“Kto nie widział Sewilli, nie widział cudu”. Tak o tym hiszpańskim mieście mówi popularne powiedzenie. I coś w tym rzeczywiście jest. Sewilla oczarowuje każdego. Oczarowuje swoją architekturą, gastronomią, aromatem pomarańczy, kwiecistymi dziedzińcami, barwnymi obchodami Wielkiego Tygodnia i radością płynącą z Real Feria podczas wiosennej fiesty flamenco.

Pozwól, że zabiorę Cię dziś na spacer po moim ukochanym hiszpańskim mieście. Spotkajmy się o poranku na placu Virgen de los Reyes. Plac ten położony jest u stóp monumentalnej katedry, niemal w cieniu górującej nad miastem Giraldy – symbolu miasta. Na samym środku placu znajduje się fontanna. To miejsce, przy którym umawiają się na spotkania zarówno turyści, jak i Sewilijczycy.

Spacer po mieście zaczynamy u stóp Giraldy

Jeśli przyjdziesz na spotkanie, a mnie jeszcze tam nie będzie, spójrz na wprost, na te wspaniałe powozy, którymi można poruszać się po starówce i poznawać jej sekrety. Zwróć uwagę na te wspaniałe konie rasy andaluzyjskiej. Z drugiej strony placu, patrz, drzewka pomarańczy! To kolejny symbol Sewilli! Nie próbuj ich tylko zerwać i zjeść! Są bardzo kwaśne!

Kiedy będziemy już razem, zaproponuję Ci, byśmy usiedli w barze El Giraldillo, zaledwie kilka kroków od fontanny, z widokiem na Giraldę i katedrę. Tu zaplanujemy dzisiejszą wizytę i zjemy pyszne andaluzyjskie śniadanie. Nie, nie będzie jajecznicy i chleba razowego z dżemem. Zaproponuję Ci jednak coś równie smacznego. Pozwól, że ja zamówię, a Ty po prostu rozkoszuj się smakiem.

Weź do ręki ciepłe grzanki przyniesione przez kelnera, wetrzyj w nie odrobinę czosnku, a następnie polej złocistą oliwą z oliwy. Czujesz ten zapach? On będzie Ci towarzyszył przez całą podróż po Andaluzji. Skosztuj soku z pomarańczy wyciśniętego specjalnie dla Ciebie kilka chwil wcześniej. Ach, jeszcze kawa. Nie ma w Andaluzji śniadania bez aromatycznego café con leche – kawy z mlekiem.

Grzanka z pomidorem i oliwą to typowe andaluzyjskie śniadanie

Kiedy jemy śniadanie, pokazuję Ci trasę naszej wizyty. Mam nadzieje, że masz siły! Dzisiejszy dzień będzie długi! Sewilla kryje w sobie tyle cudów, że ciężko jest je wszystkie zobaczyć w jeden dzień. Spróbujmy jednak!

Zaczynamy zwiedzanie miasta od katedry. Wejście do niej mamy zaledwie kilkanaście metrów od baru. Prawda, że piękny jest ten średniowieczny zabytek? Kiedyś na jego miejscu, podczas 700-letniego panowania Arabów, był tu meczet i minaret. Po rekonkwiście, meczet został zburzony, a na jego miejscu powstała ta cudowna katedra. Pozostał jednak minaret – wspomniana już wcześniej Giralda, na której górę zaraz wejdziemy by zobaczyć stolicę Andaluzji z lotu ptaka. W katedrze zwróć uwagę na ołtarz: monumentalny, zrobiony z przepychem. Koniecznie podejdź też do grobu Kolumba. Wiesz, że to Sewilijczyk, z artystycznej dzielnicy Triana, towarzysz wyprawy Kolumba, zobaczył jako pierwszy Amerykę?

Jesteśmy już na górze Giraldy. Widzisz, jak wielkie jest to miasto? To czwarta metropolia Hiszpanii! Przyjrzyj się starówce, temu labiryntowi wąziutkich uliczek. A teraz spójrz na zachód. To Plaza de Toros – arena, gdzie odbywa się korrida. A tam, po drugiej stronie rzeki Gwadalkiwir, znajduje się Triana, dzielnica Sewilli, z której wywodzi się wielu tancerzy i śpiewaków flamenco i wielu słynnych toreadorów.

Po zwiedzaniu katedry, przechodzimy przez Patio de Naranjos, cudowne dziedziniec pełen pachnących pomarańczami drzew. Następnie idziemy w kierunku placu Triumfu, by stąd wejść do Alkazaru. Jest to najstarszy w Europie pałac królewski. Swoim wyglądem przypomina Alhambrę z Granady. Zanim jednak przejdziemy do Alkazaru, usiądźmy na chwilkę na ławeczce i posłuchajmy dźwięków hiszpańskiej gitary. Na tym placu bardzo często można posłuchać spontanicznie granego flamenco. To ulubione miejsce artystów.

Główne wejście do Alkazaru

No dobrze, możemy iść dalej. Kupujemy za kilka euro wejściówki i wchodzimy do Alkazaru. Zwróć uwagę na rzeźby i ornamenty. Alkazar jest bardzo rozległy. Potrzeba przynajmniej dwóch godzina na zwiedzanie. Kiedy się zmęczymy, pójdziemy do ogrodów Alkazaru. Usiądziemy na ławeczce, gdzieś koło jednej z licznych szumiących fontann. Czujesz, jak pachnie jaśmin?

Ja już zgłodniałam, a Ty? Proponuję Ci najlepsze churros w czekoladzie, tuż przy łuku El Postigo. To tutaj sprzedają na wynos najlepsze ciepłe ciasteczka, które Hiszpanie zjadają maczając w gorącej czekoladzie. Weźmy dwie porcje i chodźmy kilkadziesiąt metrów dalej, nad brzeg Gwadalkiwiru. Usiądźmy na ławeczce i delektujmy się tym przysmakiem. A teraz spójrz w lewo. To Torre de Oro – Złota Wieża, w której składano złoto przywiezione z Nowego Świata. To właśnie Sewilla po odkryciu Nowego Świata w 1494 r. została punktem przeładunkowym w handlu z zamorskimi koloniami. W XV w. była trzecim co do wielkości miastem zachodniego świata!

Torre del Oro, czyli Złota Wieża to jeden z najważniejszych zabytków Sewilli

A teraz spójrz lekko za siebie, w prawo. To arena walk byków, którą oglądaliśmy z góry Giraldy. Wiesz, że to najważniejsza po Madrycie arena walk byków ? Sezon na korridę już się zaczął. Pierwszy krwawy spektakl miał już miejsce tydzień temu, podczas Niedzieli Wielkanocnej. Niemal na przeciw areny znajduje się najsłynniejszy most Sewilli: Puente de Triana, przez który dochodzi się do dzielnicy Triana. A teraz chodźmy już. Nie popieram walk byków, ale koniecznie musimy wejść do muzeum korridy. Na prawdę wiele się tam można dowiedzieć o kulturze i mentalności Andaluzyjczyków.

Teraz już pora, by przejść na drugą stronę miasta, na Trianę. Ulica, która ciągnie się wzdłuż rzeki, nazywa się Betis. Zatrzymajmy się. Spójrz na ten cudowny widok: po lewej most, który właśnie przeszliśmy. Na wprost arena walk byków, a zaraz obok Maestranza – teatr o bardzo bogatej ofercie kulturalnej. Widzisz znów katedrę i Giraldę? A lekko na prawo, Złotą Wieżę? Spójrz teraz jeszcze bardziej w prawo. Tam, w głębi widać cztery wieże. To Plaza de España – Plac Hiszpański, wybudowany z okazji Wystawy Expo w 1929 roku. Zaraz obok znajdują się cudowne ogrody Marii Luizy. Jeszcze tam pójdziemy. Zanim jednak zanurzymy się w magicznych uliczkach Triany, chodźmy coś przekąsić. Jest już 13:30. W Andaluzji to doskonała pora na zjedzenie tapas. Przystańmy w jednym z barów z widokiem na katedrę. Koniecznie posmakuj krewetki w czosnku i suszoną szynkę iberico. Posileni, możemy ruszać na Trianę…

Most prowadzący na Trianę

To już dwie godziny, jak spacerujemy po nastrojowych uliczkach Triany! Wsiadajmy do bryczki i podjedźmy na Plac Hiszpański. Wiesz, że tutaj kręcono fragment “Gwiezdnych Wojen”? A jeśli nie masz jeszcze żadnej pamiątki z Sewilli, koniecznie kup więc ręcznie malowane wachlarze. Tu one są najpiękniejsze.

Ale grzeje to słońce! Wiosna dopiero się zaczęła, a w Sewilli grzeje już tak, jak w Polsce w lipcu! Latem ciężko by było spacerować po mieście, jak dzisiaj. Pamiętam, że były dni, kiedy w lipcu temperatura w cieniu sięgała 45°C! Uff, kupmy buteleczki z zimną wodą i chodźmy do Parku Marii Luizy. Usiądźmy w cieniu, to opowiem Ci krótko o tym miejscu. O, patrz – papuga! Podobno jest ich tu wiele. Ciekawe, bo jest to jedyne miejsce w Sewilli, w który można zobaczyć te zwierzęta żyjące na wolności.

Przed nami kolejne fascynujące miejsce. Wracamy na starówkę, w okolice katedry. Tym razem pokażę Ci dzielnicę zwaną Santa Cruz. Zobaczysz, że spodobają Ci się te wąziutkie uliczki, te kafejki i patia. Santa Cruz to dawna żydowska dzielnica. Przyjrzyj się tym domom. Tu mieszka prawdziwa elita. Mieszkania tu kosztują nawet ponad milion euro.

Moje ulubione miejsce dzielnicy Santa Cruz to placyk De los Venerables, blisko murów Alkazaru. Mogłabym tu siedzieć i kontemplować otoczenie godzinami. Usiądźmy na murku. Tyle dziś zobaczyliśmy zabytków, że pora teraz poobserwować toczące się na ulicy życie; zjawisko równie fascynujące jak XVI wieczne zabytki.

Klimatyczne uliczki Santa Cruz w Sewilli

Skoro jesteśmy już w centrum, odwiedźmy też kościół i plac Salvadora. Kościół ten należy niewątpliwie do perełek tutejszej architektury. Z tego kościoła wychodzi też kilka wielkotygodniowych procesji. A plac, jak zobaczysz, tętni życiem. I tak jest zawsze, niezależnie od pory dnia i dnia tygodnia. Na placu znajdują się wyśmienite bary tapas. Skosztujmy lampkę tutejszego wina sherry i chodźmy zobaczyć Muzeum Flamenco. W końcu Sewilla, to stolica flamenco.

Zapraszam Cię teraz na prawdziwy występ flamenco. Chodźmy więc na ulicę Levies do baru Carboneria, to tylko kilka minut stąd. Carboneria, to takie miejsce, w którym niemal każdego dnia można o 22:00 zobaczyć występy na żywo.

Zaraz zacznie się przedstawienie. Mam nadzieję, że masz jeszcze sporo sił. Tutaj życie toczy się do białego rana. Może spróbujemy zatańczyć jakąś sevillanas, ludową odmianę flamenco?

Mam nadzieję, że spodobał Ci się spacer. Jutro czeka nas odkrywanie kolejnych atrakcji tego miasta.

Spodobał Ci się wpis? Podziel się!

Komentuj albo Wyślij RSS feed.

18 Responses to Jeden dzień w Sewilli

  1. Anonymous pisze:

    Tak się cieszę, że trafiłam na tego bloga, szkoda, że dopiero teraz, ale nie jest jeszcze za późno. Jestem w Sewilli od ponad miesiąca i z chęci zobaczenia wszystkiego naraz już się trochę pogubiłam. Będę śledzić z podekscytowaniem wszystkie wpisy i potraktuje je jako swego rodzaju „przewodnik”. Szczególnie ten wpis przyda mi się niebawem, gdy zawitają do mnie na parę dni znajomi z innych zakątków Hiszpanii:)
    Pozdrawiam!

  2. AM pisze:

    Sewilla jest dość sporym miastem i pewnie dlatego nie ma tego samego klimatu co Kordoba czy Kadyks. Zgadzam się ze uroku, w sensie ogólnym jej brakuje. Nie brakuje za to jej niektórym miejscom…Barrio de Santa Cruz…ogrody Alkazaru…Myślę, że nawet Grenada nie może się im równać:-) No…ale, ja pewnie nie patrzę na ten temat obiektywnie z racji zamieszkania w Sewilli:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  3. Anonymous pisze:

    Może mój komentarz nie będzie pasował do pozostałych, ale… Sewillę uważam za urokliwą, niemniej po zwiedzeniu Malagi, Cordoby czy Granady to miasto nie wydało się już tak piękne jak wymienione przeze mnie pozostałe. Za to jeśli chodzi o ilość „punktów obowiązkowych” na trasie turysty, to jeśli ktoś już się zdecyduje na zwiedzenie Sewilli to musi poświęcić jej więcej czasu niż każdemu z trzech pozostałych andaluzyjskim miastom. Ze swej strony dodam, że nie napisałaś nic o Italice, a to miejsce, w które warto się wybrać będąc w Sewilli. Jednak masz taką lekkość pisania, że Twoje teksty czyta się z przyjemnością.
    Bydgoszczanin

  4. AM pisze:

    Jolu,dziekuje!jak cudownie dostac taki komentarz! :) zycze wspanialych wrazen z Andaluzji! ….a ja obiecuje wiecej takich spacerow na blogu!

  5. jolab pisze:

    Jaki piękny spacer,pełen ciepła,oczarowania miejscem.Masz wielki dar umiesz swoim zachwytem, zachwycić.Już wiem,że przejdę się Twoimi ścieżkami,kiedy za miesiąc będę spełniać swoje marzenie-czyli wrześniową Andaluzję.A może masz jeszcze inne propozycje andaluzyjskich wypraw.Chętnie skorzystam.
    Pozdrowienia z Wrocławia Jola

  6. AM pisze:

    Dziekuje! I gwarantuje ze prawdziwy spacer po miescie sprawi jeszcze wiecej przyjemnosci:)
    Koniecznie prosze napisz wrazenia po powrocie, a w trakcie przygotowan, pisz smialo pytania, moze uda mi sie pomoc w opracowaniu podrozy!:)
    pozdrawiam!

  7. Monika pisze:

    Dzisiaj odkryłam Twój blog szukając informacji o Andaluzji. Świetny tekst o Sevilli. Od razu mnie zachęcił do przechadzki po mieście. Mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić te zakątki. W Hiszpanii będę pod koniec września, więc napiszę o moich wrażeniach po spacerze :o )

  8. AM pisze:

    Latourko, a czy Ty przypadkiem nie chcesz zamienic sie miejscem i pisac za mnie bloga? Az sie rozmarzylam nad Twoimi opisami, mimo ze wlasnie od rana chodze i marudze ze jednak latem to w tej Sewilli jest zdecydowanie za goraco;)
    No ale nie, jak bys tyle pisala, to kto by organizowal innym takie fajne wakacje jak Ty?

  9. Latourka :) pisze:

    Ojjjj i obudziły się wspomnienia bardzo wyraźnie …. aromat tostów u Edka,siła rażenia zobaczenia po raz pierwszy Giraldy i katedry „by night”,zapachy z ogrodów Alcazaru,emocje flamenco (do duende jeszcze ciut zabrakło ;) )….. …ehhh rozmarzyłam się :)
    Zanim przyjechałam do Sewilli ,po prostu wiedziałam,że to będzie miłość od pierwszego wejrzenia …. i jest,buchneła taką siła,że dumałam przez cały czas kiedy swoje życie przenieść do tego pięknego miasta :)
    Mogłam spędzić tam zdecydowanie więcej czasu niż jeden dzień,a mimo to nie udało mi się zobaczyć wielu miejsc.Jednak nie żałuję,ponieważ bez pośpiechu i „zaliczania”kolejnych miejsc „koniecznych do zobaczenia” delektowałam się smakami tego miasta.
    Bogactwo zdobień budynków i tych okazałych i tych ukrytych w wąskich uliczkach,kolory kwiatów i zróżnicowanie zieleni,zapachy pyszności z barów tapas ,wąskie i kręte uliczki,zapach pomarańczy… zapiera dech w piersiach. Bez końca można odkrywać to miasto.
    Jest w nim wyjątkowa energia i zdecydowanie nie jest to miejsce na jeden dzień :)

  10. AM pisze:

    Alez prosze bardzo, zapraszam!!!:)
    Tylko ostrzegam, winko jest mocne i po zaledwie kilku kieliszkach przyprawia o kosmiczny zawrot glowy:)
    Tymczasem pozdrawiam z Costa Brava!!!!

  11. Ewa pisze:

    Wino z pomarańczy? Czekaj czekaj, mogę wpaść już 16 lipca? :) ))

  12. AM pisze:

    Magda: fajnie! dziś lecę na parę dni do Katalonii, więc w najbliższym czasie „piarskie kulinaria” będą spod Barcelony:)
    A przewodnik będzie, choćby nie wiem co! I faktycznie, jego autorka bardzo lubi wychodzić na „przednie trunki” z innymi miłosnikami Andaluzji i tychże trunków:)

    Ana: dziekuję:) jeszcze się nie zmęczyłam, bo lubię, ale obawiam się, że jak latem zaczne oprowadzać to padnę w tym upale gdzieś pod budką z piwem…ee, tapas:)

  13. ana z maroka pisze:

    Bardzo przyjemny spacer :) A Pani Przewodnik nie zmęczona tak z każdym czytelnikiem bloga na nowo wędrować?
    ps. Świetny tekst! :)

  14. Anonymous pisze:

    Po rozjazdach, wyjazdach i innych ogłupiajacych zajęciach, zrobiłam sobie dziś ucztę Twoich tekstów – co było bardzo przyjemne… Przewodnik po Sewilli jak nic wydrukować trzeba, a jakby co to i z przewodnikiem napić się przedniego trunku… Pozdrawiam , jak zwykle serdecznie Magda

  15. AM pisze:

    Nie ma po co, bo sama pokażę miasto:) Na churros zabiorę, na wino z pomarańczy też…all inclusive:)

  16. KASIA pisze:

    przed przyjazdem do Sevilli wydrukuję sobie ten tekst:)

Dodaj komentarz