt;/b&gt;. Oczywiście w wielu miejscach dostaniemy zwykłego pomidora w plasterkach, jednak większość barów serwuje (w szklaneczkach, dzbaneczkach, a nawet...&lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/08/nie-daj-sie-zaskoczyc-w-sewilijskim.html"&gt;&lt;b&gt;cukiernicach&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;) pomidora zmiksowanego z oliwą z oliwy, solą, pieprzem, czasem czosnkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kanapce wygląda to mniej więcej tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Hiszpa%C5%84skie%20tosty%20z%20pomidorem%20i%20oliw%C4%85.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Hiszpa%C5%84skie%20tosty%20z%20pomidorem%20i%20oliw%C4%85.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pomidor w płynie...- źródło flick (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/chickenet/2357668475/sizes/m/in/photostream/"&gt;Amberly y David&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Teoretycznie jest podobne do katalońskiego pan tumaca, choć jeśli pomidorowej miksturki nałożymy zbyt szczodrze, można się pobrudzić. Pan tumaca jest - ujmując elegancko - subtelniejszy. Nic nie ma prawa się wylać, chyba że przesadzimy z oliwą z oliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i na to jest sposób. Przed polaniem grzanki oliwą, trzeba zrobić nożem malutkie otworki, dzięki którym oliwa wniknie w chlebowe szczelinki. Tą samą technikę można zastosować przy nakładaniu płynnego pomidora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Grzanka%20z%20oliw%C4%85%20z%20oliwy%20Hiszpania.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Grzanka%20z%20oliw%C4%85%20z%20oliwy%20Hiszpania.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W grzance należy zrobić nożem otworki...i oliwa już się nie przeleje -źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/nomemireis/3486910084/sizes/m/in/photostream/"&gt;El Hermano Pila&lt;/a&gt; &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Bogatsi o wiedzę z zakresu nakładania na grzankę pomidora i oliwy z oliwy możemy przejść do prawdziwego hitu hiszpańskiej gastronomii - &lt;b&gt;gazpacho andaluz&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz za &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/04/sonce-plaza-i-paella.html"&gt;paellą&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; to chyba najbardziej popularne danie rodem z Hiszpanii, a dokładanie Andaluzji. Gazpacho to nic innego jak zupa - chłodnik i w której skład wchodzą zmiksowane pomidory, oliwa z oliwy, sól, pieprz&amp;nbsp; chleb, czosnek (...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Gazpacho%20andaluz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Gazpacho%20andaluz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"Gazpacho RIQUISISISIMO", czyli chłodnik pomidorowy przeprzeprzepyszny - źródło flick (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/3oheme/3997828341/sizes/m/in/photostream/"&gt;3oheme&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Nigdy nie przepadałam za zimnymi zupami, ale gdy za oknem powiewa znad Sahary i &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/07/lato-w-andaluzji-kilka-sposobow-na.html"&gt;&lt;b&gt;termometr wskazuje 40ºC w cieniu&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, wierzcie mi, że nie ma nic przyjemniejszego niż łyk zmrożonego gazpacho.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, łyk. Nie łyżka. Można zjeść zupę w klasyczny sposób, z głębokiego talerza, ale lokalne bary tapas podają je bardzo często w szklaneczkach. Z lodem, wprost ze szklanego dzbaneczka przechowywanego w lodówce. Latem w andaluzyjskich barach królują szklaneczki zimnego piwa i pomidorowy chłodnik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Gazpacho%20andaluz%20Hiszpania.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Gazpacho%20andaluz%20Hiszpania.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A oto szklaneczka gazpacho -&amp;nbsp; źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/morydd/454095557/sizes/m/in/photostream/"&gt;Morydd&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Ostatni wątek dotyczyć będzie &lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/8.%20SIERPIE%C5%83/MINIPOSTS/index.pdf"&gt;&lt;b&gt;corocznej wojny na pomidory&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, zwanej La Tomatina, która odbywa się w niewielkiej miejscowości Buñol, położonej niedaleko &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2011/04/podwodny-swiat-walencji.html"&gt;&lt;b&gt;Walencji&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z całej Hiszpanii dowożone są do Buñol tony pomidorów, by następnie ponad 40 tysięcy przybylych tu osób mogło się nimi obrzucać...Jest to tradycja sięgająca mniej więcej 1945 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas "wojny" zużytych zostaje ponad 100 ton pomidorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Bitwa%20na%20pomidory.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Pomidory/Bitwa%20na%20pomidory.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widoki "powojenne", czyli wielka pomidorowa mazia - źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/renotahoe/3869947762/sizes/m/in/photostream/"&gt;RenoTahoe&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;Pomidor pod taką - jak na zdjęciu &lt;/b&gt;&lt;b&gt;- &lt;/b&gt;&lt;b&gt;postacią, nie trafia już na żadne kanapki. Na chodnikach zbiera się za to "dywanik" sięgający nawet 25 centymetrów...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F07%2Fhiszpanski-pomidor-o-kilku-twarzach.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-6863545749160360039?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/6863545749160360039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/hiszpanski-pomidor-o-kilku-twarzach.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6863545749160360039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/6863545749160360039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/hiszpanski-pomidor-o-kilku-twarzach.html' title='HISZPAŃSKI POMIDOR O KILKU TWARZACH'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>20</thr:total><georss:featurename>Sevilla, España</georss:featurename><georss:point>37.38263999999999 -5.9962950999999975</georss:point><georss:box>37.311115499999985 -6.118511099999997 37.45416449999999 -5.874079099999998</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-3352406193992810819</id><published>2011-07-12T12:45:00.002+02:00</published><updated>2011-07-12T12:50:23.566+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania ciekawostki'/><title type='text'>W KSIĘŻYCOWĄ JAŚMINOWĄ NOC</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Jasminowa%20noc/Sprzedawca%20ja%C5%9Bmin%C3%B3w.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="264" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Jasminowa%20noc/Sprzedawca%20ja%C5%9Bmin%C3%B3w.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Sprzedawca jaśminu - za dnia. Źródło flicker (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/3059349393/3400266612/sizes/l/in/photostream/"&gt;emilio labrador&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wszystko zaczęło się od sprzedawcy jaśminu.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spacerował po nadmorskim bulwarze z wiklinową tacą obładowaną uplecionymi w trójkąciki kwiatami jaśminu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kosztowały chyba pół dinara. Nie pamiętam dokładnie. To było już dziesięć lat temu.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętam za to, że granatową noc rozświetlały kolorowe fontanny, migoczące nad wejściami do restauracji neony i przeglądający się w spokojniej tafli morza księżyc. I tylko kołyszące się na lekkich falach jachty brzęczały miarowo wypełniając nocne odłosy tunezyjskiego Port El Kantaoui. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choć sprzedawca jaśminu zboczył do jednej z wąskich uliczek odchodzących od portu, w powietrzu jeszcze przez kilka chwil unosiła się mgiełka słodkiego, nieco duszącego kwiatowego zapachu.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tamtą księżycową noc pachnącą jaśminem po raz pierwszy pomyślałam, że  chciałabym kiedyś mieszkać w jednym ze śródziemnomorskich krajów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Jasminowa%20noc/Port%20El%20kantaoui.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Jasminowa%20noc/Port%20El%20kantaoui.jpg" style="cursor: move;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tak mniej więcej wspominam tamto miejsce - Port El Kantaoui (Tunezja). Źródło (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/jm999uk/480306827/sizes/m/in/photostream/"&gt;johnmuk&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I wcale nie dla słońca i 20ºC w listopadzie, ale dla ich zapachów: mieszanki jaśminu, owoców cytrusowych, smażonych na oliwie z oliwy krewetek, lawendy i innych mniej lub bardziej egzotycznych roślin. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Jasminowa%20noc/Kwiat%20ja%C5%9Bminu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Jasminowa%20noc/Kwiat%20ja%C5%9Bminu.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kwiat jaśminu (lub gatunku z tej samej rodziny...), &lt;a href="http://www.sxc.hu/browse.phtml?f=download&amp;amp;id=299907"&gt;źródło (cc)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sześć lat po spotkaniu ze sprzedawcą jaśminu w Tunezji mieszkałam już w Andaluzji. I choć od Morza Śródziemnego dzielą mnie dwie godziny jazdy samochodem, to pod moim sewilijskim blokiem rośnie ogromny jaśminowiec przypominający moje dawne marzenia...&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;PS.&amp;nbsp; Jaśmin w Tunezji pachnie nieco inaczej niż w Hiszpanii. Inaczej też pachnie ten w Polsce. Istnieje podobno kilkaset gatunków tej rośliny, więc nawet wyglądem się różnią...Ale wszystkie bardzo lubię wąchać. Bez wyjątku.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F07%2Fw-ksiezycowa-jasminowa-noc.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-3352406193992810819?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/3352406193992810819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/w-ksiezycowa-jasminowa-noc.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3352406193992810819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3352406193992810819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/w-ksiezycowa-jasminowa-noc.html' title='W KSIĘŻYCOWĄ JAŚMINOWĄ NOC'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total><georss:featurename>Gobernación de Susa, Túnez</georss:featurename><georss:point>35.8333333 10.633333300000004</georss:point><georss:box>35.7896998 10.588836300000004 35.8769668 10.677830300000004</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-5904532533292586837</id><published>2011-07-07T12:36:00.006+02:00</published><updated>2011-07-07T13:10:46.153+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gibraltar'/><title type='text'>GIBRALTAR I JEGO LOTNISKO</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar%20widok%20na%20pas%20startowy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar%20widok%20na%20pas%20startowy.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;źródło flickr (cc) - &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/quikelopez/"&gt;quikelopez&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Gibraltar ma najbardziej intrygujące lotnisko w całej Europie&lt;/b&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby dostać się do miasta trzeba&amp;nbsp; przejechać lub przejść pieszo drogę, która...krzyżuje się z czynnym pasem startowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innej opcji nie ma.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Gdy&amp;nbsp; zbliża się pora startu lub lądowania - opadają szlabany i droga przecinająca pas zostaje zamknięta. Przy odrobinie szczęścia, z odległości kilkunastu metrów zobaczymy rozpędzający się i ciężko wzbijający się w powietrze samolot. Równie interesujące jest obserwowanie startu lub lądowania samolotu z jednego z wielu punktów widokowych wznoszącej się ponad 400 m n.p.m. gibraltarskiej Skały.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Lotnisko%20gibraltarskie%20z%20lotu%20ptaka.png" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Lotnisko%20gibraltarskie%20z%20lotu%20ptaka.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Po środku widać ciągnący się ku morzu pas startowy. Przecinająca go żółta nitka, to jedyna droga dojazdowa do miasta, źródło &lt;a href="http://maps.google.es/maps?hl=es&amp;amp;xhr=t&amp;amp;q=gibraltar&amp;amp;cp=5&amp;amp;bav=on.2,or.r_gc.r_pw.&amp;amp;biw=1280&amp;amp;bih=590&amp;amp;um=1&amp;amp;ie=UTF-8&amp;amp;sa=N&amp;amp;tab=wl"&gt;Google Maps&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Madame, proszę się nie zatrzymywać. Proszę iść dalej - w pierwszej  chwili nawet nie zorientowałam się, że stojący jakieś kilkanaście metrów  ode mnie policjant z megafonem mówił&amp;nbsp; właśnie do mnie. Bo niby dlaczego?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Stałam pośrodku gibraltarskiego pasa startowego z aparatem w ręku i z   rosnącym napięciem fotografowałam Boeinga, który najwyraźniej za kilka   chwil planował odlot.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Pas%20startowy%20Gibraltar.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Pas%20startowy%20Gibraltar.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Gibraltarska Skała - żeby do niej dojść, trzeba przeciąć ruchliwy pas startowy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Silniki były włączone, w powietrzu unosił się  zapach kerozyny, a ostatni pasażerowie wspinali się po metalowych  schódkach na pokład.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przecinając pas startowy...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Powtarzam, proszę iść dalej, proszę przestać robić zdjęcia - dopiero teraz doszło do mnie, że pół Gibraltaru mogło usłyszeć policyjną komendę skierowaną do mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Posłusznie - bo po co narażać się policji Jej Królewskiej Mości - zeszłam z pasa za niepozorną, metalową barierkę. Przy barierce i szlabanach ustawiono sygnalizację świetlną regulującą ruch pieszy i kołowy na pasie startowym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/DSC_0163.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/DSC_0163.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A przy barierkach napis informujący że za barierkami jest czynny pas startowy i...żeby przejść go szybko&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Będzie startował, czy nie? - z rozmyślań nad wstydliwym incydentem na lotnisku wyrwał mnie wysoki Niemiec, który podobnie jak ja nie mógł się wprost doczekać osławionego widoku wzbijającego się nad Gibraltar samolotu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Chyba tak...ale nie wiem za ile - wszystkie znaki na niebie wskazywały, że jednak dość niedługo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po dwudziestu minutach oczekiwania opadły szlabany, a znajomy mi pan policjant - ten od megafonu - zaczął przeganiać z pasa ostatnich turystów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można było się poczuć, jak przed przejściem kolejowym. No, może z takim wyjątkiem, że tuż za szlabanami kolejowymi nigdy nie widziałam...kolczatek. Tutaj tak, choć grubością nie porażała. Pan policjant przerzucił ją zamaszystym ruchem na całą szerokość drogi.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar%20lotnisko.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar%20lotnisko.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Szlaban w dół, kolczatki w ruch...zaczyna się!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po kolejnej chwili, huk gotowych do startu silników zagłuszył wszystkie inne dźwięki dochodzące z lotniska i pasa startowego. Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samolot wycofał się z miejsca, w którym był zaparkowany, skierował się na lewą stronę pasa, zakręcił i kilka chwil później odkleił się ciężko od asfaltu i poszybował w górę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar%20start%20samolotu.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar%20start%20samolotu.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Podczas gdy samolot kołuje... pan policjant czujnie pilnuje, by nikt nie wtargnął na pas&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar%20start%20samolotu%203.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Gibraltar%20start%20samolotu%203.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Samolot tuż przed oczami sporej grupki osób zaczyna wzbijać się w powietrze&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Start.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/Start.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I wyżej i wyżej....&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/DSC_3896.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Lotnisko%20na%20Gibraltarze/DSC_3896.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Aż wszystko wraca do normalności...policjant ściąga kolczatki i można w końcu pójść do miasta na zakupy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Mam nadzieję, że podobała Wam się wycieczka...na pas startowy Gibraltaru. Jeśli pozostał Wam niedosyt, zapraszam &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/08/na-gibraltarze-cz1.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/08/na-gibraltarze-cz2.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt; - opisuję moje zeszłorocze wrażenia ze zwiedzania Gibraltaru.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F07%2Fgibraltar-i-jego-lotnisko.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-5904532533292586837?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/5904532533292586837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/gibraltar-i-jego-lotnisko.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5904532533292586837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5904532533292586837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/gibraltar-i-jego-lotnisko.html' title='GIBRALTAR I JEGO LOTNISKO'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total><georss:featurename>Gibraltar</georss:featurename><georss:point>36.137741 -5.3453739999999925</georss:point><georss:box>36.1121315 -5.364173999999992 36.1633505 -5.326573999999993</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-3101103767301573156</id><published>2011-07-03T17:45:00.002+02:00</published><updated>2011-07-03T18:06:05.356+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>ZŁOTO W PŁYNIE - HORCHATA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/DSC_0082.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/DSC_0082.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jest początek lipca i z sewilijskiego nieba leje się żar.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż nie. Słowo "leje" jest jak obietnica orzeźwiającego deszczu. Może nawet burzy. Po nich jednak ani śladu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nad rozgrzanym asfaltem majaczą opary gorącego powietrza, które kojarzą  mi się z reportażami z Sahary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mieszkaniu atmosfera też dość tropikalna -  klimatyzacja od kilku dni coś jakby niedomagała. A termometr? Ten pokazuje, że dziś się nieco ochłodziło - "tylko" 39ºC.&amp;nbsp; Mogło być gorzej. Ale żar jak wisiał, tak wisi nad stolicą Andaluzji. Jak wyrok, co go to nawet niektórzy lubią.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dobrze, że tylko tymczasowy jest ten wyrok. Z drugiej jednak strony- wydawany jest co roku. Byle dotrwać do października i znów nastanie przyjemne 20ºC.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/STYCZE%C5%83%202011/NERJA/IMG_2145.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/STYCZE%C5%83%202011/NERJA/IMG_2145.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jesień w Andaluzji, czyli w końcu można posiedzieć na plaży bez upałów i tłumów&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Marząc o jesieni (andaluzyjskiej, oczywiście), pomyślałam &lt;b&gt;O NIEJ&lt;/b&gt;: zimnej, orzeźwiającej i o dziwnym smaku mleczno - słodko - ziemniaczano - ziemistym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Horchata&lt;/b&gt; (po polsku "orszada"), to tradycyjny napój z okolic Walencji. Kto jej nie spróbuje odwiedzając wschodnią Hiszpanię, to jakby nie zobaczył flamenco podczas pobytu w Andaluzji albo nie posmakował gotowanej ośmiornicy zwiedzając Galicję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Horchata1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Horchata1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/justinwkern/3723221185/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło flickr (cc) - kern.justin&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Wygląda apetycznie, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;A jak ze smakiem? Jeszcze kilka miesięcy temu szłam w zaparte, że jest niedobra. Że smakuje jak&amp;nbsp; rozcieńczony napój z nieugotowanych ziemniaków*. A wszystko przez wspomnienie tamtej horchaty sprzed jedenastu lat na Costa Brava.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co to za glinianka w tym kubku? I czemu to tak dziwnie pachnie? - zapytała z grymasem na twarzy&amp;nbsp; koleżanka Aga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie wiem co to właściwie jest. Horchata się nazywa - taki lokalny przysmak - po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że napój faktycznie pachnie i wygląda jak rozpuszczona w wodzie glina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Horchata3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Horchata3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp; &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/justinwkern/3723221185/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło flickr (cc) &lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/justinwkern/3723221185/sizes/m/in/photostream/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/dereklo/5448103487/sizes/m/in/photostream/"&gt;- dlothbigasian&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy zadziałała psychika, czy tamten napój faktycznie był niedobry. Albo może kubki smakowe nie&amp;nbsp; były jeszcze dostrojone do smaków Hiszpanii? Nie polubiłyśmy się z mrożoną orszadą. Na miłość przyszedł czas dopiero całą dekadę później. I pierwsza po latach randka wypadła w "stolicy" tego napoju, Walencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Horchata.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Horchata.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kończąc kilkudniową wizytę w Walencji postanowiłam się skusić. Spacerując po centrum miasta skierowałam kroki do kultowej niemal "Horchateria de Santa Catalina" (dosłownie "Orszadownia" św. Katarzyny. Jest to bar specjalizujący się w orszadach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Skoro od dwustu lat serwują tutaj orszady, to chyba coś w tym miejscu i ich napojach musi być? - myślałam przełykając pierwszy łyk. I co? Zimne. Ziemiste. Ale dobre. Lekko słodkie. Orzeźwiające. &lt;b&gt;DOBRE!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak nakazuje "tradycja", do orszady zamówiłam podłużne ciasteczka zwane "fartons", które same w sobie nie mają nic nadzwyczajnego, ale razem komponują się świetnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Orszada.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Orszada.jpg" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/justinwkern/3723221185/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło flickr (cc) &lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/espirulina/170445025/sizes/m/in/photostream/"&gt;-Ana*&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- No dobrze - powiecie - ale co to jest ta horchata?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Horchata to napój, który przygotowuje się z wody, cukru i migdałów. Ale nie tych, które znamy z paczuszek z bakaliami. To migdały ziemne (cibora jadalna) zwane w Hiszpanii chufas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ich uprawę w okolicach Walencji wprowadzili Arabowie podczas kilkusetletniej dominacji nad Półwyspem Iberyjskim, choć podobno napojem z migdałów ziemnych opijano się już w...starożytnym Egipcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Chufas.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/LIPIEC/Horchata/Chufas.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/justinwkern/3723221185/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło flickr (cc) &lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/palm_z/4833891930/sizes/m/in/photostream/"&gt;-palm z&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Prawdziwą stolicą horchaty jest Alboraya - obecnie w granicach miasta Walencji, choć kiedyś była to osobna wioska. Nic więc dziwnego, że właśnie w tej części miasta odnajdziemy orszadowe "zagłębie", w tym aleję...Orszadową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzdłuż alei znajduje się mnóstwo barów z orszadą, w tym jedna - słynna także poza granicami Walencji - Horchater&lt;span class="st"&gt;í&lt;/span&gt;a Daniel, w której napojem raczy się sam Salvador &lt;span class="st"&gt;Dalí&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli kogoś nie przekonuje mój opis...Jedna z legend mówi, że nazwa "horchata" wywodzi się ze zlepku hiszpańskich słów "oro" - złoto oraz "chata" - dziewczyna. Kilka wieków temu jeden z panujących monarchów miał w ten sposób zachwalić orszadę, którą podała mu pewna wiejska dziewczyna: &lt;span class="st"&gt;"Esto no es leche de chufa, esto es oro, chata" ("To nie jest mleko z migdałów, to jest złoto dziewczyno!).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć smacznego! A kto orszady nie lubi...może chociaż na fartons się skusicie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F07%2Fzoto-w-pynie-horchata.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=trebuchet+ms&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;*Nie wiem, jak smakuje napój z nieugotowanych ziemniaków, ale mam swoje podejrzenia :)&lt;br /&gt;** Tekst napisałam w większość w przeddzień publikacji...jak na złość (szczęście) dziś temperatura jest zupełnie inna. Od ponad dwóch tygodni w końcu nie trzeba włączać klimatyzacji! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-3101103767301573156?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/3101103767301573156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/zoto-w-pynie-horchata.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3101103767301573156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/3101103767301573156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/07/zoto-w-pynie-horchata.html' title='ZŁOTO W PŁYNIE - HORCHATA'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>22</thr:total><georss:featurename>Valencia, España</georss:featurename><georss:point>39.4702393 -0.37680490000002465</georss:point><georss:box>39.2909918 -0.4650154000000246 39.649486800000005 -0.2885944000000247</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-7123668229500477813</id><published>2011-06-28T16:43:00.003+02:00</published><updated>2011-06-28T17:47:05.649+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>WIATRAKI Z LA MANCHY</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha205%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha205%20%282%29.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Jedź za owcami. O tam, w górę. Na samą górę&lt;/b&gt; - krzyknął do mnie starszy jegomość z wypalonym do połowy papierosem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobrze. Skoro tak, to pojadę za tą beczącą i brzęczącą głuchymi dzwoneczkami gromadką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Don Pedro, don Pepe, czy jak starszemu panu mogło mieć na imię - wyglądał na miejscowego. A skoro miejscowy, to na pewno wie, gdzie znajduje się ich najcenniejszy towar eksportowy - znane na całym świecie wiatraki Don Kiszota. Nic, tylko jechać za owcami w górę porośniętego wyschniętymi trawami wzniesienia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha221.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha221.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez kolejne kilka minut przed oczami miałam tylko kołyszące się beżowo - szare zadki owiec i znikającą gdzieś z przodu sylwetkę pasterza z białą czapeczką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha194.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha194.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dookoła pusto - trawy, trochę ostów i zapach kurzu wdzierający się do samochodu przez uchylone okno. Aż trudno uwierzyć, że na samym dole byłam świadkiem eksplozji kolorów. Dominowała czerwień maków, ale nie tylko. A teraz, im wyżej tym smutniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha232.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha232.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na rozwidleniu dróg stadko podreptało w prawo, a mi przyszło obrać odwrotny kierunek, bo w oddali po lewej majaczyły już wapienne sylwetki młynów, które dzięki powieści Cervantesa zrobiły zawrotną karierę na światową skalę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha215.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha215.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Mota del Cuervo, Kastylia La Mancha&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Istnieje co prawda więcej miejsc, w których zobaczyć można typowe dla La Manchy wiatraki, ale podobno to właśnie te &lt;b&gt;-&lt;/b&gt; w &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=campo+de+criptana&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=39.926588,-2.922363&amp;amp;spn=8.288076,19.753418&amp;amp;z=6"&gt;&lt;b&gt;Campo de Criptana&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;- &lt;/b&gt;zainspirowały Cervantesa i to właśnie z nimi usiłował walczyć Błędny Rycerz Don Kichot.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha235.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha235.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "Fortuna sprzyja naszym zamiarom bardziej, niżbyśmy pragnąć mogli. Oto  patrz tam, przyjacielu Sanczo Pansa, gdzie ukazuje się trzydzieści lub  więcej potwornych olbrzymów, z którymi zamyślam stoczyć walkę i  wszystkich życia pozbawić; łup po nich niechaj będzie początkiem naszego  wzbogacenia się, jest to bowiem słuszna wojna i doniosła służba boża  znieść tak podłe nasienie z oblicza ziemi." &lt;i&gt;- &lt;/i&gt;powiedział don Kichot do swojego giermka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha229.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha229.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Współcześnie nie ma tu już trzydziestu wiatraków, a jedynie dziesięć. A w ich wnętrzach - informacja turystyczna, muzea i wystawy oryginalnych maszynerii. Za wejście do każdego z wiatraków trzeba zapłacić 0,60€.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha300.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Wiatraki/Castilla_la_Mancha300.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;I gdy tak stałam i patrzałam na te wiatraki, zaczęłam się zastanawiać...kto był bardziej szalony: don Kichot, który chciał walczyć z wiatrakami, czy my wszyscy turyści, którzy ściągamy w to miejsce, mimo, że Błędny Rycerz na prawdę nie istniał? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F06%2Fwiatraki-z-la-manchy.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-7123668229500477813?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/7123668229500477813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/wiatraki-z-la-manchy.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7123668229500477813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/7123668229500477813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/wiatraki-z-la-manchy.html' title='WIATRAKI Z LA MANCHY'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total><georss:featurename>13610 Campo de Criptana, España</georss:featurename><georss:point>39.402287 -3.1221497999999883</georss:point><georss:box>39.2403575 -3.223975299999988 39.5642165 -3.0203242999999884</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-5204284951337774040</id><published>2011-06-24T22:40:00.002+02:00</published><updated>2011-06-24T22:52:23.220+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>SŁOŃCE, PLAŻA, WAKACJE - TORREMOLINOS</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos7.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos7.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Leżałam na plażowej kanapie&lt;/b&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;wśród olbrzymich pomarańczowych poduch i mrużąc lekko oczy patrzałam na błękitne niebo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było wczesne popołudnie i rozpalone czerwcowe powietrze leniwie unosiło się nad wysmarowanymi pachnącymi olejkami plażowiczami, zapraszając do poobiedniej drzemki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wąskim pasie brunatnego piaseczku ciasno porozstawiane były&amp;nbsp; w kierunku morza leżaki ze słomkowymi parasolami, w których słabym cieniu schronienia szukali turyści od Irlandii - przez Belgię i Holandię - po Niemcy, Polskę i Rosję. Za plecami&amp;nbsp; wznosiły się za to hotele - molochy o bogatych programach animacyjnych i turkusowych basenach, które razem wzięte są w stanie ugościć nawet całą ludność Chełmna (ok.20.000).&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Pla%C5%BCa%20Torremolinos.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Pla%C5%BCa%20Torremolinos.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Witajcie w &lt;a href="http://maps.google.es/maps?q=torremolinos&amp;amp;hl=es&amp;amp;ll=39.605688,-4.262695&amp;amp;spn=8.32666,19.753418&amp;amp;z=6"&gt;&lt;b&gt;Torremolinos&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;  - największym&amp;nbsp; kurorcie Costa del Sol, gdzie szykując się do dżemki na plaży nie liczy się wyimaginowanych owieczek,  tylko przelatujące nad głowami samoloty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasteczko&amp;nbsp; położone jest zaledwie  kilka kilometrów od niezwykle ruchliwego lotniska w Maladze i wypchane po brzegi czartery  nieustannie krążą nad relaksującymi się przy basenach i plażach turystami.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Samolot.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Samolot.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/bruno_hotz/2705081698/sizes/m/in/photostream/"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze sześćdziesiąt lat temu Torremolinos było spokojną rybacką wioską zamieszkiwaną przez zaledwie kilka tysięcy osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie, to jedno z najbardziej rozbawionych i międzynarodowych miejscowości Andaluzji. Jedna czwarta z ponad. 60 tys mieszkańców, to obcokrajowcy pochodzący ze 130 krajów świata.&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Hotel%20Puente%20Real2%20.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Hotel%20Puente%20Real2%20.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dla wielu osób Torremolinos to tłok, komercja i Hiszpania bez klimatu. Z drugiej jednak strony, obok przeinwestowanych hotelami terenów nadal można odnaleźć urokliwe miejsca, jak chociażby skąpany przez 300 dni w roku słońcem nadmorski deptak, Paseo Maritimo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wzdłuż deptaka - ulubionego przez Hiszpanów miejsca do nocnej jazdy na rolkach- znajdują się nadmorskie&amp;nbsp; kluby, w których od wczesnego przedpołudnia do białego rana pulsują latynoskie rytmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dla mnie nadbrzeże Torremolinos przede wszystkim...pachnie. Czym? Grillowanymi sardynkami smakowicie posypanymi grubymi kryształkami soli.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos3.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Kiedy zbliża się pora jedzenia - zapach morza i kokosowych olejków do opalania przyćmiewa otumaniający kubki smakowe aromat grillowanych na węglu drzewnym ryb. Sardynka - niby zwykła, popularna także w Polsce ryba - ale tam, na Wybrzeżu Słońca, smakuje jakoś inaczej. Dla mnie to smak wakacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pozostając przy wakacyjnych smakach, powróćmy do baru z plażowymi kanapo - łóżkami. Pora na orzeźwiające mojito.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos9.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Torremolinos9.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Mojito%20na%20pla%C5%BCy%20Torremolinos.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/TORREMOLINOS/Mojito%20na%20pla%C5%BCy%20Torremolinos.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kto ma ochotę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Korzystając z okazji, chciałabym życzyć wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom bloga wspaniałych wakacji, niezapomnianych wrażeń i...do przeczytania! Kolejny wpis już za kilka dni.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F06%2Fsonce-plaza-wakacje-torremolinos.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-5204284951337774040?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/5204284951337774040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/sonce-plaza-wakacje-torremolinos.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5204284951337774040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5204284951337774040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/sonce-plaza-wakacje-torremolinos.html' title='SŁOŃCE, PLAŻA, WAKACJE - TORREMOLINOS'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>35</thr:total><georss:featurename>Torremolinos, España</georss:featurename><georss:point>36.6217866 -4.5002730999999585</georss:point><georss:box>36.4769456 -4.674957099999959 36.7666276 -4.325589099999958</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-4226128997333565708</id><published>2011-06-14T09:08:00.001+02:00</published><updated>2011-06-14T09:10:03.242+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='andaluzja'/><title type='text'>W STRONĘ SŁOŃCA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Weszłam na stadion i usłyszałam chrzęst.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trybuny&lt;b&gt; &lt;/b&gt;wypełnione były dopiero w połowie, gdzieniegdzie powiewały już rozwieszone klubowe flagi. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do meczu pozostała godzina, w powietrzu czuć było mieszankę podniecenia i weekendowego luzu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miarowy odgłos chrupania wciąż wypełniał stadionową przestrzeń. Nie ma w Sewilli futbolu bez paczki nieobranych słoneczników. Nie ma   więc też meczu bez chrzęstów, chrupania i szelestu plastikowych torebek   wypełnionych ziarnami słonecznika. One są jak brakujący kawałek andaluzyjskich puzzli   do spółki z flamenco, korridą, słońcem i plażą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-8.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-8.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słoneczniki towarzyszą jednak Andaluzyjczykom dużo częściej niż tylko w trakcie meczów piłkarskich.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Statystyki to jedno - bo według nich Hiszpanie są drugim po Stanach Zjednoczonych konsumentem nasion słonecznika - a rzeczywistość to drugie. Zawsze, gdy w Sewilli ma miejsce jakieś ważne wydarzenie - Wielki Tydzień, jakiś festyn, protest- chodniki pełne są łupinek po słonecznikach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/S%C5%82oneczniki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/S%C5%82oneczniki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/ferendus/4440495225/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło (cc)&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I koniecznie muszą to być słoneczniki ze skorupkami. - Jak to możliwe, że w  Polsce sprzedaje się już obrane słoneczniki? - z niedowierzaniem pukali  się w czoło moi hiszpańscy znajomi. - Przecież w jedzeniu słonecznika  najfajniejsze jest samo obieranie i smak soli pokrywający łupinkę! - mówili.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zostawmy jednak piłkę nożną, łupinki na chodniku i statystyki. Kiedy jechałam tydzień temu z Malagi do Sewilli, z zachwytu aż przyssałam się do autobusowej szyby, gdy zobaczyłam, że na polach pojawiły się już kwiaty słonecznika.&amp;nbsp; Ponieważ nie było warunków, by porobić zdjęcia, kilka dni później wsiadłam w samochód i pojechałam za miasto...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-15.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-15.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Kilka kilometrów za miastem, gdy znikają ostatnie fabryki i magazyny, pojawia się "morze" kwiatów słonecznika&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-4.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Po hiszpańsku na słonecznika mówi się "girasol", czyli dosłownie "skręcasłońce", ponieważ -aby rosnąć- kwiaty nastawiają się w kierunku słońca.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-18.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-18.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Ja robiłam zdjęcia pod wieczór i pewnie dlatego moje słoneczniki już nie reagowaly na słabiutkie promienie zachodzącego powoli słońca....&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Girasoles/Girasol-7.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;"Skrętsłońce" to także popularne określenie na...turystów przybywających do Hiszpanii, którzy z lubością przebywają na słońcu podczas gdy Hiszpanie chowają się przed upałem i promieniami w cieniu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;A teraz, na zakończenie ciekawostka.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowując się do napisania tego tekstu, znalazłam informację, że parę lat temu w Hiszpanii do sprzedaży, w wersji limitowanej weszły słoneczniku o smaku Coca Coli. Oczywiście chodzi o łupinki nasączone tym smakiem, zamiast tradycyjnego przyprószenia solą. Hmm....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F06%2Fw-strone-sonca.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-4226128997333565708?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/4226128997333565708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/w-strone-sonca.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/4226128997333565708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/4226128997333565708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/w-strone-sonca.html' title='W STRONĘ SŁOŃCA'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-12181064171575017</id><published>2011-06-10T11:22:00.002+02:00</published><updated>2011-06-10T11:36:25.691+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>ULICZKI TOLEDO</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha287.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha287.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="goog_1787872327"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1787872328"&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;Od dwudziestu minut krążyłam po Toledo szukając parkingu.&lt;/b&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Gąszcz wąskich i stromych uliczek zastawiony był co do centymetra. Im wyżej - i bliżej starówki - tym było gorzej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny minęłam niepozorny Callejón del Capricho - Zaułek Kaprysu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Czy miejsce parkingowe w Toledo, to kaprys? - pomyślałam, bezwiednie wciskając hamulec,&amp;nbsp; omal nie prowokując stłuczki z jadącym z tyłu czerwonym Oplem. W słoneczne niedzielne przedpołudnie zapewne tak...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatecznie zaparkować się udało, ale nazwa "Zaułek Kaprysu" nie dawała mi spokoju. - Co jeszcze znajdę wśród plątaniny wąziutkich uliczek z których słynie Toledo? Sami zobaczcie - zapraszam na spacer po dawnej stolicy Hiszpanii. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwiedzanie Toledo zaczęłam od...oglądania torebek. Zerknijcie na poniższe dwa zdjęcia i będziecie wiedzieli dlaczego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha296.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha296.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;Torebka - korona i torebka -dom&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha297.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha297.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;A tu już projektanci przeszli samych siebie: torebka - pomidor, torebka -sowa i &lt;/i&gt;&lt;i&gt;torebka -ślimak...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Toledo położone jest na wzgórzu. Wspięcie się na samą górę, gdzie położone są największe zabytki, to nie lada wyczyn, gdy z nieba leje się żar. Na szczęście na samej górze czeka nagroda - kamienne uliczki w większości są przyjemnie zacienione. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha293.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha293.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;Uff, jest trochę cienia!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klucząc po mieście dotarłam do miejsca, którego nazwa może przyprawić o lekki dreszczyk:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha327.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha327.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Gdzieś, tam - na Starym Mieście Toledo - znajduje się Piekielny Zaułek...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha350.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha350.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;A w pobliżu Piekielnego Zaułka znajduje się Zaułek Diabła...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idziemy jednak dalej...&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pobliżu górującego nad miastem Alcazaru znajduje się - równie często fotografowany - Don Kichot. Jesteśmy w końcu w stolicy regionu Kastylia La Mancha, więc nie mogło go tutaj zabraknąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha301%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha301%20%282%29.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;Wracamy jednak do labiryntu uliczek...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha347.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha347.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Przed przyjazdem słyszałam, że Toledo "zalane" jest turystami ze wszystkich zakątków Europy. O ile okolice katedry i Alkazaru faktycznie pełne były zwiedzających, o tyle pozostała część miasta była pusta i cicha...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha321.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha321.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Zgadzam się jednak z tymi, którzy twierdzą, że jedną z największych przyjemności, jaką oferuje Toledo to...możliwość zgubienia się w gąszczu uliczek...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spacerujemy dalej! Po pewnym czasie trafiam na...Plac "Gry w Piłkę"...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha341.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha341.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A to już moje ulubione "ulicowe" znalezisko...Ulica "Piekarnika Herbatników"...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha311.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/ULICZKI%20TOLEDO/Castilla_la_Mancha311.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;I tym smakowitym akcentem kończy się spacer uliczkami Toledo...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F06%2Fuliczki-toledo.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-12181064171575017?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/12181064171575017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/uliczki-toledo.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/12181064171575017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/12181064171575017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/uliczki-toledo.html' title='ULICZKI TOLEDO'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-920400247143239173</id><published>2011-06-05T01:01:00.004+02:00</published><updated>2011-06-05T01:12:24.605+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>BULWAR ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA - IBIZA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza027.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza027.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Siedziałam już dziesiątą godzinę nad laptopem, &lt;/b&gt;bezskutecznie próbując dokończyć pilne zadanie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Beznadziejne sytuacje czasem jednak kończą się dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie frustrujący brak weny doprowadził na...Ibizę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy kolejne filiżanki kawy i herbaty z cytryną nie przynosiły skutku, postanowiłam poszukać inspiracji w muzyce. Tak natrafiłam na relaksujący kawałek&amp;nbsp; pt. &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=l8PtlkgIpf8"&gt;"Inner Journey"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Przeniósł mnie on myślami na Ibizę, do knajpki "Café del Mar - Bar nad Morzem", która słynie ze spektakularnych zachodów słońca i towarzyszącym im, granym na żywo, chilloutowym rytmom, zupełnie takim jak "Inner Journey". &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span id="goog_1025633582"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1025633583"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza010.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza010.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Zachód słońca nad Ibizą&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;- Taaak, fajnie by było zobaczyć zachód słońca nad Ibizą - pomyślałam spoglądając na setki papierów piętrzących się na moim biurku. Z ciekawości weszłam na stronę linii Ryanair i...oczom nie mogłam uwierzyć. Lot na Ibizę kosztował dwadzieścia złotych. Za taką cenę nie dojechałabym nawet pociągiem z Bydgoszczy do Włocławka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza066.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza066.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Ibiza&amp;nbsp; o poranku. Niestety deszczowym.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zastanawiałam się prawie w ogóle. Zarezerwowałam bilety, zakładając, że jeśli nie znajdę taniego noclegu - na jednej z plaż Ibizy obejrzę zachód i...wschód słońca (w końcu od czego są śpiwory, prawda?) Nawet planowałam, że dzisiejszy wpis będzie nosił tytuł "Bezsenność na Ibizie".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście - bo w nocy spadł ulewny deszcz- hostele na wyspie są tylko nieco droższe niż ceny biletów lotniczych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza015.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza015.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;Kolacja z widokiem na północną zatokę wyspy&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;No więc poleciałam na Ibizę zobaczyć zachód słońca i posłuchać muzyki.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyspa, która do tej pory kojarzyła mi się tylko z szalonymi imprezami, gigantycznymi klubamy z muzyką house oraz "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=JHjlUVoowcM&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;b&gt;balkoningiem&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;" (popularna wśród młodzieży niebezpieczna "zabawa" polegająca na skakaniu z balkonu do hotelowego basenu) miała dostarczyć mi niezapomnianych wrażeń w kolorze pomarańczy zmieszanej z krwistą czerwienią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza033.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza033.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Ostatecznie pogoda nie dopisała i krwiście czerwonego zachodu słońca nie było...ale i tak warto było to przeżyć...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na plaży i na tarasie baru &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/tintagel22/2688252883/in/photostream/"&gt;&lt;b&gt;Café del Mar&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; ludzie zaczynają się gromadzić nawet kilka godzin przed planowanym "spektaklem". W powietrzu czuć coś wyjątkowego - zupełnie jakby zamiast zwykłego zakończenia dnia - zaraz miała pojawić się jakaś wielka osobistość lub gwiazda filmowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza022.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza022.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;Przy Caf&lt;/i&gt;é&lt;i&gt; del Mar zbierają się tłumy. Są jednak miejsca, gdzie niemal w samotności można obejrzeć zachodzące słońce.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jedni zamawiają drinki, inni po prostu przychodzą na plażę z własnymi kanapkami. Każdy jednak chce zająć najlepsze miejsce - zupełnie jakby przyszli oglądać pasjonujący film do kina, którego gigantycznym ekranem jest niebo rozpostarte nad Morzem Śródziemnym. Zamiast typowego dla kina zapachu popcornu, pachniało morzem i delikatnymi śródziemnomorskimi roślinami. Rozmowy i śmiechy przeplatały się z graną na żywo muzyką chill-out.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza045.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza045.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Na dwie godziny przed zachodem słońca były już tutaj tłumy oczekujące na słoneczny spektakl&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza047.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza047.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Café del Mar krótko po wschodzie słońca...teraz jest tu całkiem pusto&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sama ostatecznie zdecydowałam się spędzić wieczór w innym barze - w nieco bardziej kameralnej atmosferze. Tutaj również były na tarasie wygodne kanapy i poduchy, smaczne jedzenie i nastrojowa muzyka. Gdy zrobiło się chłodno - dostaliśmy puchate koce, dzięki którym można by nawet dotrwać do wschodu słońca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza069.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza069.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;"Moja" knajpka jeszcze za dnia&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak na prawdę na Ibizie znajduje się mnóstwo barów "zachodzącego słońca" przypominających legendarne Café del Mar. Wzdłuż wybrzeża niemal każda knajpka ogłaszała wielkimi napisami, że z jej tarasów "zachody słońca są najpiękniejsze i na żywo grane są chilloutowe klimaty".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza030.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/CZERWIEC/Ibiza030.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Widok z "mojej" knajpki podczas zachodu słońca&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy kula słońca zatapia się w końcu w morskim bezkresie, niemal zewsząd dobiegają oklaski. Spektakl dobiegł końca. Następny - już jutro...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz pora na filmik z zachodu słońca przy Café del Mar. Ujęcia i piosenka Morcheeby doskonale oddają klimat tych chwil i tego miejsca.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="375" src="http://player.vimeo.com/video/22067755?title=0&amp;amp;byline=0&amp;amp;portrait=0" width="500"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/22067755"&gt;Ibiza Sunset Compilation 2004-2011&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user6649167"&gt;Ibiza Film Crew&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F06%2Fbulwar-zachodzacego-sonca-ibiza.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-920400247143239173?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/920400247143239173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/bulwar-zachodzacego-sonca-ibiza.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/920400247143239173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/920400247143239173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/06/bulwar-zachodzacego-sonca-ibiza.html' title='BULWAR ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA - IBIZA'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-5762393578315335604</id><published>2011-05-30T17:39:00.002+02:00</published><updated>2011-05-30T17:46:28.056+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fiestas'/><title type='text'>KORDOBA W KWIATACH</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-11.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-11.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;Spacerując plątaniną wąskich, brukowanych uliczek &lt;/b&gt;Kordoby, trudno oprzeć się pokusie zaglądanięcia w głąb uwkieconych wewnętrznych dziedzińców. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niepozorne niekiedy domy, kryją w sobie zacienione patia pełne kolorowej ceramiki i bujnej roślinności, wśród której dominują pelargonie, róże, goździki i oleandry. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tradycja projektowania patio nawiązuje do arabskiej przeszłości południowej Hiszpanii. Od wieków, to tu można&amp;nbsp; było się schronić przed prażącym słońcem, uciec od problemów i przy akompaniamencie cykad zrelaksować się w ciepłą, letnią noc. Dzisiejszy wpis poświęcony jest Festiwalowi Patiów w Kordobie organizowany co roku w maju. Jedynie przez te kilka tygodni Festiwalu jest nam dane zatopić się w zapachy i kolory tych małych kordobskich oaz. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-12.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-12.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;1. Charakterystycznym elementem patiów są ospale tryskające fontanienki lub centralnie położone studnie.&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-13.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-13.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;2. Podcienie, to kolejny charakterystyczny element kordobskich dziedzińców. Nawet w największy upał jest gdzie wystawić fotel i uciec od prażącego słońca.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-26.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-26.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;3. Jak widać, różowe płatki bugenwilli lądują czasem w fontannach, tworząc nastrojową kompozycję.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-23.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-23.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;4. Na niektórych dziedzińcach odnaleźć można także dekoracje związane z lokalnym folklorem. Jest gitara, wachlarz, tradycyjna chusta...Po prostu Andaluzja.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-18.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-18.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;5. Jeśli się nie ma patia, zawsze można posadzić kwiaty na balkonie. Zatrzęsienie kwiatowe jest widoczne, ale...jak tam musi pachnieć w nocy - tyle roślin na tak małej przestrzeni?? &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-28.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-28.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;6&lt;/b&gt;&lt;b&gt;. To chyba najbardziej klimatyczna knajpka flamenco, jaką widziałam. To również wewnętrzny dziedziniec, którego bielone ściany pokryte są doniczkami z kwiatami. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-16.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-16.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;7.Festiwal to nie tylko zwiedzanie dziedzińców. Jak zawsze w Andaluzji - musi pojawić się taniec, śpiew i dobre tapas. I jak zwykle - wiek nie gra roli. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;8. Patia biorą udział w konkursie na najprzyjemniejsze dla oka i nosa kompozycje roślinno - ceramiczne. Osobną kategorią są najpiękniejsze balkony i okna. Czy z takich okien coś widać? Nie, ale przynajmniej nie trzeba zasuwać rolet gdy w południe pojawi się ostre słońce. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Patio%20Kordoba/Cordoba-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;9&lt;/b&gt;&lt;b&gt;. Kolorowe, kwiatowe zatrzęsienie - tylko taki opis przychodzi mi do głowy :)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F05%2Fkordoba-w-kwiatach.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-5762393578315335604?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/5762393578315335604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/kordoba-w-kwiatach.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5762393578315335604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5762393578315335604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/kordoba-w-kwiatach.html' title='KORDOBA W KWIATACH'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-9026599082784764261</id><published>2011-05-26T01:22:00.001+02:00</published><updated>2011-05-26T01:26:54.329+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>A PRZY DRODZE...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0015.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0015.JPG" t8="true" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Kastylia La-Mancha: miało być nudno.&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Płasko, jednostajnie, sucho. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miały być spalone od słońca ziemie, gaje oliwne i winorośla. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I faktycznie - czerwone ziemie piętrzą się po obu stronach drogi. Podobnie jak drzewka pełne oliwek - oczywiście tych malusieńkich, bo dojrzeją dopiero na jesień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko się zgadza poza tym, że...wcale nie jest nudno. Soczysta zieleń traw kontrastuje ze rdzawym odcieniem popękanych ziem, które znów kontrastują z mocno niebieskim niebem. Do tego dochodzi czerwień maków. Między Cuenką, a Albacete widziałam najwięcej maków w moim życiu. Są jeszcze winogrona. Niby też zielone, a jednak o zupełnie innym odcieniu niż pozostała roślinność. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak się już pewnie domyślacie, dziś będzie o tym, co można zobaczyć z okna samochodu w tej części Hiszpanii. I o tym, co można usłyszeć i dotknąć zatrzymując się tutaj chociaż na krótką chwilkę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0059.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0059.JPG" t8="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;1. Z oddali maki wyglądają, jak czerwony dywan. Zupełnie, jakby ktoś go rozłożył w oczekiwaniu na jakiegoś zacnego gościa.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0061.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0061.JPG" t8="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;2. Makowy dywan z bliska&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0058.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0058.JPG" t8="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;3. Samochód zaparkowałam nieopodal drzewek z winogronami. W tej części regionu jest ich prawdziwe&amp;nbsp;zatrzęsienie.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0057.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0057.JPG" t8="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;4. Winogrona, a właściwie winogronka z bliska. Jeszcze nie nadeszła ich pora. Przez kolejne kilka miesięcy będą smagane ostrymi promieniami słońca, by na jesień być w pełnej gotowości i dojrzałości. Do zbiorów oczyw&lt;/strong&gt;iś&lt;strong&gt;cie.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0129.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0129.JPG" t8="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;5. Oliwki, które tak często towarzyszą&amp;nbsp;hiszpańskim posiłkom też są jeszcze maleńkie. Podobnie, jak winogrona, swój optymalny rozmiar osiagną na jesień.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0008.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Siesta%20La%20Mancha/DSC_0008.JPG" t8="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;6. A to już&amp;nbsp; łąka, z której nakręciłam poniższy filmik.&amp;nbsp;Po prostu:&amp;nbsp;kastylijskie bezdroża. Aż nie chce się dalej jechać:)&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="275" src="http://player.vimeo.com/video/24240698?title=0&amp;amp;byline=0&amp;amp;portrait=0" width="500"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="allowtransparency" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F05%2Fprzy-drodze.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=segoe+ui&amp;amp;height=90" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-9026599082784764261?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/9026599082784764261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/przy-drodze.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/9026599082784764261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/9026599082784764261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/przy-drodze.html' title='A PRZY DRODZE...'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-5289737445136012868</id><published>2011-05-21T13:39:00.001+02:00</published><updated>2011-05-21T13:41:18.454+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>W DRODZE DO KRAINY DON KICHOTA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Molinos%20de%20Campo%20de%20Criptana.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Molinos%20de%20Campo%20de%20Criptana.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;"Szczęście sprzyja nam bardziej, niż spodziewaliśmy się&lt;/b&gt;, bowiem spójrz, przyjacielu Sancho, oto tam ukazują się nam potworni olbrzymowie, z którymi natychmiast chcę stoczyć bitwę i wyciąć w pień" - powiedział Don Kichot do swojego giermka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście "potwornych olbrzymów" nie było.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na rozpalonej od słońca kastylijskiej ziemi, było za to wiele bielonych wiatraków, które błędnemu rycerzowi wydały się groźnymi przeciwnikami. Po nieco dłuższej przerwie, już dziś ruszam w podróż do położonego w sercu Hiszpanii regionu &lt;a href="http://maps.google.es/maps?hl=es&amp;amp;q=castilla+la+mancha&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hq=&amp;amp;hnear=Castilla-La+Mancha&amp;amp;ll=40.329796,-1.801758&amp;amp;spn=7.485031,19.401855&amp;amp;z=6"&gt;&lt;b&gt;Kastylia La Mancha&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, by sama się z tymi wiatrakami zmierzyć. Fotograficznie, oczywiście. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To właśnie w tym regionie - pośród wiatraków, winnic, gajów oliwnych i suchych czerwonych ziem - miały miejsce przygody najsławniejszej postaci stworzonej przez Miguela  Cervantesa. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgodnie z tradycją, dziś skrót tego, co chciałabym po drodze zobaczyć. Jeśli znacie jakieś ciekawe miejsce, jestem otwarta na Wasze sugestie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;1. Śladem Don Kichota&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Campo%20de%20Criptana%20Don%20Quijote.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Campo%20de%20Criptana%20Don%20Quijote.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/mpeinadopa/2904942021/sizes/z/in/photostream/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Szlak Don Kichota wynosi jakieś 2500 km. Mi najbardziej zależy na odwiedzeniu miejscowości &lt;b&gt;Consuegra&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Campo de Criptana&lt;/b&gt;, gdzie znajdują się najlepiej zachowane wiatraki, z którymi rycerz próbował walczyć. Koniecznie chcę tam być o zachodzie słońca. Chcę też dotrzeć do &lt;b&gt;El Toboso&lt;/b&gt;, małej miejscowości żyjącej z legendy o błędnym rycerzu. A właściwie jego ukochanej Dulcynei. Tutaj znajduje się jej "dom rodzinny".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;2. Toledo&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Toledo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Toledo.jpg" width="381" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Toledo.jpg"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Położone ok. 70 km od Madrytu uważane jest za jedno z najładniejszych miast Hiszpanii. Mieszkał i tworzył tutaj El Greco. Choć nie brak zabytków chrześcijańskich, żydowskich i muzułmańskich, najbardziej cieszę się na spontaniczny spacer plątaniną uliczek starego miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;3. Wiszące domy w Cuence&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Wiszace%20domy%20Cuenca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Wiszace%20domy%20Cuenca.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Wiszace%20domy%20Cuenca.jpg"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Nie mam lęku wysokości, ale w takich domach chyba nie odważyłabym się mieszkać. Nie pominę jednak okazji żeby je zobaczyć i sfotografować. Cuenca wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, to miejsce na które chyba najbardziej czekam z całej podróży.&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Zobaczyć uprawę szafranu&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Szafran.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Szafran.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/josemariamorenogarcia/4331925987/sizes/z/in/photostream/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dopiero szykując się do tej podróży, dowiedziałam się, że Hiszpania (Kastylia La Mancha) jest wiodącym producentem tej jednej z najdroższych przypraw świata. Co się jednak dziwić, żeby otrzymać 1kg szafranu potrzeba około 150.000 kwiatów. Wyglądają trochę jak krokusy, prawda? Szkoda, że nie trafię na sezon kiedy będą gotowe do zbiorów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;5. Jechać sobie bez celu...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Meseta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Meseta.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/josefgrunig/2809095623/sizes/m/in/photostream/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kastylia La Mancha jest płaska. Drogi wzdłuż winnic, gajów oliwnych i brunatno - czerwonych pól ciągną się setkami kilometrów. Nie mam nic przeciwko poświęcenia sporej części podróży na jazdę wśród takich widoków. Bo czasem ważniejsza jest droga (i postoje na kawę) niż sam cel.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;6. Anyżówka na śniadanie&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Anyzowka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Anyzowka.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Anyzowka.jpg"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W planie mam wizytę w miejscowości Chinchón, która słynie z anyżówki. Tamtejszym zwyczajem mam zamiar zamówić ją sobie do śniadania. Oby tylko potem nie odechciało mi się zwiedzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;7. Zobaczyć Zaczarowane Miasto&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Ciudad%20Encantada.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Ciudad%20Encantada.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/tonirodrigo/3383194850/sizes/z/in/photostream/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W pobliżu Cuenki znajduje się miejsce zwane Ciudad Encantada - Zaczarowane Miasto. Niestety nie dzieje się tam nic nadzwyczajnego, ale nadzwyczajne są tam formacje skalne. Trzeba będzie zobaczyć, czy ładniejsze od naszych Gór Stołowych.&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;8. Serowe marzenie&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Queso%20Manchego.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Queso%20Manchego.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/josewolff/4719391067/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Skoro jadę do La Manchy, to muszę zjeść kultowy ser - queso manchego. To twardy, dojrzewający ser z owczego mleka. Jeden z najsmaczniejszych, jakie świat widział (smakował). W Polsce też go można kupić. Zachęcam. &lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;9. Zajrzeć diabłu do okna&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Okno%20diabla.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Post%20Castilla%20La%20Mancha/Okno%20diabla.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/druidabruxux/2923434343/sizes/m/in/photostream/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A właściwie spojrzeć od wewnątrz przez Okno Diabła (Ventana del Diablo)&lt;b&gt;. &lt;/b&gt;Ta dziwna formacja skalna znajduje się w pobliżu Cuenki. Podobno wygląda jak prawdziwe okno, skąd rozpościera się widok na przepaść i rzekę w kolorze turkusu. &lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ktoś chętny, żeby dołączyć do podróży?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F05%2Fw-drodze-do-krainy-don-kichota.html%23more&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/mpeinadopa/2905786398/sizes/m/in/photostream/"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;i&gt;źrodło fot.1 (cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-5289737445136012868?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/5289737445136012868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/w-drodze-do-krainy-don-kichota.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5289737445136012868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5289737445136012868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/w-drodze-do-krainy-don-kichota.html' title='W DRODZE DO KRAINY DON KICHOTA'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-548691927197937260</id><published>2011-05-19T10:06:00.002+02:00</published><updated>2011-05-19T10:14:13.831+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fiestas'/><title type='text'>SEWILLA - TYDZIEŃ PIĘCIU ZMYSŁÓW</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Kadzid%C5%82o.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Kadzid%C5%82o.jpg" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Kadzidłem pachniało już na parterze&lt;/b&gt;. Mistyczny zapach wonnych ziół otulił niemistyczne przestrzenie mojego ośmiopiętrowego bloku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy w końcu doczłapałam się do drzwi mojego mieszkania - zobaczyłam że spod drzwi sąsiada wylatuje lekki biały dymek.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- O, zaczyna się - powiedziałam do siebie. Bo sąsiad robi tak co roku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy zbliża się Wielkanoc, odpala w swoim przedpokoju wielkotygodniowe kadzidło, wprowadzając się w ten sposób w klimat najważniejszego tygodnia w mieście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zdążyłam powkładać jeszcze wszystkich zakupów do lodówki, gdy przez otwarte okno doleciały mnie smętne dźwięki werbli i trąbek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żałobne dźwięki nie trwały jednak dłużej niż kilka sekund. Tyle czasu zajęło kierowcy przejechanie samochodem pod moim blokiem. To już kolejny znak, że&amp;nbsp; zbliża się Semana Santa. Melodie, które towarzyszom smutnym wielkotygodniowym procesjom rozbrzmiewają&amp;nbsp; już na miesiąc wcześniej - w telefonach komórkowych i w samochodach - zastępując na jakiś czas rap i disco.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;object bgcolor="#FFFFFF" data="http://www.listengo.com/playernuevo.swf" height="25" id="audioplayer1" type="application/x-shockwave-flash" width="290"&gt; &lt;param name="movie" value="http://www.listengo.com/playernuevo.swf" /&gt;&lt;param name="FlashVars" value="playerID=1&amp;bg=0xCDDFF3&amp;leftbg=0x357DCE&amp;lefticon=0xF2F2F2&amp;rightbg=0xF06A51&amp;rightbghover=0xAF2910&amp;righticon=0xF2F2F2&amp;righticonhover=0xFFFFFF&amp;text=0x357DCE&amp;slider=0x357DCE&amp;track=0xFFFFFF&amp;border=0xFFFFFF&amp;loader=0xAF2910&amp;soundFile=http://www.listengo.com/mp3con/8567488.mp3" /&gt;&lt;param name="quality" value="high" /&gt;&lt;param name="menu" value="true" /&gt;&lt;/object&gt;&amp;nbsp; &lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Melodie, o których pisze, możesz posłuchać klikając na biały trójkącik&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z małym opóźnieniem (ale lepiej późno, niż wcale, prawda?) zapraszam   dziś Was na fotorelację z sewilijskiego Semana Santa. Na szczęście udało się zebrać troszkę materiału. Praktycznie przez cały tydzień padało i większość procesji zostało odwołanych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpis podzieliłam na   pięć kategorii: &lt;b&gt;zapach, smak, kolor, dźwięk i dotyk/emocje.&lt;/b&gt; Bo nie ma drugiego takiego święta, które tak mocno oddziaływałoby na wszystkie  zmysły.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-11.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-11.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;2. Wstęp - na czym polegają obchody Wielkiego Tygodnia w Sewilli?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Semana Santa to&amp;nbsp; procesje: długie, nawet  kilkunastogodzinne. Odbywają się w mieście od Niedzieli Palmowej do Niedzieli Rezurekcyjnej. W czasie procesji, w rytmie  towarzyszącej orkiestry, prezentowane są gigantyczne platformy z naturalnej wielkosci figuarmi Chrystusa i Matki  Boskiej, które ważą od 200 do 2000 kilogramów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Kwiat%20pomaranczy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Kwiat%20pomaranczy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;3. Zapach - kwiaty pomarańczy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zaczynają kwitnąć - piszą o tym nawet lokalne media. Ponad 20 tys drzewek pokrywa się białym kwieciem i w mieście pachnie wtedy, jak w najlepszej perfumerii. To znak, że wielkimi krokami zbliża się Semana Santa. W tym roku Wielkanoc wypadła nieco później niż zwykle, więc wyjątkowo pachniało nam tutaj nieco wcześniej. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Kadzid%C5%82o2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Kadzid%C5%82o2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;4. Zapach - kadzidła (&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/adriavalles/2183075506/sizes/z/in/photostream/"&gt;źródło cc&lt;/a&gt;)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten nieco duszący zapach towarzyszy każdej z kilkudziesięciu procesji. W trakcie Semana Santa nad sewilijską starówką unosi się biała zapachowa kurtyna. To mieszanka palonej mirry, drzewa sandałowca, żywicy, pomarańczy, lawendy... Aż&lt;b&gt; &lt;/b&gt;nie wiadomo, czy koncentrować się na pachnących pomarańczach, czy na kadzidłach. Dodatkowo, kadzidłami pachnie w sklepach, domach, bankach.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;5. Smak - torrijas&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda nieźle? A to po prostu chleb. I mleko. I oliwa. I miód. Klasyk, wśród wielkopostynych / wielkotygodniowych dań. Niestety niedostępny w barach przez resztę roku. Torriję ze zdjęcia zjadłam w Maladze. Najlepsza, jaką kiedykolwiek sprobowałam. A propos Malagi, w procesjach, każdego roku, uczestniczy Antonio Banderas. Niestety - mimo szczerych chęci - nigdzie go nie znalazłam. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-15.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-15.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;5. Kolory - pokutnicy (1)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż za platformami wędrują zakapturzeni pokutnicy. Ich długie tuniki powiewają na wietrze, odsłaniając bardzo często bose stopy. Spiczaste czapy i tuniki mogą być białe, purpurowe, czerwone, zielone. I czarne. Te robią największe wrażenie, zwłaszacza w nocy. Na kilka tygodni przed Wielkim Tygodniem, do najbardziej obleganych sklepów w mieście należą te, wyrabiające tekturowe/ metalowe konstrukcje sprawiające, że kaptur nie opada. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-33.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-33.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;6. Kolory - pokutnicy (2)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-21.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-21.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;7. Kolory - pokutnicy (3)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Mantylki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Mantylki.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;6. Kolory - &lt;/b&gt;&lt;b&gt;żałobnicy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od Wielkiego Czwartku dominuje czerń. Szczególnie wśród kobiet, które zakładają na siebie czarne&amp;nbsp; sukienki i mantyle. Zdjęcie pochodzi niestety z zeszłego roku. W tym roku, w Wielki Czwartek padało...padało...padało...Odwołano wszystkie procesje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Saeta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Saeta.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;7. Dźwięk - saeta, żałobne flamenco &lt;/b&gt;&lt;b&gt;(&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/nonopp/448613852/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło cc&lt;/a&gt;)&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród oparów kadzidła, aromatu kwitnących pomarańczy, dźwięku werbli i trąbek, raz po raz usłyszeć można flamenco. Ale nie ma przytupywania, klaskania. Nie ma kastanietów. To saeta, żałobna pieśń, którą wykonują zazwyczaj lokalni artyści ze swoich udekorowanych balkonów. Śpiewają też zwykli ludzie, którzy spontanicznie postanowią wyrazić śpiewem swoje religijne emocje. Kilkanaście tysięcy osób zazwyczaj wówczas milknie, a procesja przystaje. Genialną saetę, która pozwoli poczuć klimat panujący podczas procesji posłuchacie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=scmbljRslM0&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;8. Dotyk - "bractwowe kulki" &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy pasują do kategorii pięciu zmysłów, ale są na tyle interesujace, że muszę o nich napisać.&amp;nbsp; Zaczyna się od malutkiej kulki z papieru aluminiowego. Potem robią się z nich wielkie, kolorowe i chropowate kule. To one - obtoczone woskiem ze świec pokutników są najcenniejszą zdobyczą dzieci, które uczestniczą w procesjach. Biegają tak między rzędami zakapturzonych pokutników i błagają o kilka kropel wosku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-36.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Semana%20Santa/Semana%20Santa-36.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;8. Emocje - odwołane procesje&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku, ze względu na pogodę, odwołano większość procesji. Aż żal było patrzeć na tysiące ludzi stojących w deszczu i zanoszących się od płaczu, że w tym roku procesji nie będzie. Starzy, młodzi, wierzący i niewierzący - to nie miało znaczenia. Praktycznie cała Andaluzja tonęła we łzach. Pozostało tylko zapalić kadzidło w domu i usmażyć na głębokim oleju słodką torriję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Listę możnaby ciągnąć prawie w nieskończoność. Ale zostawmy coś na przyszłoroczną relację. Jestem ciekawa, co na Was najbardziej działa, gdy zwiedzacie jakieś nowe miejsce: zapach? odgłosy? smaki?&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F05%2Fsewilla-tydzien-pieciu-zmysow.html&amp;amp;send=true&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=segoe+ui&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-548691927197937260?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/548691927197937260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/sewilla-tydzien-pieciu-zmysow.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/548691927197937260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/548691927197937260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/sewilla-tydzien-pieciu-zmysow.html' title='SEWILLA - TYDZIEŃ PIĘCIU ZMYSŁÓW'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-8475050076502190462</id><published>2011-05-11T21:03:00.000+02:00</published><updated>2011-05-13T22:53:45.706+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fiestas'/><title type='text'>SEWILLA - NIECZYNNE Z POWODU FIESTY</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="261" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-20.jpg" width="400" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;"Nieczynne - jestem na imprezie". &lt;/b&gt;Widzieliście kiedyś taki napis na drzwiach sklepu?&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja widziałam - w Sewilli. Pan z warzywniaka nie ściągnął go przez cały tydzień, oddając się bite siedem dni tańcom i hulankom Ferii de Abril - największej fieście południowej Hiszpanii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wiosnę, życie w Sewilli wywraca się do góry nogami aż dwa razy. W sumie na pół miesiąca. Miasto wielkości Łodzi po prostu przechodzi w inny wymiar, w którym obowiązki służbowe i codzienne zmartwienia spadają na dość odległy plan. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najpierw są wieloktygodniowe  procesje spowite ulotnym aromatem kwitnących pomarańczy i kadzideł. Dwa tygodnie później - kilkaset tysięcy ludzi przenosi się na tydzień  na ogromny plac zwany Real Feria, gdzie w specjalnie ustawionych namiotach (caetas) tańczy się sevillanas - ludową odmianę flamenco. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostawiam Was już sam na sam z migawkami z Feria de Abril 2011. Tych, którzy chcieliby jeszcze bardziej poczuć klimat tej fiesty, zapraszam do włączenia muzycznego podkładu. Oczywiście są to sevillanas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="20" style="vertical-align: middle;" valign="middle" width="200"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.boomp3.com/player2.swf?id=1fccxno5zr8&amp;amp;title=Sevillanas"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="false"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://static.boomp3.com/player2.swf?id=1fccxno5zr8&amp;amp;title=Sevillanas" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="false" width="200" height="20" wmode="transparent"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-19.jpg" width="428" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;1. A oto i tradycyjne kobiece stroje podczas Ferii de Abril. Zakładają je dziewczynki i kobiety niezależnie od wieku. Najmłodsza jaką widziałam w traje de flamenca, miała około miesiąca. Najstarsza była grubo po osiemdziesiątce. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-14.jpg" width="428" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;2. Podczas Ferii de Abril nawet końskie ogony muszą być eleganckie... &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-1.jpg" width="330" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;2. Takie sukienki kosztują od 500 PLN do nawet 20.000 PLN...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img border="0" height="442" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-2.jpg" width="580" /&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Impreza zaczyna się podświetleniem gigantycznej bramy. Buduje się ją z okazji Ferii i demontuje zaraz po jej zakończeniu. &amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="388" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-3.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;4. Plac, na którym odbywa się Feria jest tak olbrzymi, że dzieli się go na ulice&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;. &lt;b&gt;Na planie miasta ich nie znajdziecie, te ulice istnieją tylko przez siedem dni w roku! Nazwy ulic nawiązują do słynnych toreadorów.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="387" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-10.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;5. Ten, kto pojawi się na Ferii w dżinsach i T-shircie,&amp;nbsp; może poczuć się trochę nieswojo. Większość osób przychodzi ubrana w tradycyjne, andaluzyjskie stroje. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="388" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-4.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;6. Między 12:00, a 20:00 na Ferii odbywają się parady powozów konnych. Świetny sposób na pochwalenie się najnowszą kreacją.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="467" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-9.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;7. Inny sposób poruszania się po Ferii (i chwalenia się sukienką/ narzeczonym).&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="326" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-6.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;8. Plotki w wersji "na wierzchowcu". Niektórzy tak siedzą, rozmawiają i jedzą przez bardzo długie chwile. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="388" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-25.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;9. Kobiety we włosach muszą mieć kwiaty i nieważne, czy za uchem, czy na czubku głowy. Może być&amp;nbsp; prawdziwy goździk lub materiałowa różyczka. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="388" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-5.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;10. Nad głowami wiszą kolorowe lampiony. Szkoda tylko, że zazwyczaj krótko przed Ferią pada deszcz i ostatecznie zostają same żarówki. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-29.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;11. Zdjęcie z dedykacją dla wszystkich Czytelniczek. Pozostawiam bez komentarza :)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="371" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Feria%20de%20Abril/Feria-26.jpg" width="580" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;12. A tak już wygląda typowa impreza w jednym z "namiotów". Jedni siedzą, drudzy jedzą, trzeci tańczą...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?app_id=144528712287784&amp;amp;href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F05%2Fsewilla-nieczynne-z-powodu-fiesty.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=trebuchet+ms&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-8475050076502190462?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/8475050076502190462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/sewilla-nieczynne-z-powodu-fiesty.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8475050076502190462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/8475050076502190462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/sewilla-nieczynne-z-powodu-fiesty.html' title='SEWILLA - NIECZYNNE Z POWODU FIESTY'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-5109700227915038992</id><published>2011-05-08T12:32:00.009+02:00</published><updated>2011-05-08T16:54:51.363+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpanski'/><title type='text'>Nauka hiszpańskiego. Podcast nº 17 - La feria de Abril</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/logo%20podcast.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="175" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/logo%20podcast.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;¡Zapraszamy do kolejnego hiszpańskiego podcastu!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O nauce poprzez podcasty możesz dowiedzieć się &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/p/hiszpanski.html"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. O tym, jak ja nauczyłam się hiszpańskiego, przeczytasz &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/11/od-katalonskiego-po-andaluzyjskiczyli.html"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Podcast nº 17 - La feria de Abril&lt;/b&gt;&lt;/u&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak najlepiej się uczyć?&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;ściągnij plik z transkrypcją tekstu po hiszpańsku i przetłumacz nieznane Ci słowa i wyrażenia. Plik możesz pobrać &lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/La%20feria/Podcast%2017%20-%20La%20feria%20de%20Abril.pdf"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;posłuchaj podcast (nawet kilka razy!):       najpierw tekst do którego masz transkrypcję oraz objaśnienie nowych       zwrotów i słówek w języku hiszpańskim. Plik AUDIO możesz ściągnąć &lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/La%20feria/Podcast%2017%20-%20La%20feria%20de%20Abril.mp3"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="20" style="vertical-align: middle;" valign="middle" width="200"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.boomp3.com/player2.swf?id=1b377utmpq4&amp;amp;title=Podcast+17+-+La+feria+de+Abril"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="false"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://static.boomp3.com/player2.swf?id=1b377utmpq4&amp;amp;title=Podcast+17+-+La+feria+de+Abril" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="false" width="200" height="20" wmode="transparent"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;zrób proponowane ćwiczenia, &lt;b&gt;praktykuj pisanie po hiszpańsku&lt;/b&gt;: napisz odpowiedzi na zadane pytania w miejscu na komentarze (poniżej)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jeśli masz wątpliwości, pytania, uwagi odnośnie dzisiejszego podcastu, możesz zostawić komentarz lub napisać &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/p/kontakt.html"&gt;&lt;b&gt;emaila&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/logo%20podcast.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Powodzenia!&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F05%2Fnauka-hiszpanskiego-podcast-n-17-la.html&amp;amp;send=false&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=arial&amp;amp;height=90" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:90px;" allowTransparency="true"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-5109700227915038992?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/5109700227915038992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/nauka-hiszpanskiego-podcast-n-17-la.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5109700227915038992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5109700227915038992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/nauka-hiszpanskiego-podcast-n-17-la.html' title='Nauka hiszpańskiego. Podcast nº 17 - La feria de Abril'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-2088504263432908061</id><published>2011-05-07T12:18:00.003+02:00</published><updated>2011-05-07T12:30:00.280+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania ciekawostki'/><title type='text'>HISZPAŃSKIE KLIMATY</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Botijo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Botijo.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Czy po kilku latach na emigracji,&amp;nbsp; &lt;/b&gt;Hiszpania może jeszcze czymś zaskoczyć?&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasne, że tak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy najmniej się tego spodziewam, pojawia się...dzbanek z wodą. I mimo pragnienia - nie wiem co z nim zrobić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To było w zeszłym roku, gdzieś w maleńkiej wiosce pod Sewillą. Na zegarku 16:50 - pora sjesty. Nie miałam pewności, czy jakikolwiek bar będzie&amp;nbsp; w ogóle otwarty. Z nieba lał się żar, a ja chciałam tylko przycupnąć pod jakimś leniwie kręcącym się wiatrakiem z butelką zimnej wody. - O! jest knajpka - odetchnęłam z ulgą - zanurzając się w oparach gryzącego dymu papierosowego i zapachu anyżówki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;i&gt;Agua, por favor&lt;/i&gt; - grzecznie poprosiłam o wodę spalonego od słońca, leciwego kelnera. - &lt;i&gt;Botijo&lt;/i&gt; - odpowiedział lakonicznie i wrócił do zmywania naczyń. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Botijo2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Botijo2.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Gliniany dzbanek czyli "botijo", &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/domibrez/5345994273/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło fot. (cc)&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby to wszystko działo się w kreskówce Disneya, nad moją głową pojawiłaby się chmurka z wielkim znakiem zapytania. Tymczasem czułam, że na twarzy musiała pojawić się u mnie mieszanka między zakłopotaniem i zaskoczeniem.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;i&gt;Botijo, botijo&lt;/i&gt; - oto przybył mój - tak na oko osiemdziesięcioletni -&amp;nbsp; wybawca, trzymając w dłoni gliniany dzbanek, który stał wcześniej z pół metra ode mnie, na barowej ladzie. - &lt;i&gt;Tu, beber, agua, botijo&lt;/i&gt; - najwyraźniej pan zwietrzył, że ja nie tutejsza i postanowił do mnie mówić bezokolicznikami. - No, ok, tylko jak się z tego pije?! - pomyślałam lekko spanikowana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Jak%20pi%C4%87%20z%20botijo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Jak%20pi%C4%87%20z%20botijo.jpg" width="262" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Jak pić z botijo - ano tak!&amp;nbsp; &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kikeplaytime/4754706692/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło fot. (cc)&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwytając gliniany dzbanek, zauważyłam wlepionych we mnie kilkanaście par oczu. - Po prostu super, coś w sam raz na popołudniową nudę, obejrzeć obcokrajowca nieradzącego sobie z glinianym dzbankiem - pomyślałam coraz bardziej rozbawiona sytuacją. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro z dzbanka pić może każdy klient baru, trzeba uważać, żeby nie dotknąć dziubka. To po pierwsze. Po drugie - trzeba uważać, żeby się nie oblać. Po trzecie - ale to już dla zaawansowanych - najfajniej, jak do gardła wlewamy płyn z dużej wysokości. Jak się domyślacie, punktu trzeciego nie spełniłam, z pierwszymi dwoma jakoś sobie w końcu poradziłam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z ideą "&lt;u&gt;po co brudzić piętnaście szklanek, jak można napić się z jednego dzbanka&lt;/u&gt;", ponownie spotkałam się kilka tygodni temu, w spalonej od słońca wiosce niedaleko Walencji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym razem było to szklane naczynie o długim dziubku wypełnione winem. Poznajcie drugiego bohatera dzisiejszego wpisu: el porrón.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/porr%C3%B3n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/porr%C3%B3n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;El porrón, &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/carlos_lorenzo/2993905542/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło fot. (cc)&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znajomy zaprosił mnie na rodzinny, niedzielny obiad do posiadłości rodzicow znajdującej się wśród gajów morelowych. Jak przystało na takie okazje - szczególnie w okolicach Walencji - pan domu szykował ogromną paellę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Paella.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Paella.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Paella na 15 osób, z karczochami, fasolką i miesęm z królika...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy ryż miarowo bulgotał na małym ogniu, cała rodzina - na stojąco- zebrała się na tarasie, przy niewielkim&amp;nbsp; drewnianym stole. A na stole...jeden dzbanek wina i talerzyki z solonymi migdałami. Czas na aperitif!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Porr%C3%B3n2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/MAJ_11/Paella2/Porr%C3%B3n2.jpg" width="400" /&gt; &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;A tutaj...jak pić wino z el porrón,&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/markrbeattie/5580837712/"&gt; źródło fot. (cc)&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nim zdążyłam się zorientować, co mnie czeka, szklany dzbanek - niczym fajka pokoju - zaczął krążyć wśród domowników. Ku mojemu zdumieniu, niektórym udawało się wlać wino do gardła z prawie półmetrowej odległości między ustami, a dzbankiem. Prawdziwe mistrzostwo! Ja nadal należę do grona amatorów - debiutantów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Przez jakąś godzinę, domownicy stali, żartowali, podwali sobie przechodni dzban. Aż w końcu nadeszła pora, by zanurzyć widelec w apetycznej paelli...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jestem ciekawa, czy podoba Wam się ta hiszpańska idea dzielenia - picia i jedzenia (tapas!) z jednego naczynia?&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F05%2Fhiszpanskie-klimaty.html%23more&amp;amp;send=true&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/alpoma/3619763614/sizes/m/in/photostream/"&gt;źródło fot. 1.(cc)&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-2088504263432908061?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/2088504263432908061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/hiszpanskie-klimaty.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2088504263432908061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2088504263432908061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/hiszpanskie-klimaty.html' title='HISZPAŃSKIE KLIMATY'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-5792023963279594920</id><published>2011-05-03T20:24:00.002+02:00</published><updated>2011-05-03T20:34:44.141+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>KRAINA PAELLI</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Paella%20obrazek%20%282%29.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Paella%20obrazek%20%282%29.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Z paellą jest troszkę, jak z naszym bigosem.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomijając fakt, że my bazujemy się na kapuście, a Hiszpanie na ryżu- oba dania, to fantastyczne&amp;nbsp; połączenie...resztek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostateczny smak ogranicza tylko fantazja i możliwości kucharza.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na rynku sprzedają świeże mięso z królika? - będzie paella z królika. Mąż przyniósł z połowów małże i krewetki?- będzie paella z owocami morza. Syn przyniósł z ogódka ślimaki? - będzie paella ze ślimakami.&lt;br /&gt;I tak można by wymieniać i wymieniać...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Paella%20z%20bliska.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Paella%20z%20bliska.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/niallkennedy/4939110339/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Paella, źródło fot.(cc) &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, jak nie ma jednego przepisu na doskonały bigos - skłamałabym pisząc, że jest tylko jeden sprawdzony sposób na przygotowanie paelli. Co więcej,&amp;nbsp; każda knajpka, a nawet rodzina, ma swój "ryżowy" sekret. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przenieśmy się zatem do krainy paelli...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Paella%20valenciana.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Paella%20valenciana.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tuż przed czternastą - z niebywałą wprost elegancją - na pas startowy lotniska w Walencji, wślizgnął się nasz wypchany do ostatniego miejsca samolot.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;i&gt;Paella, paella&lt;/i&gt;...- co prawda lot z Sewilli zajął nam jedynie godzinę, ale świadomość, że oto jestem w krainie paelli spowodowała, że nie byłam w stanie odgonić od siebie uporczywej myśli, że nadeszła pora na obiad.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Paella%20%282%29.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Paella%20%282%29.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.sxc.hu/browse.phtml?f=download&amp;amp;id=620310"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Paella, źródło fot.(cc)&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Gdy na leniwie kręcącej się taśmie pojawiła się w końcu moja stara torba, mogłam ruszyć po odbiór samochodu i...wyjechać z Walencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew obiegowej opinii, paella wcale nie pochodzi z Walencji. Żeby jej spróbować "u źródeł", trzeba pojechać kilkanaście kilometrów za miasto, nad słodkowodną lagunę zwaną &lt;a href="http://maps.google.es/maps?f=q&amp;amp;source=s_q&amp;amp;hl=es&amp;amp;geocode=&amp;amp;q=La+Albufera,+Valencia&amp;amp;aq=0&amp;amp;sll=37.36506,-5.991014&amp;amp;sspn=0.067944,0.154324&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hq=&amp;amp;hnear=La+Albufera&amp;amp;ll=39.325268,-0.360489&amp;amp;spn=0.264519,0.617294&amp;amp;t=h&amp;amp;z=11"&gt;&lt;b&gt;La Albufera&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/La%20Albufera.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/La%20Albufera.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.sxc.hu/browse.phtml?f=download&amp;amp;id=838312"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;źródło fot.(cc)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ulubiony przez czaple zbiornik wodny oplatają - niczym gruby pierścień - rozległe pola ryżowe, skąd pochodzi główny składnik paelli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Po wpisaniu do GPS "El Palmar", ruszyłam w drogę, zostawiając w tyle nowoczesne budynki Walencji. Przez dłużą część trasy, z obu stron otaczały mnie gaje pomarańczowe. Ciężar dojrzewających owoców sprawiał, że drzewa aż uginały się w stronę popękanej ziemi. - Nic, tylko się zatrzymać i zerwać świeżutką pomarańczę - romarzyłam się - albo mogliby sprzedawać owoce wprost z sadu...&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Drzewo%20pomara%C5%84czowe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Drzewo%20pomara%C5%84czowe.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W końcu dojechałam do sennego El Palmar. W powietrzu unosiła się wilgoć i zapach jeziora. A dookoła - system kanałów, skąd łódeczkami można wypłynąć na lagunę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Pola%20ry%C5%BCowe.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/Pola%20ry%C5%BCowe.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wzdłuż głównej ulicy znajdowało się kilkanaście barów i restauracji. Dla kogoś, kto nie lubi ryżu, miejsce to musi być wyjątkowo frustrujące. Wszystkie lokale stawiają na paelle przygotowane na "tysiące sposobów". Mało który turysta zamawia tu coś innego. Chociaż...innym, lokalnym daniem jest &lt;i&gt;all i pebre&lt;/i&gt; - węgorz w sosie pieprzowym. Rewelacja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/All%20i%20pebre.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Paella/All%20i%20pebre.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kończąc na dziś wątek paelli - zagadka. Jak myślisz, ile ważyła największa paella na świecie? Jako podpowiedź, zobacz &lt;b&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_kgs7Dw88l4E/S6RDJhWnhRI/AAAAAAAAAlY/ZCPVt_VAGm0/s400/obregon-paella3a.jpg"&gt;TO&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; zdjęcie. &lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwiązanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 2001 r. w Madrycie, ugotowano paellę - giganta (rekord Guinessa!) z 6000 kilogramów ryżu, 12.000 kilogramów kurczaka i królika, 5000 kilogramów warzyw, 1000 litrów oliwy, 275 kilo soli, 26 kilogramów barwnika, 16 kilo pieprzu, 1 kilo szafranu i 13.000 litrów wody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ile to mogło mieć kalorii?!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F05%2Fkraina-paelli.html%23more&amp;amp;send=true&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=segoe+ui&amp;amp;height=90" style="border: medium none; height: 90px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-5792023963279594920?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/5792023963279594920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/kraina-paelli.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5792023963279594920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/5792023963279594920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/05/kraina-paelli.html' title='KRAINA PAELLI'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-2015848788394014701</id><published>2011-04-30T14:51:00.002+02:00</published><updated>2011-05-08T13:00:43.757+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpanski'/><title type='text'>Nauka hiszpańskiego. Podcast nº 16 - Viajes y vuelos</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/logo%20podcast.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="175" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/logo%20podcast.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;¡Zapraszamy do kolejnego hiszpańskiego podcastu!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O nauce poprzez podcasty możesz dowiedzieć się &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/p/hiszpanski.html"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. O tym, jak ja nauczyłam się hiszpańskiego, przeczytasz &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/2010/11/od-katalonskiego-po-andaluzyjskiczyli.html"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Podcast nº 16 - Viajes y vuelos&lt;/b&gt;&lt;/u&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak najlepiej się uczyć?&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;ściągnij plik z transkrypcją tekstu po hiszpańsku i przetłumacz nieznane Ci słowa i wyrażenia. Plik możesz pobrać &lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/Viajes%20y%20Vuelos/Podcast%2016%20-%20Viajes%20y%20vuelos.pdf"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;posłuchaj podcast (nawet kilka razy!):      najpierw tekst do którego masz transkrypcję oraz objaśnienie nowych      zwrotów i słówek w języku hiszpańskim. Plik AUDIO możesz ściągnąć &lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/Viajes%20y%20Vuelos/Podcast%2016%20-%20Viajes%20y%20vuelos.mp3"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="20" style="vertical-align: middle;" valign="middle" width="200"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.boomp3.com/player2.swf?id=12bcjw9l6no&amp;amp;title=Podcast+16+-+Viajes+y+vuelos"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="false"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://static.boomp3.com/player2.swf?id=12bcjw9l6no&amp;amp;title=Podcast+16+-+Viajes+y+vuelos" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="false" width="200" height="20" wmode="transparent"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;a href="http://boomp3.com/mp3/12bcjw9l6no-podcast-16-viajes-y-vuelos" target="_top"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;zrób proponowane ćwiczenia, &lt;b&gt;praktykuj pisanie po hiszpańsku&lt;/b&gt;: napisz odpowiedzi na zadane pytania w miejscu na komentarze (poniżej)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jeśli masz wątpliwości, pytania, uwagi odnośnie dzisiejszego podcastu, możesz zostawić komentarz lub napisać &lt;a href="http://www.pisanewsewilli.com/p/kontakt.html"&gt;&lt;b&gt;emaila&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/PODCASTY/logo%20podcast.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Powodzenia!&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.pisanewsewilli.com%2F2011%2F04%2Fnauka-hiszpanskiego-podcast-n-16-viajes.html&amp;amp;send=true&amp;amp;layout=box_count&amp;amp;width=450&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;font=lucida+grande&amp;amp;height=65" style="border: medium none; height: 65px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4943305724693667826-2015848788394014701?l=www.pisanewsewilli.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pisanewsewilli.com/feeds/2015848788394014701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/04/nauka-hiszpanskiego-podcast-n-16-viajes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2015848788394014701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4943305724693667826/posts/default/2015848788394014701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pisanewsewilli.com/2011/04/nauka-hiszpanskiego-podcast-n-16-viajes.html' title='Nauka hiszpańskiego. Podcast nº 16 - Viajes y vuelos'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05787816651455548066</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_qO_dZEAZpac/S9_auMdKBuI/AAAAAAAACBc/h9SVGrK8LuU/S220/foto_annamarchlik.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4943305724693667826.post-3859985447132624852</id><published>2011-04-29T00:52:00.003+02:00</published><updated>2011-04-29T01:19:55.442+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hiszpania'/><title type='text'>PODWODNY ŚWIAT WALENCJI (VIDEO)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Rozgwiazda.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Rozgwiazda.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Ma pani ochotę na nocleg w towarzystwie rekinów?&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Pff, no wie pan! To dobre dla dzieci - mruknęła pod nosem drobna Hiszpanka,&amp;nbsp; odbierając bilety wstępu do oceanarium.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po chwili jednak dodała:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;- Ale na podwodną jogę to bym się wybrała.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozpoczynał się właśnie drugi dzień mojego pobytu w &lt;a href="http://maps.google.es/maps?hl=es&amp;amp;q=walencja&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hq=&amp;amp;hnear=Valencia,+Comunidad+Valenciana&amp;amp;ll=39.909736,-1.054687&amp;amp;spn=8.290109,19.753418&amp;amp;z=6"&gt;&lt;b&gt;Walencji&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Po zwiedzaniu zabytków i degustacji paelli, przyszła pora na wizytę w kolorowym, podwodnym świecie walenckiego oceanarium. A że w dzieciństwie lubiłam (mało przekonujące już teraz) &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wCfWHqrYUqo&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;b&gt;"Szczęki"&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; Spielberga, od samego rana cieszyłam się na spotkanie ze zgrają wygłodniałych rekinów.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnie gdyby to było możliwe, to podczepiłabym się do jakiejś szkolnej wycieczki, która noc spędzi w przezroczystym i podświetlanym tunelu z widokiem na żarłacze błękitne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Podwodny%20tunel.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Podwodny%20tunel.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jak taka noc w praktyce wygląda?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzieciaki rozkładają w tunelu maty i śpiwory i zasypiają oglądając rekinowe brzuchy (zobacz &lt;a href="http://www.cac.es/prensa/noticia/?contentId=104621&amp;amp;languageId=4"&gt;&lt;b&gt;zdjęcie)&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Ja będę próbowała je zobaczyć pijąc kawę w podwodnej knajpce (&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="mw-headline lang-pl fldt-header" id=".C3.A0_propos_.28j.C4.99zyk_polski.29"&gt;à &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;propos, najsłynniejsza podwodna restauracja znajduje się na Malediwach, zdjęcia możecie obejrzeć &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/11233/Podwodna_restauracja_na_Malediwach"&gt;&lt;b&gt;tutaj&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Rekin%20Oceanarium%20Walencja.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Rekin%20Oceanarium%20Walencja.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oceanarium, a właściwie całe Miasto Sztuki i Nauki, robi wrażenie nawet bez wchodzenia do wewnątrz. W 1998 r. wybudowano w mieście futurystyczny  kompleks, który miał nadać Walencji nowoczesny wizerunek. I nadał, choć -  jak to w życiu bywa - nie zabrakło kontrowersji wokół jego powstania. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Miasto%20Sztuki%20i%20Nauki%20w%20Walencji.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Miasto%20Sztuki%20i%20Nauki%20w%20Walencji.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najdziwaczniejszy jest budynek kina IMAX, który kojarzyć się może z...gałką oczną i dość mało wyrafinowanymi rzęsami.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Kino%20IMAX%20w%20Walencji.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://dl.dropbox.com/u/4386293/BLOG_ANIA/KWIECIEN%2011/Oceanarium%20w%20Walencji/Kino%20IMAX%20w%20Walencji.jpg" wi
